M.Krawczyk: potrzeby fizjoterapii większe, a dostępność ograniczona

05 Maja 2020, 10:20 fizjoterapeuta rehabilitacja masażysta

Potrzeby fizjoterapii przy wychodzeniu z pandemii będą istotnie większe od tych, które były wcześniej – podkreśla prezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów Maciej Krawczyk jednocześnie wskazując na ograniczoną wymogami sanitarnymi dostępność. Od 4 maja w ramach kolejnego etapu odmrażania gospodarki umożliwiono powrót do rehabilitacji.

W rozmowie z Polityką Zdrowotną A. Krawczyk zwrócił uwagę, że problemy w gabinetach prywatnych i publicznych są podobne, ale na inną skalę.

- Gabinety prywatne dużo łatwiej prawdopodobnie dostosują się do tych wymogów sanitarno-epidemiologicznych niż te miejsca, w których udzielane są świadczenia w ramach kontraktu z NFZ. Fizjoterapia komercyjna była nastawiona na inny rodzaj usług i różniła się od fizjoterapii „refundowanej”. Przede wszystkim przepustowość gabinetów, które miały umowę z NFZ jest znacznie większa i dużo więcej pacjentów przechodziło przez nie. Teraz ta liczba będzie musiała być znacznie ograniczona, a wręcz w niektórych ośrodkach będzie to maksymalnie 20 proc. tego, co było przed epidemią – wskazuje M. Krawczyk.

Jak wyjaśnia, reżim sanitarny wyklucza np. przebywanie pacjentów w poczekalniach obok siebie, przebywanie pacjentów razem w szatni, z kolei powierzchnia przypadająca na jedną osobę na sali musi być znacznie większa niż było to wcześniej, średnio powinno być to 15 m2 na jedną osobę. - To powoduje, że trzeba bazować głównie na terapii indywidualnej – mówi prezes KIF. Dodatkowo procedura zakładania masek i innych środków ochrony indywidualnej oraz dezynfekcji powoduje wydłużenie czasu na przyjęcie jednego pacjenta – zwraca uwagę M.Krawczyk.

Jednocześnie w jego ocenie, w pierwszym okresie napór pacjentów nie powinien być duży, ponieważ nadal wiele osób będzie obawiało się wychodzenia z domu i korzystania z wizyt w gabinetach fizjoterapeutów.

Potrzebne kontrakty z dodatkowymi gabinetami

- Z czasem jednak musimy się spodziewać zwiększenia kolejek do rehabilitacji refundowanej i widzimy tu poważny problem. Będziemy rozmawiać z MZ i NFZ w najbliższym czasie, ponieważ kontrakty na ten rok nie zostaną zrealizowane, co jeszcze wydłuży kolejki. Być może dodatkowe gabinety powinny podpisać kontrakty z NFZ. Fundusz powinien także lepiej płacić za pewne procedury, ponieważ w tej chwili są one znacznie niedoszacowane, np. taka fizjoterapia indywidualna jest wyceniona na 20 zł. To jest nie do przyjęcia i ośrodki mogą wręcz bankrutować – wskazuje prezes samorządu fizjoterapeutów.

- Samo to, że dziś otworzyły się gabinety i prawo na to pozwala, to nie oznacza powrotu do normalności, ale to jest praca w warunkach epidemii – podkreśla.

Według niego, dużo wyzwań jest też przed gabinetami prywatnymi, które będą ponosiły większe koszty związane z dezynfekcją i środkami ochrony osobistej, a będą miały mniej pacjentów, niż wcześniej. - Obecnie to jest jedna piąta pacjentów, a za dwa, trzy miesiące może osiągną poziom 70 proc.- wskazuje M. Krawczyk. 

W związku z obecną sytuacją KIF planuje kampanię dla pacjentów, aby zachęcić ich, by nie obawiali się przychodzić na fizjoterapię, „bo są to miejsca bezpieczne, poddane szczególnemu reżimowi”.

Zwrócił uwagę na to, że obecnie po dwóch miesiącach izolacji w domach, rehabilitacji wymagają często osoby, które jej wcześniej nie potrzebowały. 

Skutki izolacji społecznej

– Siedzenie przez 6 tygodni w domu przy komputerze w miejscu niedostosowanym zupełnie do pracy zdalnej ma swoje konsekwencje. To nie są optymalne stanowiska pracy, więc ludzie zdrowi zaczęli być chorzy. Z kolei stan osób, które były chore i zostały unieruchomione na kilka tygodni, często znacznie się pogorszył i potrzeba wielu tygodni, aby odwrócić ten stan w wielu grupach pacjentów. A więc zapotrzebowanie na fizjoterapię wzrośnie – stwierdził M.Krawczyk. W jego ocenie „niestety jesteśmy społeczeństwem chorym, czyli mamy wielu chorych wymagających rehabilitacji m.in. z chorobami oddechowymi czy kardiologicznymi.

Jak ocenił, wzrost zapotrzebowania przy znacznie zmniejszonych możliwościach i dostępności ze względu na ograniczone kadry oraz określoną przepustowość wymuszoną reżimem sanitarnym w ciągu najbliższych kilku miesięcy spowoduje pewien konflikt.

- Musimy w związku z tym wypracowywać pewne mechanizmy, które upowszechniłyby fizjoterapię. Na pewno większa będzie rola edukacji fizjoterapeutów i przerzucenie pewnej odpowiedzialności na pacjentów, tak, aby wizyta u fizjoterapeuty stanowiła poradnictwo i kontrolę zadanych ćwiczeń, a nie tylko wykonywanie konkretnych procedur z pacjentem – zaznaczył szef samorządu zawodowego fizjoterapeutów.

Telerehabilitacja

- Rola telerehabilitacji jest bardzo istotna, ale musimy pamiętać o ograniczeniach i określonej grupie pacjentów, u których może być realnie efektywna. Cenne jest to, że widzimy wówczas pacjenta w jego naturalnym środowisku, np. jak siedzi przy stole. Możemy wdrażać mu pewne aktywności w jego naturalnym otoczeniu – wyjaśnia M. Krawczyk. Jednocześnie zastrzega, że często za pośrednictwem monitora fizjoterapeuci nie są w stanie nauczyć pacjenta wszystkich aktywności. - Trwa to też dłużej niż przy bezpośrednim kontakcie, a pacjenci nie są do końca pewni, czy wykonują prawidłowo zalecenia – mówi i dodaje, że szczególnie trudne jest to w przypadku pracy z małym dzieckiem i jego rodzicem.

Według M.Krawczyka, telerehabiltacja ma raczej znaczenie kontrolno-korygujące, ale nie sprawdza się jako stała forma terapii.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz