Pacjenci w pandemii, czyli jak odbierają funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia?

21 Maja 2020, 14:26 szpital pacjenci pacjent kolejka wizyta lekarz

Polacy jako najważniejsze problemy pacjentów w aktualnej sytuacji wymieniają:niemożność skorzystania z zaplanowanych wizyt/badań/zabiegów - 70,1 proc., wydłużanie się/wypadanie z kolejek – 51,6 proc., brak kluczowych świadczeń/usług medycznych – 48,6 proc., ale także brak wsparcia osób bliskich w trakcie pobytów szpitalnych – 33,3 proc. - wynika z badania przeprowadzonego przez Fundację MY PACJENCI. Jednocześnie fundacja apeluje, by pacjenci nie czekali z leczeniem na koniec pandemii.

Fundacja MY PACJENCI zapytała Polaków o doświadczenia i odczucia związane z funkcjonowaniem systemu ochrony zdrowia podczas pandemii. Celem badania było ustalenie w jakim zakresie korzystamy z systemu ochrony zdrowia w przypadkach niezwiązanych z covid19.

Badanie pokazało, że dostęp do lekarza w sprawach niezwiązanych z koronawirusem jest utrudniony (80,6 proc.), pacjenci nie korzystają ze świadczeń zdrowotnych pomimo, że ich potrzebują ze strachu przed koronawirusem (71,5 proc.) a  44,6 proc. badanej grupy rozumie powagę sytuacji i spokojnie może czekać na możliwość odbycia wizyty lub zabiegu.

Polacy jako najważniejsze problemy pacjentów w aktualnej sytuacji wymieniają:

  • niemożność skorzystania z zaplanowanych wizyt/badań/zabiegów - 70,1 proc.
  • wydłużanie się/wypadanie z kolejek – 51,6 proc.
  • brak kluczowych świadczeń/usług medycznych – 48,6 proc.
  • brak wsparcia osób bliskich w trakcie pobytów szpitalnych – 33,3 proc.
  • brak kontynuacji opieki nad pacjentami szpitali zamienionych na jednoimienne – 29 proc.
  • brak łatwo dostępnej informacji gdzie szukać pomocy - 24,8 proc.

Zdaniem Rzecznika Praw Pacjenta Bartłomieja Chmielowca, z ankiety wynika, że ponad połowa pacjentów miała trudności z uzyskaniem pomocy medycznej. - Przekształcanie szpitali w jednoimienne, które przed epidemią były ośrodkami leczenia wielu grup pacjentów, spowodowało wiele trudności w uzyskaniu świadczeń zdrowotnych przez osoby z innymi schorzeniami. Sytuacja ta najbardziej dotknęła pacjentów z chorobami przewlekłymi. Musimy pamiętać, że w tych grupach pacjentów postawienie diagnozy, podjęcie leczenia lub jego kontynuacji nie może czekać. Trzeba też jednak pamiętać, że w wielu szpitalach świadczenia były udzielane, a pacjent mógł otrzymać informacje telefonicznie czy skorzystać z teleporady - komentuje Rzecznik.

- Wydłużenie się kolejek oczekujących w sytuacji epidemii to trudny problem. Bardzo dobrym posunięciem była koncentracja na teleporadach. Teleporady nie da się jednak zastosować w każdym przypadku - nie można zbadać pacjenta, czy wykonać innych badań. Jeśli lekarz, w oparciu o kryteria medyczne, stwierdzi potrzebę osobistej wizyty pacjenta w przychodni, taka wizyta musi się odbyć z zachowaniem zasad bezpieczeństwa - wskazuje B. Chmielowiec.

Co należy pilnie poprawić?

Respondenci jako najbardziej pilne do poprawy wskazywali:

  • możliwość wykonywania badań diagnostycznych, które pozwolą podjąć decyzję o rozpoczęciu lub kontynuacji leczenia – 62,6 proc.
  • czas oczekiwania na pomoc/długość kolejek – 48,2%
  • kontakt z personelem medycznym prowadzącym leczenie – 41%
  • możliwość dostępu do leków ratujących życie – 40,5% 

- Przeważającym problemem pacjentów pozostaje dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej i możliwość wykonywania badań diagnostycznych, realizowanych w ramach organizacji ochrony zdrowia, zmodyfikowanej ze względu na stan epidemii w naszym kraju. Świadczenia wykonywane w związku z przeciwdziałaniem epidemii nie powinny wpływać na płynność udzielania pozostałych świadczeń zdrowotnych. Opierając się na ostatnich doniesieniach trudno orzec jak długo potrwa stan epidemii. W pierwszej kolejności powinniśmy powrócić do przywrócenia pełnego funkcjonowania systemu ochrony zdrowia dla pacjentów z innymi jednostkami chorobowymi. Ponadto, powinny zostać wypracowane ogólne wytyczne postępowania z pacjentami ambulatoryjnej opieki zdrowotnej i lecznictwa szpitalnego w dziedzinach chorób innych niż zakaźne – uważa B. Chmielowiec.

Czy można spokojnie czekać?

W odpowiedzi na pytanie o odczucia związane z odwoływaniem i przekładaniem wizyt na inny termin z powodu koronawirusa,  blisko połowa (44,6 proc.) badanych stwierdziła, że rozumie powagę sytuacji i spokojnie może czekać na możliwość odbycia wizyty lub zabiegu. Niepokój o swoje lub bliskich zdrowie pojawił się u co piątego badanego (19,6 proc.), zaś poczucie niepewności – wśród 14,4 proc. badanych.

W oceni prezes Fundacji MY PACJENCI Magdaleny Kołodziej, „niepokojący jest wynik, wskazujący, że prawie połowa badanych, rozumiejąc sytuację wynikającą z covid 19 uważa, że może „spokojnie czekać” na możliwość wizyty lekarskiej, zabiegu medycznego czy badań diagnostycznych".

Apel o nie zwlekanie z leczeniem

- Wynika z tego, że Polacy w obawie przed ewentualnym zarażeniem popadają w poczucie, że „moja choroba poczeka”. Jest to błędne i szkodliwe założenie, ponieważ mijają kolejne tygodnie a sytuacja związana z dostępem do leczenia nie ulega poprawie. Kardiolodzy, onkolodzy już widzą, że zgłasza się do nich o wiele mniej pacjentów niż w normalnych realiach. Tak samo pacjenci chorzy przewlekle powinni być w stałym kontakcie ze swoim lekarzem - wskazuje M. Kołodziej. Fundacja apeluje do wszystkich pacjentów, "by leczyli się i korzystali z ochrony zdrowia w takim stopniu, w jakim jest to możliwe, nie czekając i nie zwlekając”.

Także Rzecznik Praw Pacjenta, do którego docierają informacje, że pacjenci sami odmawiają leczenia lub też nie stawiają się na wyznaczone wizyty z powodu obawy przez zakażeniem, apeluje by nie zwlekać z leczeniem.

Badanie zrealizowano na reprezentatywnej próbie 1000 osób metodą wywiadów telefonicznych w dniach 5-10 maja 2020 r.

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz