NIK: Pozorny nadzór nad całodobowymi placówkami opieki

22 Kwietnia 2020, 13:03 inwalida senior

Nadzór państwa nad placówkami całodobowej opieki nad osobami niepełnosprawnymi, przewlekle chorymi i w podeszłym wieku jest pozorny - stwierdziła po kontroli Najwyższa Izba Kontroli. Niektóre tego typu placówki działały bez zezwolenia i kontroli nawet kilkanaście lat. Powód to nieskuteczne działania wojewodów oraz nieprecyzyjne przepisy.

Kontrola NIK pokazała, że w latach 2015-2018 w całym kraju, bez wymaganego zezwolenia funkcjonowało ponad 200 placówek oferujących opiekę całodobową. Mimo wykrycia ich nielegalnej działalności i nałożenia kar pieniężnych, nadal połowa z nich świadczyła usługi. Koszty dostosowania działalności do standardów były bowiem znacznie wyższe od orzeczonych kar, których dodatkowo większość właścicieli nie płaciła. 

Ponadto kontrola wykazała, że, w wielu przypadkach naruszane były ich dobra szczególnie chronione: zdrowie, życie i godność osobista. Dlatego też, zdaniem Izby, osoby te powinny być otoczone szczególną ochroną prawną.

Przybywa miejsc oferujących całodobową opiekę

Jak podkreśla Izba, systematyczny wzrost liczby osób potrzebujących całodobowej opieki, to m.in. wynik starzenia się społeczeństwa.

Placówek całodobowej opieki przybywa od 2004 r., po wejściu w życie przepisów umożliwiających tworzenie takich placówek w ramach działalności statutowej lub gospodarczej. W latach 2015-2018 najwięcej placówek zapewniających całodobową opiekę osobom niepełnosprawnym, przewlekle chorym lub w podeszłym wieku prowadzono w województwach: mazowieckim, śląskim, pomorskim, dolnośląskim i małopolskim. Ich liczba wzrosła z 416 do 564 (35,6 proc.), a liczba miejsc, które oferowały z ok. 14 tys. do ponad 20 tys. (47,0 proc.). Według danych NIK, domów pomocy społecznej prowadzonych przez samorządy przybyło w tym czasie znacznie mniej - wzrost z 819 do 875.

Powodem dużego i wciąż rosnącego zainteresowania pobytem w prywatnych placówkach opieki całodobowej - jak wskazuje NIK -jest stosunkowo niski koszt oferowanych przez nie usług, w wielu wypadkach niższy niż w DPS-ach, a także brak miejsc w samorządowych placówkach.

Bez zezwoleń i bez nadzoru

Według danych zebranych przez NIK w urzędach wojewódzkich, na koniec 2018 r. bez wymaganego zezwolenia, w całej Polsce działało 108 placówek zapewniających całodobową opiekę osobom niepełnosprawnym, przewlekle chorym lub w podeszłym wieku. Kontrolerzy Izby, w krótkim czasie, tylko w czterech województwach zidentyfikowali aż 11 dodatkowych placówek, które działały nielegalnie, co może wskazywać na to, że skala zjawiska jest dużo większa niż to wynika z oficjalnych dokumentów.

Jak podkreśla Izba, najczęściej ich właściciele nie ubiegali się o zezwolenie na prowadzenie działalności, z powodu wysokich kosztów, jakie musieliby ponieść w związku z dostosowaniem budynków do wymogów ochrony przeciwpożarowej i standardów określonych w ustawie o pomocy społecznej. 

NIK wskazała na niewystarczającą ilość kontroli kompleksowych mimo obowiązku przeprowadzania ich nie rzadziej niż raz na 3 lata, brak pozyskiwania samodzielnie przez wojewodów informacji o placówkach działających bez zezwolenia, brak kontroli prewencyjnych.

Najczęstsze nieprawidłowości

Większość kontroli wojewodów odbyła się po skargach pensjonariuszy lub ich rodzin, lub byłych pracowników. "Szczególny niepokój budzą: niezapewnianie pensjonariuszom właściwych warunków mieszkaniowych, brak dostatecznej liczby pomieszczeń sanitarnych, jadalni, pralni czy suszarni, a także wymaganego wyposażenia w pokojach pensjonariuszy, nieutrzymywanie czystości w pomieszczeniach, a przede wszystkim brak odpowiedniego wyżywienia, a także niepodawanie przepisanych przez lekarzy leków, pozostawianie pacjentów bez opieki, znęcanie się nad nimi i wyłudzanie od pensjonariuszy pieniędzy" - wskazuje NIK.

Podczas kontroli stwierdzono także niewłaściwe prowadzenie dokumentacji, brak ewidencji stosowania przymusu bezpośredniego (krępowania pasami, ograniczaniu kontaktu z otoczeniem), rejestracji przypadków korzystania ze świadczeń zdrowotnych czy brak umów dla osób przebywających w placówce.  NIK zwraca także uwagę na to, że zawarte umowy były podpisywane zazwyczaj przez rodziny pensjonariuszy, z pominięciem ich zgody, chociaż zwykle nie były to osoby ubezwłasnowolnione.

W objętym kontrolą okresie wojewodowie zlecili przeprowadzenie w całym kraju 306 kontroli w placówkach, w których zachodziło uzasadnione podejrzenie prowadzenia działalności bez zezwolenia. Do 40 nie doszło właśnie dlatego, że inspektorzy nie zostali wpuszczeni na teren placówek, nawet jeśli pojawili się tam w asyście policjantów. W ocenie NIK, w tej sytuacji zasadnym byłoby wprowadzenie administracyjnych kar pieniężnych za uniemożliwienie lub utrudnienie tego rodzaju kontroli prowadzonych przez wojewodę oraz Straż Pożarną, Inspekcje Sanitarną i Nadzór Budowlany.

Przewlekłe postępowania i nieskuteczne kary

W latach 2015-2018 wojewodowie zidentyfikowali 226 placówek, co do których zachodziło podejrzenie, że prowadzą działalność bez zezwolenia. Zlecone postępowania wyjaśniające potwierdziły te przypuszczenia w 210 przypadkach. Izba wskazuje na przewlekłość działań władz i długi czas od pozyskania informacji do kontroli lub po kontroli - do uzyskania zezwolenia na działalność lub zaprzestania tej działalności. W efekcie, w latach 2015-2018 mimo, że nałożono kary na 142 placówki, 96 proc. z nich nadal prowadziło działalność, niektóre nawet przez kilka lat. Także wysokość kar oraz brak ich egzekwowania nie była wystarczającym argumentem dla łamiących przepisy właścicieli placówek.

Zdaniem NIK, podmiot prowadzący działalność polegającą na zapewnieniu całodobowej opieki osobom niepełnosprawnym, przewlekle chorym lub osobom w podeszłym wieku, powinien gwarantować swoim podopiecznym bezpieczeństwo, zasadne jest więc, wg Izby, wprowadzenie możliwości natychmiastowej likwidacji placówki.

Izba uważa także, że należałoby przenieść odpowiedzialność za prowadzenie placówki bez zezwolenia na grunt prawa karnego, gdzie taka działalność, powinna być kwalifikowana jako przestępstwo - z uwagi na groźbę stworzenia realnego zagrożenia dla życia i zdrowia jej pensjonariuszy.

Dowolność w doborze kadry

NIK niepokoi również fakt, że legalnie funkcjonujące placówki, które świadczą usługi w zakresie całodobowej opieki nad osobami niepełnosprawnymi, przewlekle chorymi oraz osobami w podeszłym wieku, nie muszą przestrzegać żadnych wymogów dotyczących zatrudnienia (najczęściej w ramach umowy zlecenia lub wolontariatu), kwalifikacji i liczby osób świadczących usługi opiekuńcze. Jednocześnie Izba wskazuje, że pensjonariusze to często osoby wymagają specjalistycznej i różnorodnej opieki, np. z chorobą Alzheimera, psychicznie chore czy upośledzone umysłowo.

W ocenie NIK brak jednoznacznie sprecyzowanych wymagań kadrowych stanowić może zagrożenie dla życia i zdrowia osób przebywających w prywatnych placówkach, zwłaszcza że w obecnie obowiązujących uregulowaniach brak jest wskazania instytucji, która w sytuacji kryzysowej stwierdziłaby występowanie zagrożenia zdrowia lub życia mieszkańców.

Potrzebne zmiany w zakresie kontroli

Ponadto w obowiązujących przepisach nie wskazano instytucji, która byłaby uprawniona do kontroli placówek w zakresie zapewnienia mieszkańcom opieki medycznej, w szczególności prowadzonej farmakoterapii. Zmiany w tym zakresie wymagałyby włączenia do zespołu kontrolerów służb medycznych.

W związku z tym, że naruszanie przepisów nie wiąże się właściwie z żadnymi poważnymi konsekwencjami, Najwyższa Izba Kontroli zwróciła się do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o podjęcie szeregu przedsięwzięć m.in. legislacyjnych, dotyczących skutecznego przeciwdziałania tworzeniu i prowadzeniu działalności przez placówki nie posiadające zezwolenia wojewody.

Źródło: NIK

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz