"Tydzień dla serca", czyli kardiologia w dobie koronawirusa

17 Kwietnia 2020, 11:37 lekarz kardiolog serce zawał

W dniach 17-24 kwietnia obchodzimy Tydzień dla Serca. Polskie Towarzystwo Kardiologiczne zwraca w tym czasie szczególną uwagę na zagrożenia, jakie niosą choroby serca i układu krążenia, a także, jak ważne dla serca są zdrowa dieta i zdrowy styl życia - szczególnie teraz, w czasie epidemii koronawirusa.

Choroby układu sercowo-naczyniowego stanowią nadal najczęstszą przyczynę zgonów na świecie. W Polsce, w przeciwieństwie do wielu innych krajów europejskich, są także wiodącą przyczyną nadumieralności, czyli zgonów w grupie pacjentów poniżej 65. roku życia. W ostatnich 20 latach w Polsce zmniejszyła się śmiertelność z powodu zawałów serca, jednak nadal jest ona o 50 proc. wyższa niż w krajach Europy Zachodniej. 

W Polsce najczęściej występujące choroby układu krążenia to: zawał serca, udar mózgu, nadciśnienie tętnicze, przewlekła niewydolność serca, zaburzenia rytmu serca. Szacuje się, że w naszym kraju występuje rocznie blisko 70 tys. zawałów serca zdiagnozowanych koronarograficznie, z czego niemal 20 proc. pacjentów umiera w ciągu pierwszego roku od zawału.

Przyczyny 

Głównymi przyczynami chorób serca i układu krążenia są m.in. niewłaściwa dieta, brak aktywności fizycznej, palenie papierosów, ale także uwarunkowania genetyczne i zaburzenia gospodarki lipidowej. Choroby te potrafią rozwijać się przez długie lata bez żadnych objawów, dlatego tak ważne jest wykonywanie regularnych badań profilaktycznych, do których należą m.in. pomiary ciśnienia tętniczego, EKG, morfologia krwi, lipidogram, badanie poziomu glukozy i ocena funkcji nerek.

- Aby zredukować w Polsce śmiertelność z powodu chorób sercowo-naczyniowych niezbędne jest kontynuowanie prac nad Narodowym Programem Zdrowego Serca i Naczyń - wskazuje prof. Adam Witkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. - Ułatwi to nie tylko koordynacje już obowiązujących programów opieki nad pacjentem kardiologicznym, a także pozwoli rozwijać kolejne – dodaje prof. A. Witkowski.

Pacjenci kardiologiczni w dobie COVID-19

Osoby, które borykają się z chorobami sercowo-naczyniowymi, to grupa pacjentów szczególnie narażona na zakażenie koronawirusem, która nie tylko ciężej przechodzi chorobę, ale również częściej umiera z powodu COVID-19 w przeciwieństwie do osób, u których te choroby nie występują. 

Na ciężki przebieg COVID-19 składa się wiele czynników, m.in. wiek pacjenta – wiemy, że śmiertelność u osób poniżej 50. roku życia z powodu infekcji koronawirusa to ok. 1 proc., a rośnie już do 1,5 proc. dla osób powyżej 50 lat, następnie wzrasta do 3,6 proc. dla osób powyżej 60 r. ż. i aż do 8 proc. u osób powyżej 70 lat.

- Im wyższy wiek, tym większe ryzyko zgonu - wskazuje prof. Witkowski.

- Ponadto sam wirus SARS-Cov-2 może nieodwracalnie uszkadzać serce u wcześniej zdrowych osób, co może w konsekwencji narazić na niebezpieczeństwo pogorszenia już istniejących chorób serca u pacjentów już leczonych kardiologicznie, ale również może spowodować ich wystąpienie u osób młodych i zdrowych – dodaje prof. Witkowski.

W związku z tym zalecane jest dla grupy pacjentów ze zdiagnozowaną chorobą układu sercowo-naczyniowego zachowanie szczególnych środków ostrożności i ograniczenie wizyt lekarskich do tych, realizowanych obecnie w formie teleporady.

Strach wygrywa z niebezpiecznymi objawami

- Niemniej jednak dochodzą do nas sygnały, że w kilku krajach europejskich został zauważony i potwierdzony trend mniejszej zgłaszalności pacjentów na leczenie szpitalne z ostrym zawałem serca - informuje prof. Witkowski.  - Może to wynikać ze strachu pacjentów przed wezwaniem pogotowia i hospitalizacją, ponieważ sądzą, że zarażą się w szpitalu koronawirusem - dodaje. PTK na bieżąco analizuje tę sytuację w Polsce.

Według wstępnych danych w okresie pandemii liczba procedur w zakresie wszczepiania stymulatorów i kardiowerterów-defibrylatorów oraz ablacji była o ok. 50 proc. mniejsza niż w identycznym okresie w roku ubiegłym.

- Co równie niepokoi -  liczba ablacji spadła o 3/4, w tym ablacji migotania przedsionków aż o 80 proc. Choć dane wymagają dalszej weryfikacji, nie można obawiać się, że te dane, o ile się potwierdzą, mogą spowodować pogorszenie rokowania w tej grupie pacjentów kardiologicznych prowadząc do niepełnosprawności, a nawet zgonu – podkreśla prof. Przemysław Mitkowski – Prezes-Elekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Niezależnie od środków ostrożności i od akcji „Zostań w domu”, której celem jest przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się koronarwiusa, należy zachować też zdrowy rozsądek. Nieleczony zawał serca jest obarczony 40 proc. śmiertelnością, a leczony przy pomocy zabiegu pierwotnej angioplastyki wieńcowej - 5 proc., czyli aż ośmiokrotnie mniejszą.

-  Jeżeli ktoś ma silny ból w klatce piersiowej, to powinien kierować się zasadą „Wezwij pogotowie ratunkowe i pojedź do szpitala” bez względu na to, czy ma, czy nie ma koronawirusa, bo może być to zawał serca, masywna zatorowość płucna lub rozwarstwienie aorty (głównej tętnicy organizmu) - apeluje prof. Witkowski. 

Źródło: mat.pras.

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz