Część 1. rozmowy z Prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia

26 Marca 2020, 13:35 Adam Niedzielski NFZ

- Nie jest tajemnicą, że sytuacja, z którą mamy obecnie do czynienia ma swoje konsekwencje dla gospodarki i należy liczyć się ze zmniejszeniem przychodów składkowych funduszu - mówi w wywiadzie dla Polityki Zdrowotnej Prezes NFZ Adam Niedzielski. Jednocześnie uspokaja, że "niezrealizowanie przychodów nie jest jednoznacznym zagrożeniem dla realizacji wydatków – odbędzie się kosztem większego deficytu". 

Polityka Zdrowotna: Epidemia koronawirusa mocno odbije się na polskiej gospodarce i wpłynie na pulę pieniędzy w ochronie zdrowia. Czy budżet NFZ to wytrzyma?

Adam Niedzielski: Jako NFZ, zabezpieczamy sektor ochrony zdrowia przede wszystkim pod kątem finansowym.  W połowie marca podpisałem decyzję, udostępniającą naszym oddziałom blisko 5,5 mld zł rezerwy płynnościowej. Oddziały zostały finansowo zabezpieczone tak, aby móc reagować w przypadku wyzwań, jakie niesie za sobą bieżąca sytuacja.

Złożyliśmy także wniosek do ministra zdrowia o 200 mln zł na finansowanie specjalnych świadczeń związanych z COVID19.  To dodatkowe, zewnętrzne środki przekazywane z części budżetowej, pozostającej w dyspozycji ministra zdrowia. Specustawa jednoznacznie określa, iż wszystkie wydatki związane z zapobieganiem i zwalczaniem koronawirusa pochodzą z budżetu państwa. To główny strumień finansowania zadań związanych epidemią.


Czy dodatkowe 200 mln zł wystarczy?

W tej chwili zgłosiliśmy zapotrzebowanie na 200 mln zł, ale oczywiście w miarę rozwoju sytuacji, będziemy się zwracali o refundację kolejnych kosztów.

Czy szpitale nie odczują strat z powodu obecnej sytuacji? Ryczał nie zostanie zmniejszony?

System finansowania szpitali gwarantuje im stabilność. Szpitale otrzymają środki w tej samej wysokości, którą dostawały do tej pory. Jeżeli okazałoby się, że szpital z uwagi na sytuację epidemii i świadczenia realizowane w związku z COVID19, wykazałby niewykonania w bieżącym okresie, to w specustawie i zarządzeniu prezesa NFZ jest wskazany mechanizm, który mówi o rekompensowaniu tego ubytku dodatkowymi środkami.

Wszystkie płatności, które dotyczą COVIDu są płatnościami ponadnormatywnymi. Wszystkie szpitale jednoimienne zakaźne, oprócz tego, że dostaną rekompensowany ryczałt, otrzymają także finansowanie za każde świadczenie związane z COVID19. Ponadto otrzymają jeszcze środki za gotowość. To pozwoli na pełne zabezpieczenie finansowe szpitali w tym okresie. 

A co placówkami, które nie są w sieci i z powodu epidemii wstrzymały wykonywanie świadczeń?

Również w tym wypadku zadbaliśmy o zabezpieczenie stabilności finansowej w tym okresie. Będziemy płacili systematycznie, jedną dwunastą rocznego kontraktu miesięcznie; niezależnie od poziomu wykonania. Przyjęliśmy założenie, że szpitale będą w stanie wypracować limity w drugiej połowie roku. Oczywiście, będziemy monitorować sytuację i w razie potrzeby na bieżąco reagować. Ale jeszcze raz podkreślam- stabilność finansowania i dodatkowe środki na COVI19D są zabezpieczone nie tylko w budżecie NFZ, ale są także zobowiązaniem budżetu państwa do finansowania tych wydatków.

Czy są już szacunki ile dodatkowo będzie to kosztowało?

Na razie szacunki są bardzo wstępne. W tym momencie mówimy o kwocie rzędu 600-700 mln zł.


Wydatki wzrosną, a jednocześnie epidemia spowoduje spadek przychodów, bo wpływy ze składki będą mniejsze.

Nie jest tajemnicą, że sytuacja, z którą mamy obecnie do czynienia ma swoje konsekwencje dla gospodarki i należy liczyć się ze zmniejszeniem przychodów składkowych funduszu.

Proszę jednak pamiętać, że plan finansowy NFZ w części przychodowej jest planem, a w części wydatkowej - jest zobowiązaniem. Niezrealizowanie przychodów nie jest jednoznacznym zagrożeniem dla realizacji wydatków – odbędzie się kosztem większego deficytu.

Czy nie będzie konieczna zmiana planu finansowego NFZ?

Zmiany planu finansowego będą dokonywane na bieżąco – w miarę rozwoju sytuacji i analizy dostępnych środków. Niedawno podjąłem decyzję o uruchomieniu funduszu zapasowego i zmianie wyceny punktu w leczeniu szpitalnym.

Mamy zatem teraz taką sytuację, że oprócz gwarancji utrzymania ryczałtu dla szpitali, dodatkowych płatności za świadczenia związane z COVID19 oraz dodatkowych środków za gotowość dla szpitali jednoimiennych, dokonaliśmy zwiększenia wyceny punktów, które są w ryczałcie, o ok 5 proc. To jest 5 proc., które będzie naliczone wstecznie od stycznia. Oznacza to, że wszystkie szpitale dostaną dodatkowy zastrzyk finansowy. Ta podwyżka ryczałtu, to efekt dyskusji i rozmów, szczególnie ze szpitalami powiatowymi, które oczekiwały rekompensat za wzrost kosztów funkcjonowania wynikający m.in. ze wzrostu minimalnego wynagrodzenia dla pracowników. I to jest odpowiedź na to zjawisko.

Epidemia wpłynęła na wstrzymanie planowych wizyt i zabiegów. Część pacjentów jest zaniepokojona i szuka informacji, zgodnie z zaleceniami - głównie przez telefon dzwoniąc na infolinię NFZ.

Mamy ogromny wzrost liczy połączeń na infolinię. W poniedziałek, w ubiegłym tygodniu mieliśmy 30 tys. połączeń w ciągu tylko jednego dnia, podczas gdy wcześniej było to ok. 3-4 tys. Wymagało to od nas szybkich i zdecydowanych działań, ponieważ przy tak dużej kumulacji wykonywanych połączeń wydłużył się czas oczekiwania.

Do współpracy zaprosiliśmy m.in.:  Centralny Ośrodek Informatyki, NASK, PZU Zdrowie, Krajową Informację Skarbową, ZUS, Polski Fundusz Rozwoju i wielu innych, którzy kierując się poczuciem społecznej odpowiedzialności zdecydowali się na wsparcie infolinii NFZ konsultantami swoich call center.  Obecnie liczba konsultantów wzrosła ze 100 do ponad 300. Dodatkowo infolinia może być również częściowo obsługiwana przez voicebot`a,który służy wsparciem, w sytuacji kumulacji połączeń przy udzielaniu najczęściej zadawanych, podstawowych pytań, przy których nie jest wymagana konsultacja ze specjalistą.

Współpracujemy również z ministerstwem obrony narodowej, które udostępni nam możliwość ewentualnego przełączania rozmów do psychologów z Wojsk Obrony Terytorialnej. Na razie dotyczy to osób w kwarantannie.

Jeszcze niedawno trudno było wyobrazić sobie, że infolinia NFZ stanie się głównym ośrodkiem całodobowo informującym obywateli jak postępować w dobie koronawirusa.

Niedawno wprowadzone teleporady  też „przydały się” w obecnym kryzysie…

Gdy kiedyś z wiceministrem (zdrowia – przyp. red.) Januszem Cieszyńskim zastanawialiśmy się, ile czasu zajmie proces informatyzacji i upowszechnienia narzędzi e-zdrowia (e-zwolnień, e-recepty, teleporady) - szacowaliśmy, że będzie to trwało minimum dwa lata.

Dziś, w obecnej sytuacji, stało się to standardem. Dosłownie z dnia na dzień mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której odwracała się relacja liczby osób przyjmowanych w gabinecie do liczby osób obsłużonych w trybie teleporady. Nagle weszliśmy w rzeczywistość, która jest zupełnie odmienna. Okazało się, że narzędzia te stały się: po pierwsze -  tak potrzebne, a po drugie – tak powszechne.

Rozmawiała Beata Pieniążek-Osińska

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz