J.Cieszyński o zakupach maseczek: każdorazowo w pełni transparentnie

12 Maja 2020, 12:42 Janusz Cieszyński (MZ)

- Dysponujemy publicznymi środkami (…)  i każdorazowo zakupy były realizowane na takich samych zasadach, w pełni transparentnie - zapewnia wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński odnosząc się do doniesień medialnych o kulisach zakupów przez resort. Zapewnia, że opisana umowa została zawarta na podstawie przedstawionych certyfikatów, a po otrzymaniu negatywnych wyników badań maseczek, resort podjął rozmowy z kontrahentami o zwrocie pieniędzy. Dodał, że gdyby okazało się, że MZ padł ofiarą oszustwa, wówczas zostanie złożone doniesienie do prokuratury.

Wiceminister Janusz Cieszyński pytany podczas wtorkowego briefingu o jego rolę w zakupie opisanej w artykule Gazety Wyborczej partii maseczek ("GW" o kulisach zakupów resortu zdrowia. Ł. Szumowski odpowiada), wyjaśniał, że to on z ramienia MZ nadzoruje wszystkie czynności związane z zakupami dotyczącymi przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się epidemii.

- Wszystkie zakupy, które były realizowane za każdym razem były kierowane do mojego zespołu, a tam przeprowadzana analiza oferty pod kątem ilości, ceny oraz terminu dostawy, a ten termin, był szczególnie istotny w tych pierwszych tygodniach epidemii kiedy wszyscy wiemy o tym, że dostępność maseczek dla medyków była mniejsza, niż oczekiwało środowisko - poinformował.

Zapewnił, że także opisana w artykule oferta została poddana weryfikacji. Dodał, że był do niej załączony certyfikat, który potwierdzał autentyczność towaru. "Płatności dokonaliśmy już po odbiorze, co też w istotny sposób wyróżniało tę ofertę" - podkreślił. Zapewnił, że zweryfikowano też producenta tego towaru i jest to firma działająca na rynku środków ochrony indywidualnej od 1996 r., więc nie budziła podejrzeń.

Negatywne wyniki badań

- W związku z doniesieniami medialnymi dokonaliśmy weryfikacji towaru, który mieliśmy na magazynach. Zwróciliśmy się z prośbą do jedynego certyfikowanego w Polsce laboratorium badającego tego rodzaju produkty, które funkcjonuje w Centralnym Instytucie Ochrony Pracy. 5 maja otrzymaliśmy wyniki tych badań. W związku z tym, że wyniki wykazały, że ten towar nie spełnia norm, natychmiast zaprosiliśmy Pana Łukasza Guńkę do Ministerstwa i 6 maja przekazaliśmy informację, że towar nie spełnia norm i że oczekujemy od całego konsorcjum, które reprezentował, zwrotu pieniędzy. Wczoraj odbyło się kolejne spotkanie z przedstawicielami firm, którzy ten towar dostarczyli - relacjonował wiceminister.

- Natomiast na ten moment doprowadziliśmy do tego, że wszystkie te maski, które są w naszym posiadaniu zostały zablokowane, aby nic takiego nie trafiło na zewnątrz i niezwłocznie przystąpiliśmy do wyjaśnienia sprawy - zaznaczył J. Cieszyński.

Jak zapewnił, jeżeli będą podstawy do tego, że MZ, polski rząd padł ofiarą oszustwa, to ministerstwo niezwłocznie złoży doniesienie do prokuratury.

Wskazywał, że kontrahentami, którzy dostarczyli towar, były 3 firmy, w tym jedna założona przez żonę pana Łukasza Guńki. - Pan Łukasz i jego wspólnicy byli pośrednikami, którzy przestawili nam ofertę zakupu sprzętu produkowanego przez firmę Mars Medikal - wyjaśnił.

Skąd cena zamówionych maseczek?

J.Cieszyński był też pytany podczas briefingu, czy cena za maseczki nie była zawyżona. - Na skrzynkę MZ trafiło w ostatnich tygodniach ponad tysiąc ofert. Każdorazowo wchodząc w dyskusję z kontrahentami negocjujemy cenę wydatkując środki publiczne. Także w tym przypadku zapłaciliśmy kilkanaście procent mniej - stwierdził.

- W mojej ocenie, mając na uwadze fakt, że nie było konieczności przedpłaty, był szybki termin odbioru i mieliśmy pełną dokumentację,  ta cena, którą zapłaciliśmy, była uzasadniona - dodał.

Z kolei pytany o rolę ministra zdrowia, który jak twierdzi GW jest znajomym Łukasza Guńki, wiceminister zdrowia wyjaśnił, że Łukasz Szumowski gdy otrzymał informację o tym, że taka oferta jest w MZ, przekazał mu informacje o tej ofercie, jako osobie odpowiedzialnej za zakupy. - Artykuł sugeruje, że Łukasz Guńka to bardzo dobry znajomy ministra Szumowskiego, a prawda jest taka, że minister korzystał z jego usług jako instruktora narciarstwa kilka lat temu - podkreślił J. Cieszyński.

- My dysponujemy publicznymi środkami (…)  i każdorazowo zakupy były realizowane na takich samych zasadach, w pełni transparentnie - stwierdził i dodał, że MZ "z każdej złotówki i zakupionej maski, kombinezonu i litra płynu do dezynfekcji" będzie gotowy się rozliczyć i opowiedzieć o wszystkich szczegółach.

- Temat jest analizowany przez służby prawne MZ. Odbyliśmy już dwa spotkania z kontrahentami, podczas których chcieliśmy wyjaśnić okoliczności tej sytuacji oraz złożyliśmy naszym kontrahentom propozycję wymiany towaru na wolny od wad lub zwrot zapłaconej ceny. To racjonalne postępowanie - podkreślał. - Jeżeli będziemy mieli uzasadnione podejrzenia, że doszło tu do oszustwa, to my wystąpimy do prokuratury - zaznaczył.

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz