Ł.Szumowski: Maseczki, które zakupiła UE nie spełniają żadnych norm

13 Maja 2020, 11:22 maska maski maseczka maseczki rekawiczki wyroby medyczne srodki ochrony

- Maseczki, które zakupiła Unia Europejska nie spełniają żadnych norm. Wyślę dziś list do Komisji Europejskiej z taką informacją - poinformował w środę minister zdrowia Łukasz Szumowski. Polska otrzymała z UE 600 tys. takich maseczek. Ponadto resort złożył dziś do prokuratury zawiadomienie ws. kupionych przez MZ maseczek, które nie spełniają norm. Zareklamowane mają być także szybkie testy antygenowe, które również nie spełniły norm z umowy zakupu.

- Jesteśmy rygorystyczni, sprawdzamy każdy zakupiony przez nas towar ochronny - zapewniał minister zdrowia i poinformował, że resort dziś wysłał zawiadomienie do prokuratury ws. maseczek, które nie spełniają norm, a które kupiło MZ. Sprawę opisała we wtorek Gazeta Wyborcza "GW" o kulisach zakupów resortu zdrowia. Ł. Szumowski odpowiada

Ponadto jak mówił Ł.Szumowski, okazało się, że maseczki z transzy z Unii Europejskiej, których Polska otrzymała 600 tys. również nie spełniają norm.

- Dostaliśmy 600 tys. maseczek z transzy z Unii Europejskiej. Niestety nie mają one certyfikatu CE, co nas zaniepokoiło i wysłaliśmy je również do badania. Maseczki, które zakupiła UE nie spełniają żadnych norm, ani FFP1, ani FFP2, ani FFP3. W związku z tym nie mogą być rozdysponowane dla medyków w tej kategorii FFP - mówił.

- Wyślę dziś list do Komisji Europejskiej z taką informacją, bo wiemy, że te maseczki zostały wysłane do 16 krajów. Mam nadzieję, że ten nasz alert pozwoli na to, żeby te maseczki nie były rozdysponowane osobom, które chcą się chronić, bo to byłoby groźne - zapowiedział.

Jednocześnie Ł.Szumowski dodał, że sprawdzony został także kolejny kontrahent, od którego MZ zakupił milion maseczek. - Na szczęście te spełniają wszystkie normy i FFP2 i FFP3 - dodał.

Jak wskazywał, te przypadki pokazują, że "ten problem niespełniania norm jest niestety powszechny nie tylko w Polsce, ale również w Unii europejskiej".

- Mam nadzieję, ze te badania które wykonujemy, zanim przekazujemy środki do medyków, pozwolą ochronić i nie dać produktu, który naraziłby zdrowie i życie i to, że ulegną zakażeniu - dodał. Zapewniał, że wszystkie firmy są traktowane w sposób transparentny, ale jeżeli okazuje się, że towar nie spełnia norm, to MZ żąda wymiany lub zwrotu.

Ocena zgodności

Warto jednak przypomnieć decyzje Ministerstwa Zdrowia sprzed miesiąca. Za projekt, w którym stwierdzono, że "w związku z zaistniałym ryzykiem braków wymienionych w uchwale środków zdecydowano, że środki będą mogły być udostępniane przed zakończeniem oceny zgodności i bez umieszczenia oznakowania CE nie dłużej niż 30 dni od dnia zakończenia stanu zagrożenia epidemicznego w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2" odpowiadał wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. Pisaliśmy o sprawie tutaj: 

https://www.politykazdrowotna.com/55977,koronawirus-mz-kupi-maseczki-bez-certyfikatu-ce

Jakie zagrożenie mogą stwarzać wyroby medyczne niespełniającego norm? 

- Wprowadzanie do obrotu półmasek ochronnych i masek medycznych, które nie spełniają odnoszących się do tych wyrobów zasadniczych wymagań bezpieczeństwa stwarza realne zagrożenie dla ich użytkownika. W szczególności w odniesieniu do półmasek ochronnych zgodnych z wymaganiami Rozporządzenia 2016/425 i normy EN 149 może to oznaczać brak gwarancji co do ich skuteczności, która w przypadku półmasek klasy FFP2 powinna wynosić co najmniej  94%, a półmasek klasy FFP3 powinna wynosić co najmniej 99% - informuje dla Polityki Zdrowotnej dr hab. inż. Katarzyna Majchrzycka, Profesor Instytutu Kierownik Zakładu Ochron Osobistych CIOP-PIB.

Testy antygenowe

Wskazał także na testy antygenowe, gdzie "spłynęły" już wszelkie raporty z instytucji, które analizowały przydatność tych testów.

- Będziemy je reklamowali u producenta, bo niestety nie spełniają przyjętych norm, które były w umowie zakupu - zapowiedział. Wyjaśnił, że testy miały mieć miedzy 65 a 85 proc. dokładności, jednak nie spełniają tych norm.

Jak mówił, w dzisiejszych czasach pandemii okazuje się, że nawet w przypadku sprawdzonych firm, towar nie jet taki jak byśmy się tego spodziewali i trzeba na to reagować.

- Kluczowe w tym jest to, aby chronić medyków i aby taki towar nie trafiał do ludzi - stwierdził. Dodał, że chodzi też o dbanie o finanse publiczne. Wyjaśniał, że obecnie w czasach globalnej pandemii często trzeba zapłacić zanim towar przyjedzie, ale potem reklamuje się ten towar i następuje zwrot gotówki lub wymiana towaru na taki, który spełnia normy.

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz