Rzeczywistości równoległe, czyli polska onkologia w czasie pandemii COVID-19

27 Maja 2020, 13:49 rak nowotwór chemioterapia onkologia pacjent
27 Maja 2020, 13:49

Co trzecie badanie lub terapia onkologiczna zostały odwołane z powodu epidemii koronawirusa - wynika z przygotowanego przez Fundację Alivia opracowania na podstawie badań wśród pacjentów i personelu.

Od dwóch miesięcy trwa w Polsce stan epidemii. Jak w tym czasie wygląda leczenie chorych na raka? Ile procedur i wizyt zostało odwołanych? Czy szczególne potrzeby pacjentów onkologicznych i ich zwiększone ryzyko zakażenia zostały uwzględnione? Czy pacjenci, którzy stawiają się w ośrodkach onkologicznych, czują się w nich bezpiecznie? 

W ramach kampanii ONKOOBRONA #CZASWALKI fundacja Alivia poprosiła o odpowiedź na te pytania dyrektorów 51 centrów onkologii i szpitali wielospecjalistycznych, które mają w swoich strukturach duże oddziały onkologiczne, lekarzy i personel medyczny, który pracuje z pacjentami onkologicznymi, a także samych chorych oraz ich bliskich. Ponadto pytania otrzymało  Ministerstwo Zdrowia oraz krajowy konsultant w dziedzinie onkologii klinicznej. 

Na ankiety odpowiedziało 500 pacjentów, 35 pracowników medycznych oraz 28 dyrektorów szpitali. Fundacja otrzymała również dwa pisma od administracji państwowej. Na tej podstawie powstało opracowania „Rzeczywistości równoległe. Polska onkologia w czasie epidemii COVID-19”. 

Jak wskazano, z opracowania wynika, że stan epidemii pogłębił problemy obserwowane i komunikowane przez pacjentów od lat. To m.in. brak koordynacji diagnostyki i leczenia, deficyty kadrowe, fatalna organizacja leczenia w placówkach. To także wielogodzinne oczekiwanie pacjentów na zatłoczonych korytarzach, łamanie ich praw, ograniczony dostęp do świadczeń i wyników badań, chaos oraz deficyty w komunikacji z pacjentami. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że doświadczenia pacjentów i ich opiekunów są zgoła odmienne od tego, co twierdzą przedstawiciele administracji państwowej czy dyrektorzy placówek.

Co trzecie badanie lub terapia odwołane

Na pytanie do pacjentów “Czy Twoje leczenie lub diagnostyka były odraczane, lub odwoływane ze względu na epidemię koronawirusa (SARS-CoV-2)“ uzyskano 491 odpowiedzi. 36 proc. (178) ankietowanych odpowiedziało twierdząco. Obserwacje pacjentów potwierdził również personel medyczny.  Ponad jedna trzecia (34 proc.) lekarzy i pracowników medycznych przyznała, że z powodu epidemii były odwoływane lub przekładane procedury u tych pacjentów, którzy ze względów medycznych powinni zostać obsłużeni bez opóźnień. Tymczasem zgodnie z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Onkologii przekładane powinny być jedynie procedury, których opóźnienie nie wpłynie na stan zdrowia pacjenta i jego rokowania. 

Dodatkowo w kwietniu, w ramach projektu Kolejkoskop.pl, fundacja zadzwoniła do 531 placówek wykonujących diagnostykę obrazową TK, RM i PET-CT, by zapytać o możliwy termin wykonania badania. 148 ośrodków wstrzymało zapisy na badania w związku z epidemią. 

 

Chorzy pozostawieni sami sobie

Z relacji wojewódzkich konsultantów, jak i samych chorych wynika, że pacjenci placówek, które zostały przekształcone w szpitale zakaźne lub czasowo zamknięte z powodu zakażeń, sami musieli zadbać o koordynację i ciągłość leczenia. Nie byli informowani, gdzie mogą wykonać badania lub gdzie będzie odbywać się dalsze leczenie. 

Maseczki, których nie ma

Choć 96 proc. dyrektorów potwierdziło, że wprowadzono w placówkach obowiązek używania środków ochrony osobistej, jednocześnie aż 46 proc. z nich przyznało, że w ich ośrodku takich brakuje. 37 rpoc. personelu medycznego wskazało, że nie otrzymali od pracodawcy maski lub innych elementów ochrony, a 11 proc. ankietowanych chorych potwierdziło, że lekarze i pielęgniarki nie mieli odpowiednich zabezpieczeń (maski, rękawiczki, itp.). Kolejne 4 proc. pacjentów odpowiedziało, że personel miał je tylko częściowo. 

Blisko jedna trzecia (30 proc.) pacjentów zgłosiła, że w placówkach był tłok, który powodował, że nie było możliwe zachowanie 2 metrów odstępu od innych pacjentów. Jedna trzecia chorych negatywnie oceniła przygotowanie placówki do świadczenia usług w czasie epidemii, a 36 proc. pacjentów przyznało, że nie czuło się w niej bezpiecznie. 

Administracja i urzędnicy nie widzą problemu

Fundacja wysłała też do MZ petycje z prośbą o bezzwłoczne zapewnienie najwyższych standardów bezpieczeństwa w opiece onkologicznej, jednak korespondencja pozostała bez odpowiedzi.

Z kolei konsultanta krajowego w dziedzinie onkologii klinicznej - jak informuje fundacja - odmówił przekazania informacji o dostępie do diagnostyki i leczenia. Z podobną prośbą i w tym samy czasie, zwróciła się do Ministerstwa Zdrowia Ogólnopolska Federacja Onkologiczna – tym razem w trybie wniosku o dostęp do informacji publicznej. Jak informuje fundacja - ministerstwo przekazało dane z trzech przypadkowych dni. Dane te były przedstawione w sposób nieusystematyzowany, w postaci luźnej relacji bądź też wolnych wniosków i ciekawostek.

Brak kontroli realizacji wytycznych

Fundacja pytała też o konkretne dane dot. procedur, organizacji leczenia i bezpieczeństwa pacjentów w ośrodkach onkologicznych,  " Ministerstwo poinformowało jedynie, że placówkom zostały przekazane wytyczne, stanowiska i zalecenia opracowane przez towarzystwa naukowe oraz Ministerstwo Zdrowia, Główny Inspektorat Sanitarny, a także Narodowy Fundusz Zdrowia, a w związku z tym 'wszyscy świadczeniodawcy zobowiązani są do przestrzegania najwyższych standardów bezpieczeństwa, w tym korzystania ze środków ochrony osobistej, a także wdrożenia dodatkowych procedur takich jak wywiad w kierunku zakażenia wirusem SARS-CoV-2, czy pomiar temperatury ciała'." - informuje Alivia. Ministerstwo nie poinformowało, w jaki sposób kontroluje ich przestrzeganie. 

- Jakość świadczeń w placówkach onkologicznych nie jest kontrolowana – mówi Joanna Frątczak-Kazana, manager ds. programów pomocowych w Fundacji Alivia. - Decydenci stworzyli prawo i przekazali wytyczne postępowania, ale nie zapewnili możliwości ich realizacji, jak również nie stworzyli narzędzi pozwalających na kontrolę, jak wygląda ich przestrzeganie. Obecnie różnice pomiędzy deklarowaną a rzeczywistą jakością świadczeń i ich koordynacją widzą głównie pacjenci. Tłok na korytarzach, wielogodzinne oczekiwanie, deficyt kadry, braki środków ochronnych, mierna koordynacja leczenia. Ponieważ część placówek została zamknięta, nikt nie wie, co robić dalej. To dla chorych na nowotwory złośliwe prawdziwy koszmar – dodaje.

Źródło: Alivia

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz