Związek pielęgniarek: z niewolnika nie ma pracownika

23 Kwietnia 2020, 12:27 ozzpip

Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych protestuje przeciwko "skandalicznym" ich zdaniem zapisach nowelizacji tzw. ustawy o COVID-19 z 18 kwietnia br. i podkreśla, że "z niewolnika nie ma pracownika". Jak wskazuje OZZPiP, w myśl nowych zapisów pielęgniarki i położne będą m.in. zmuszone do pracy w zmienionych grafikach lub będą mogły zostać zamknięte na terenie szpitala z poleceniem odpoczynku w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę, co oznacza odcięcie od kontaktów z rodziną i bliskimi.

W liście skierowanym m.in. do premiera,ministra zdrowia, marszałków Sejmu oraz Senatu, OZZPiP wyraził protest przeciwko nowelizacji tzw. ustawy o COVID-19 z dnia 18 kwietnia 2020 r.

"W opinii OZZPiP decyzja Rządu RP, Ministra Zdrowia i ostatecznie ustawodawcy była nierozważna i nieprzemyślana, bowiem w środku epidemii COVID19 wprowadza uregulowania, które kompletnie zaburzają relacje w podmiotach leczniczych pomiędzy pracownikami, a pracodawcami" - czytamy wliście.

"W naszej ocenie stan epidemii wprowadzony Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 20 marca 2020 r. nie pozwalał na tak skrajną ingerencję w treść zawartej pomiędzy stronami umowy o pracę i nie zezwalał na tak drastyczne ograniczenie wolności pracy zapisanej w Konstytucji RP" - uważają pielęgniarki.

Jak wskazuje związek, wprowadzone bez żadnych konsultacji zmiany oznaczają, że pielęgniarki i położne:

  • będą zmuszone do pracy w zmienionych grafikach,
  • będą mogły otrzymać nieograniczone w czasie polecenia pracy w godzinach nadliczbowych,
  • będą mogły być zmuszone do pozostawania w ciągłej gotowości do świadczenia pracy na każde wezwanie - zarówno w zakładzie pracy jak w każdym innym miejscu wyznaczonym przez pracodawcę,
  • będą mogły zostać zamknięte na terenie podmiotu leczniczego z poleceniem odpoczynku w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę, co oznacza odcięcie od kontaktów z rodziną i bliskimi.

Ponadto ustawodawca zakazał korzystania z urlopów wypoczynkowych, w tym urlopów na żądanie.

"Nie rozumiemy siłowego wprowadzenia wyżej opisanych zmian ustawowych bez uprzednich konsultacji społecznych, w okresie kiedy jednocześnie ogłoszono cztery etapy stopniowego likwidowania zakazów i nakazów" - podkreślają pielęgniarki.

Jak oceniają, ich prawa i wolności obywatelskie zostały zdewastowane, a nowelizacja nie przewiduje żadnych ekwiwalentów i rekompensat finansowych. "Ustawa nie nakłada bowiem na pracodawców żadnych obowiązków w zakresie wypłacania lub zwiększenia wynagrodzenia za obostrzenia i utrudnienia nałożone na pielęgniarki i położne stojące na pierwszej linii walki z epidemią" - dodają.

Pielęgniarki porównały nawet te przepisy do "tymczasowego aresztowania". Jak wskazuje związek, reakcje na tak drastyczne obostrzenia mogą być skrajnie różne. "Pielęgniarki i położne mogą nie wytrzymać stresu, który uaktywni schorzenia psychiczne i fizyczne objawy chorobowe. Pielęgniarki i położne same wypadną z rynku pracy i żadne nakazy administracyjne tego nie powstrzymają. Niektóre osoby doprowadzone do ostateczności po prostu z dnia na dzień zrzekną się prawa do wykonywania zawodu i tym samym podmioty lecznicze bezpowrotnie stracą część kadry medycznej" - ostrzega związek.   

Pielęgniarki oczekują oceny prawnej zgodności ww. nowelizacji z przepisami Konstytucji RP,  wyjaśnienia, w jakim trybie pracodawca może wprowadzić na terenie swojego zakładu pracy przepisy opisane w ustawie, a także informacji o tym, w jaki sposób pracownicy ochrony zdrowia zostaną wynagrodzeni przez pracodawców lub Państwo za poddanie się wyżej opisanym nakazom.

Źródło: OZZPiP

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz