Czy czeka nas oszczędzanie na zdrowiu?

07 Kwietnia 2020, 20:09
07 Kwietnia 2020, 20:09
07 Kwietnia 2020, 20:09

Sprawny system ochrony zdrowia jest niezbędny nie tylko w czasach kryzysu, jakim okazała się epidemia koronawirusa. Od dawna eksperci podkreślają, że nakłady na ochronę zdrowia należy traktować jak inwestycję, a nie koszt. Jest to bowiem jeden z czynników wpływających na rozwój gospodarczy, a więc także zamożność kraju. Z kolei źle funkcjonujący system ochrony zdrowia, może doprowadzić do zapaści gospodarki.

 

Zdrowie, mimo różnych deklaracji politycznych, nigdy nie było w Polsce rzeczywistym priorytetem. Nie udało się wprowadzić reform, które zwiększyłyby w znaczący sposób efektywność systemu. Czy obecna epidemia spowoduje, że na inwestowanie w zdrowie rządzący spojrzą inaczej?

Kryzys gospodarczy wywołany koronawirusem może spowodować, że większość działań rządu będzie nakierowana na bezpośrednie wsparcie gospodarki, przedsiębiorców i pracowników. Tymczasem ochrona zdrowia nadal pozostanie zaniedbaną dziedziną, a z powodu deficytu w budżecie, nakłady zamiast rosnąć, realnie zaczną spadać. Już na pierwszym etapie wystarczy porównać nakłady w obszarze samej tarczy antykryzysowej. Na zdrowie przeznaczono jedynie 7,5 mld zł, co z uwagi na przyczynę kryzysu oraz kompleksowe nakłady, stanowi promil funduszu ratunkowego. - Zdaję sobie sprawę, że rząd jest obecnie pod dużą presją, jeżeli chodzi o inne wydatki i stworzenie pakietu antykryzysowego dla przedsiębiorców i pracowników, jednak to może być kwota, która nie wystarczy na pokrycie ubytku w przychodach Funduszu – mówi Wojciech Wiśniewski z firmy doradczej Public Policy. Wciąż nie zapadła decyzja dotycząca nowelizacji budżetu państwa, nie zrewidowano części długofalowych wydatków, jak chociażby na F-35. Dzisiaj najpotężniejszą bronią okazują się bowiem maseczki, rękawiczki i respiratory.

Być może efektem obecnej epidemii, będzie wzrost presji społecznej na inwestowanie z budżetu państwa, w pierwszej kolejności, właśnie w zdrowie. 

Jak duży będzie spadek wpływów do NFZ?

Firma doradcza Public Policy przygotowała analizę wpływu kryzysu gospodarczego związanego z epidemią COVID-19 na planowane przychody Narodowego Funduszu Zdrowia.Okazuje się, że płatnik publiczny może w bieżącym roku zanotować wpływy pochodzące ze składek niższe od 5 do nawet 19,5 mld zł od planowanych, w zależności od przyjętego scenariusza i poziomu bezrobocia. Obliczenia dla okresu do 2024 r. wskazują, że sumaryczne nakłady na ochronę zdrowia, uwzględniające dotację z budżetu państwa, mogą skurczyć się nawet o 78 mld zł. To tyle ile wynosi praktycznie cały jednoroczny budżet Narodowego Funduszu Zdrowia.

Tabela 1

 

Gigantyczny skok bezrobocia uszczupli budżet na zdrowie

Głównym źródłem przychodów NFZ są składki zdrowotne. W 2020 roku to ponad 90 mld zł. Ich wysokość zależy przede wszystkim od liczby osób pracujących, wysokości wynagrodzeń oraz poziomu składki zdrowotnej. Uzupełnieniem tego przychodu jest dotacja z budżetu państwa – to dzięki temu mechanizmowi rząd planował osiągać minimalne nakłady na ochronę zdrowia, określone w ustawie gwarantującej ich wzrost (tzw. „ustawa 6 proc.”). Czyli nakłady z budżetu były niewielkie, a niemal całość wzrostu finansowania publicznego była spowodowana właśnie dobrą koniunkturą gospodarczą, niskim poziomem bezrobocia oraz szybko rosnącymi wynagrodzeniami. 

Obecnie stoimy w obliczu gospodarczej recesji. Z uwagi na epidemię Polskę opuszczają także obcokrajowcy, a to dzięki nim dziura w ZUS malała. Na koniec 2019 roku ich liczba przekraczała pół miliona. Taki ubytek kadr na rynku pracy będzie odczuwalny także w źródłach finansowania zdrowia. Według ekonomistów CITI Handlowy bezrobocie na koniec roku wyniesie nawet 10 proc. Według niektórych, to scenariusz i tak pozytywny.Niedawno w wywiadzie dla Polityki Zdrowotnej Prezes NFZ Adam Niedzielski przyznał, że bierze pod uwagę trudny scenariusz.

Nie jest tajemnicą, że sytuacja, z którą mamy obecnie do czynienia ma swoje konsekwencje dla gospodarki i należy liczyć się ze zmniejszeniem przychodów składkowych funduszu. – przyznał szef NFZ

Żądania płacowe nie znikną, z czego zrezygnuje rząd?

Jeszcze nie tak dawno, bo podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy, uznawany za bliskiego współpracownika premiera Mateusza Morawieckiego, ówczesny minister finansów, inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński przekonywał do konieczności zwiększenia nakładów na zdrowie- Wydatki na ochronę zdrowia to nie jest dla sektora publicznego koszt, ale inwestycja – mówił. 

Wyznacznikiem tego, czy w Polsce uznajemy ochronę zdrowia za ważną gałąź gospodarki narodowej, będzie to, w jaki sposób określi się minimalny poziom wydatków na zdrowie, w tym oraz w kolejnych latach. A tymczasem już w specustawie przyjętej przez Sejm pojawia się zapis o tym, że sejmowa komisja zdrowia będzie w ograniczonym stopniu opiniować zmiany planu finansowego NFZ. Ponadto leczenie pacjentów z COVIDem będzie finansowane albo z budżetu państwa, albo bezpośrednio z funduszu zapasowego. – To wszystko powoduje, że będziemy mieli mniej bieżący dostęp do informacji o stanie finansów płatnika – ocenia Wojciech Wiśniewski

I dodaje, że dotychczasowy przebieg epidemii nie wpłynął na to, aby wywołać społeczną presję na duże inwestycje w dziedzinie zdrowia. Debata publiczna również tego nie dotyczy. - Póki co, radzimy sobie na tyle dobrze, że społeczne oczekiwania w tym zakresie nie wygenerowały się – wskazuje.

Inwestycje w zdrowie

Adam Kozierkiewicz, ekspert do spraw ekonomiki zdrowia z Instytutu Zdrowia Publicznego CM UJ ocenia, że kryzys gospodarczy odbije się na sektorze ochrony zdrowia. Jednocześnie wskazuje, że nakłady na zdrowie w trudnym okresie są niezbędne, aby zwiększyć efektywność systemu ochrony zdrowia, co z kolei może przekładać się na całą gospodarkę.

– Jeżeli uznajemy, że celem jest zachowanie życia i jego jakości, to inwestycje w zdrowie mają sens, ale warto zadać sobie pytanie o jakich inwestycjach mówimy? – wskazuje ekspert.

Według niego, podstawą powinny być inwestycje w profilaktykę i eliminowanie od dzieciństwa oczywistych zagrożeń zdrowia jak: niezdrowa żywność, alkohol, papierosy m.in. poprzez wprowadzanie zakazów i ograniczeń w sprzedaży oraz edukację.

Kolejnym obszarem inwestycji powinna być interwencja zdrowotna, zarówno w szczepienia, ale także w poprawę jakości i dostępności świadczeń zdrowotnych- Jeżeli mamy już te 6 proc. PKB na zdrowie, na naprawianie zdrowia, to powinniśmy używać tych zasobów w takim stopniu, aby dawały najwięcej korzyści. Tu dobrym przykładem jest telemedycyna, która pozwala zaoszczędzić m.in. czas pracy lekarzy i powoduje usuwanie zbędnych interwencji, a tym samym może zapewnić lepszy dostęp dla pacjentów, którzy wymagają pilnych interwencji – mówi A. Kozierkiewicz.

Zwraca uwagę, że przy nakładach na zdrowie trzeba pamiętać, aby inwestycje prowadziły nie tylko do wzrostu długości życia, ale przede wszystkim - wydłużenia życia w zdrowiu.

Spadek w całej gospodarce związany z epidemią koronawirusa spowoduje, że w najbliższym czasie presja będzie dotyczyła nie podnoszenia nakładów na zdrowie w przyszłości, ale utrzymania ich na stałym poziomie. - To z kolei może powodować gigantyczne napięcia ze strony tych, od których w tej chwili zależy nasze życie, w tym od grup zawodowych od dawna pomijanych, od diagnostów laboratoryjnych, od pracowników inspekcji sanitarnej. Wątpię, aby opinia publiczna nie wspierała ich oczekiwań zmiany warunków pracy po tym, co zobaczyli w ostatnich tygodniach – zaznacza Wojciech Wiśniewski z firmy doradczej Public Policy. Jednocześnie dodaje, że presja ze strony szpitali, które już są w trudnej sytuacji ekonomicznej, nie zniknie, a utrzymanie tempa wzrostu minimalnej płacy w przyszłym roku może całkowicie rozłożyć system ochrony zdrowia. 

Prawdopodobnie wzrost nakładów na ochronę zdrowia nie będzie możliwy bez zwiększenia w jakiś sposób poziomu opodatkowania. Jeżeli nastąpi duży wzrost stopy bezrobocia, podniesienie składki zdrowotnej byłoby nieracjonalne, więc prawdopodobnie będzie potrzebna bezpośrednia dotacja dużej wartości z budżetu państwa, która na dzisiaj nie jest planowana. Źródłem finansowania może być tu cięcie transferów społecznych, co wydaje się politycznie nie do zaakceptowania, a także zwiększenie przychodów podatkowych i skierowanie tego strumienia finansowania na ochronę zdrowia – analizuje ekspert. W Polsce wydatki na zdrowie wciąż należą do jednych z najniższych w Europie.

Tabela 2

Będą cięcia w wydatkach na leki? 

Przy spadku wpływów do Funduszu, pojawia się pytanie: z jakich projektów musi on zrezygnować? Kilka dni temu resort zdrowia ogłosił, że nie będzie publikacji nowych list refundacyjnych. Marcowa lista obowiązuje aż do września.

Historia pokazuje, że jeżeli trzeba ciąć wydatki na ochronę zdrowia, wielu zaczyna od leków. Z drugiej strony wiceminister Maciej Miłkowski podjął tyle pozytywnych decyzji, że trzeba jakoś zapewnić temu finansowanie. Przesunięcie w czasie kolejnej listy refundacyjnej, jest okazją dla resortu do wywarcia jeszcze większej presji na sektor, na producentów, aby obniżali ceny. Wydaje się, że czasy niezwykle otwartej polityki wprowadzania nowych cząsteczek na listach mogły się skończyć – mówi W. Wiśniewski. Nie jestem optymistą, możliwości Funduszu kreowania tak ambitnej polityki jak w ostatnich latach, na jakiś czas się wyczerpały. – dodaje.

Na razie są to wstępne szacunki, oparte na pewnych założeniach, jednak wątpliwości nie ulega fakt, że kryzys gospodarczy może mocno odbić się także na sektorze ochrony zdrowia. 

Prezes NFZ Adam Niedzielski w wywiadzie udzielonym Polityce Zdrowotnej dwa tygodnie temu przyznał, że w związku z obecną sytuacją, należy liczyć się ze zmniejszeniem przychodów składkowych funduszu. Jednocześnie uspokajał, że niezrealizowanie przychodów nie jest jednoznacznym zagrożeniem dla realizacji wydatków, odbędzie się raczej kosztem większego deficytu.

Patrzę na to jak ekonomista, który wie, że podstawowe czynniki produkcji to ludzie, kapitał i technologia. Jeżeli nie mamy ludzi, to musimy mieć więcej kapitału, lepszy sprzęt i doskonalszą technologię, czyli lepszą organizację, która pozwala na większą wydolność. Tylko to pozwoli zaspokoić popyt, który przecież mniejszy nie będzie – wskazał prezes NFZ.

BPO

 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz