Krajobraz po burzy - co po pandemii?

03 Maja 2020, 13:45

Rzeczywistość, którą znaliśmy do tej pory prawdopodobnie nie powróci już w swojej dotychczasowej formie po ustaniu pandemii koronawirusa. Dotyczy to wielu sfer naszego życia, w tym także w dużej mierze obszaru zdrowotnego. Jakie zmiany chcielibyśmy widzieć w sektorze zdrowia publicznego? Czy oprócz poniesionych strat zdrowotnych, pandemia może być także impulsem do realizacji pozytywnych scenariuszy? W tym trudnym okresie - przekornie - spróbujmy spojrzeć w przyszłość z optymizmem i zastanówmy się co może zmienić się na lepsze.

 

Renesans rzetelnej wiedzy?

Według danych Google Trends od momentu ogłoszenia przez Światową Organizację Zdrowia - WHO stanu pandemii, jedną z najczęściej wpisywanych w popularną wyszukiwarkę fraz w Polsce był termin „koronawirus”. Oczywiście, sama częstość wyszukiwania nie gwarantuje rzetelności znajdowanych informacji, jednak w tym samym czasie znaczącemu zwiększeniu popularności, w stosunku do ubiegłych miesięcy, podlegały również frazy takie jak: Ministerstwo Zdrowia, WHO, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny - NIZP-PZH, Główny Inspektorat Sanitarny czy SANEPID. Czy znacząca „wyszukiwalność” tych instytucji utrzyma się na wysokim poziomie? Niekoniecznie - co zaczyna być już widoczne w statystykach Google’a, jednak walor edukacyjny - odnoszący się do działalności samych instytucji, a także dotyczący zamieszczanych przez nie informacji, pozostaje nie do przecenienia. Mówiąc też bez ogródek - część osób niezwiązanych zupełnie z obszarem zdrowia, w czasie pandemii dowiedziała się o istnieniu niektórych z instytucji. 

W ostatnim czasie jesteśmy również świadkami wzmożonej aktywności autorytetów świata nauki w mediach. Możemy powiedzieć, że nauka - i to często ta skomplikowana i niedostępna dla nas na co dzień - trafiła pod strzechy. Gospodarze programów telewizyjnych i radiowych zabiegając o udział wysokiej klasy ekspertów pomagają popularyzować sprawdzoną wiedzę. Powstają również dobrej jakości teksty tłumaczące funkcjonowanie i zadania agend zdrowotnych, opisujące mechanizmy szerzenia się chorób zakaźnych czy biologię patogenów.

Ta szczególna sytuacja to lekcja zdrowia publicznego dotycząca m.in. tego jak ważne są szczepienia i jak trudną sytuacją jest ich brak, dzięki czemu obecnie jakiekolwiek antyszczepionkowe argumenty giną w dyskusji na temat walki z chorobami zakaźnymi. W czasie obchodów kończącego się 26 kwietnia Europejskiego Tygodnia Szczepień dr Hans Henri P. Kluge - szef europejskiego WHO apelował o utrzymanie szczepień, pomimo pandemii koronawirusa: „Powszechny dostęp do szczepień zmienił nasze społeczeństwa, ale jest to dobro publiczne, które należy utrzymać - nawet w trudnych czasach - aby było skuteczne. Nasze przeciążone systemy opieki zdrowotnej nie są w stanie sprostać ogniskom chorób, którym można zapobiegać za pomocą szczepionek.” W podobnym tonie, w wywiadzie dla Polityki Zdrowotnej wypowiadała się Prof. Lidia Brydak z NIZP-PZH, podkreślając wagę szczepień przeciwko grypie w kontekście obecnej sytuacji epidemiologicznej. Coraz bardziej słyszalne głosy wybitnych ekspertów, także poza mediami branżowymi, dają nadzieję na utrzymanie się tego trendu w przyszłości. 

Medycyna „na łączach”

Dzisiaj „na NFZ” w ramach teleporady możemy skorzystać już nie tylko z konsultacji z lekarzem rodzinnym, ale również z porad innych lekarzy specjalistów. Funkcjonują oczywiście także teleporady medyczne dotyczące koronawirusa. Dodatkowo - jak czytamy na stronach Centrum Systemów Informacyjnych w Ochronie Zdrowia (CSIOZ) - do 29 marca 2020 r. lekarze wystawili już blisko 175 mln e-recept dla około 21 mln pacjentów, a z Internetowego Konta Pacjenta - IKP korzysta obecnie ponad 2 mln Polaków. Wiceminister zdrowia - Janusz Cieszyński zachęca Polaków, aby szczególnie teraz korzystać z dostępnych rozwiązań telemedycznych

- Puste poczekalnie w przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej, w których na co dzień można było spotkać wielu pacjentów z infekcjami, pokazują, że społeczeństwo bardzo świadomie i odpowiedzialnie zareagowało na nasze apele, wybierając konsultacje telefoniczne i e-receptę. W trosce o bezpieczeństwo i zdrowie Polaków nadal zalecamy, aby pozostać w domu i np. wykorzystać ten czas, aby aktywować swoje Internetowe Konto Pacjenta.

Innym praktycznym przykładem nie telemedycyny, ale szybkiej reakcji w sieci na obecną sytuację epidemiologiczną jest mapa funkcjonujących gabinetów stomatologicznych w kraju. Na stronie internetowej Polskiego Towarzystwa Stomatologicznego (PTS) powstał aktualny zbiór danych teleadresowych gabinetów, które w czasie pandemii przyjmują pacjentów i spełniają wytyczne Ministerstwa Zdrowia oraz PTS. Więcej o rozwiązaniu tutaj.

Czy trwająca pandemia może być impulsem do dalszego i jeszcze szybszego rozwoju telemedycyny i pokrewnych jej rozwiązań? Z pewnością może przysłużyć się popularyzacji pewnych rozwiązań, a także zwiększyć dostępność niektórych świadczeń, czego obietnicą może być m.in. jedno z ostatnich zarządzeń Prezesa NFZ, dotyczące inwestycji w telemedycynę (dofinansowanie zakupu urządzeń informatycznych, oprogramowania oraz usług umożliwiających udzielanie porad telemedycznych w POZ). 

Self-care w natarciu

Czy dzięki pandemii idea odpowiedzialności za własne zdrowie i większej troski o jego stan zyska na popularności? Być może to chwilowa tendencja, jednak jest ona obecnie mocno widoczna - wielu z nas wykorzystuje czas izolacji jako moment do zadbania o własne zdrowie. Różnego rodzaju platformy internetowe czy kanały udostępniają - często bez opłat - plany treningowe, nagrania, webinary, wykłady i inne materiały dotyczące tematyki zdrowotnej. Przykładem może być platforma Akademia NFZ, gdzie oprócz zestawów ćwiczeń fizycznych twórcy zadbali także o tematy związane ze wsparciem psychologicznym w czasie pandemii. 

W minionych tygodniach byliśmy również świadkami „pospolitego ruszenia sportowego” na ulicach w kraju, co w jednym z wystąpień skomentował Minister Zdrowia Łukasz Szumowski, zaznaczając, że obecny czas pandemii nie jest momentem na poprawę formy fizycznej - mówiąc w kontekście możliwości aktywności na zewnątrz jeszcze przed złagodzeniem obostrzeń z tym związanych. To prawda, utrzymywanie dystansu i izolacja są skuteczne w wlace z koronawirusem, jednak przewrotnie - trudny czas odosobnienia -  może być okresem kształtowania pozytywnych nawyków zdrowotnych, które zaprocentują w przyszłości. 

Mniejsze zanieczyszczenie środowiska?

W dokumencie World Cancer Report 2020 wydanym przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem na początku roku, czytamy, że zanieczyszczenie powietrza jest obecnie jednym z najczęstszych czynników podnoszących ryzyko zachorowania na raka (pisałem o tym tutaj). Oprócz tego, smog zwiększa ryzyko występowania innych groźnych konsekwencji zdrowotnych m.in. dla układu oddechowego, krążenia, nerwowego czy rozrodczego i wg WHO rocznie przyczynia się do około 4,7 miliona zgonów na świecie.

Tymczasem jak donosi NASA Earth Observatory, na obszarze całych już Chin, które od dłuższego czasu realizują zalecenia dotyczące kwarantanny, poziom zanieczyszczenia powietrza uległ znacznej redukcji. Naukowiec NASA - Fei Liu podkreśla, że jest to niespotykane dotychczas zjawisko – „To pierwszy raz, kiedy widzę tak dramatyczny spadek zanieczyszczenia na tak dużym obszarze, spowodowany konkretnym wydarzeniem”. F. Liu zaznacza też, że spadki były wcześniej rejestrowane w kilku krajach w 2008 roku podczas kryzysu gospodarczego, jednak nie w tak szerokim zakresie jak obecnie. 

Czy Europa powtórzy scenariusz chiński? Wszystko na to wskazuje. Dane European Environment Agency (EEA) pokazują malejące zanieczyszczenie w stolicach europejskich. Dla przykładu, poziom dwutlenku azotu NO2 w Rzymie jest o 26-35% niższy niż w tym samym czasie w 2019 roku. Czy to stały efekt? Z dużą dozą pewności możemy stwierdzić, że niestety nie. Dodatkowo, EEA w swoim oświadczeniu podkreśla, że Europa rzeczywiście odnotowuje spadki w zanieczyszczeniu powietrza, jednak troska o to powinna być przedmiotem wieloletnich, wspólnych wysiłków i celowego działania, nie natomiast wypadkową sytuacji kryzysowej. 

Absolwenci zdrowia publicznego - nowe otwarcie?

Każdego roku w Polsce kilkaset osób kończy studia uzyskując tytuł magistra zdrowia publicznego - w większości przypadków - z konkretną specjalizacją, taką jak np. epidemiologia, promocja zdrowia, zarządzanie w ochronie zdrowia, badania kliniczne itd. Dyskusja na temat miejsca specjalisty zdrowia publicznego w systemie toczy się od wielu lat, jednak zawód nadal pozostaje nieuregulowany. Pewne kroki w tym kierunku zostały podjęte m.in. przez NIZP-PZH, który utworzył pierwszy w Polsce rejestr absolwentów zdrowia publicznego

Obecna sytuacja - chociażby ze względu na braki kadrowe -  jeszcze bardziej uzmysławia potrzebę zaangażowania specjalistów zdrowia publicznego w działania systemu. Czy rzeczywiście tak będzie? Polska Federacja Szpitali - PFSz, zainicjowała akcję włączenia absolwentów i studentów zdrowia publicznego w walkę z koronawirusem (formularz zgłoszenia tutaj). Jak powiedziała Polityce Zdrowotnej Urszula Szybowicz z PFSz, rozpoczęta akcja spotkała się z ogromnym odzewem - Mamy bardzo dużo zgłoszeń zarówno od absolwentów i studentów zdrowia publicznego, jak i od podmiotów, które potrzebują wsparcia - na różnych płaszczyznach. Zgłaszają się do nas sanepidy, szpitale powiatowe, wojewódzkie, administracja. Chcemy aby oprócz zapewnienia realnego wsparcia, nasza inicjatywa promowała absolwentów zdrowia publicznego, jako wykwalifikowaną i profesjonalną kadrę, gotową do pracy - dodaje U. Szybowicz. 

Powyższe pięć zagadnień to tylko niewielki wycinek kompleksowego obszaru pod wspólną nazwą zdrowie publiczne, które mogą ulec znacznym transformacjom - chwilowym, bądź stałym, pod wpływem koronawirusa. W jakim kierunku finalnie podążą zmiany? Miejmy nadzieję, że dowiemy się jak najszybciej, wraz z zakończeniem pandemii SARS-CoV-2.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz