Wiceprezes NFZ: niewątpliwie ubytek kilku miliardów nastąpi

28 Maja 2020, 15:48 kasa pieniądze

Niewątpliwie ubytek kilku miliardów wpływów ze składek nastąpi - poinformował w czwartek wiceprezes NFZ Bernard Waśko mowiąc o wpływie pandemii koronawirusa na finansowanie systemu ochrony zdrowia. Jednocześnie ocenił, że pojawiające się w przestrzeni publicznej szacunki o kilkunastu miliardach zł spadku tych wpływów - są zbyt pesymistyczne.

B. Waśko podczas organizowanej przez Fundację Kulskich konferencji on-line na temat szans i wyzwań dla systemu ochrony zdrowia związanych z koronawirusem, mówił m.in. o środkach dla NFZ, ale także mechanizmach propłynnościowych dla placówek ochrony zdrowia.

Przypomniał, że mówiąc o wpływach od NFZ ze składki należy pamiętać, że obecne regulacje związane z koronawirusem przewidują rekompensatę dla NFZ z budżetu państwa za składki zdrowotne, które nie zostały odprowadzone przez przedsiębiorców. - Spływy ze składki będą na pewno mniejsze, ale gwarancje z tarczy powodują, że wszystkie ubytki zostaną nam zrekompensowane - mówił B. Waśko.

- Drugim bezpiecznikiem jest ustawa o 6 proc. PKB. Jeżeli nastąpi ubytek przychodów ze składek, to różnica do osiągnięcia tego wskaźnika PKB przewidzianego na ten rok, zostanie zrekompensowana dotacją z budżetu państwa - przypomniał. Dodał, że plan finansowy NFZ na rok bieżący nie przewidywał konieczności takiego uzupełniania z budżetu państwa, bo przewidywane było, że poziom ponad 5 proc., który jest na ten rok w ustawie o 6 proc. PKB, NFZ osiągnie za pomocą wzrostu przychodów ze składek.

- W tej chwili wydaje się, że ta sytuacja może nie mieć miejsca, więc budżet państwa będzie zmuszony uzupełnić tę lukę. Prognozy (o kilkunastu mld zł- przyp. red.) są zbyt pesymistyczne w naszej ocenie, chociaż niewątpliwie ubytek kilku miliardów wpływów ze składek nastąpi - stwierdził.

Jak podkreślał, trudno też obecnie prognozować jak szybko gospodarka będzie się rozpędzać w drugiej połowie roku.

Przypomniał, że NFZ jako element łagodzenia skutków koronawirusa dla placówek wprowadził m.in. zaliczkowe płatności 1/12 rocznej transzy kontraktu, nawet w sytuacji gdy podmiot leczniczy nie wykonuje wymaganej miesięcznej liczby świadczeń. Dodał, że na płynność podmiotów wpływa też możliwość wystawiania faktur za świadczenia co 7 dni, czyli 4 razy w miesiącu. - Skróciliśmy też terminy płatności dla faktur do 2-3 dni roboczych. To mechanizmy propłynnościowe -  przekonywał.

Długi szpitali i zatory finansowe

Tymczasem Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich wskazywał, że sytuacja finansowania ochrony zdrowia od wielu lat budzi obawy i kolejne rządy nie potrafiły uregulować tych spraw.

Jak podkreślał, szpitale w pandemię weszły z dość sporym zadłużeniem, które na koniec roku wynosiło 14,3 mld zł, z czego zobowiązania wymagalne to 2 mld zł. Według niego do połowy roku dług szpitali może zwiększyć się  o kolejne 12-13 mld zł.

Przypomniał, że rząd wprowadził przepis zakazujący zajmowania środków na kontach szpitalnych przekazanych na świadczenia. Jednak - jak podkreślał M. Kowalski, jednocześnie nie ograniczono działania ustawy o zatorach płatniczych, co powoduje nawarstwianie się zobowiązań. Ostrzegał, że może to spowodować zerwanie łańcucha dostaw do szpitali. Według niego, rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie faktoringu szpitali.

Przypomniał, że zgodnie z planem NFZ na ten rok, wpływy ze składki powinny być na poziomie ok. 93 mld zł. Jak mówił z prognoz ekonomicznych dotyczących spadku PKB, wynika, że wpływy do NFZ spadną do wysokości 79 mld zł. - Oznaczałoby to, że w systemie zabraknie ok. 14 mld zł, co trudno powiedzieć z jakich środków miałoby być pokryte - podkreślił.

Koronawirus a branża farmaceutyczna

Z kolei Irena Rej, Prezes Izby Gospodarczej „FARMACJA POLSKA” zwracała uwagę, że branża farmaceutyczna radzi sobie sama.

- Nasz niepokój budzi duży spadek rynku aptecznego - o ok. 20 proc. i ta tendencja nie zmniejsza się, bo pacjenci mają utrudniony dostęp do lekarzy - mówiła. Jednocześnie zapewniała, że jeżeli chodzi o produkcję leków, to jest zapas surowców i leki produkowane są na bieżąco.

Jak mówiła, powodem do obaw może być mniejsza ilość pieniędzy w systemie i ewentualne cięcia w dostępie do terapii dla pacjentów. Według niej, wyzwaniem dla systemu może być też większa ilość pacjentów, którzy odraczali diagnostykę i leczenie, a teraz zgłoszą się do lekarzy, a także większa liczba pacjentów z problemami z zakresu zdrowia psychicznego.

- Brakuje jasnego planu i strategii Ministerstwa Zdrowia co dalej, w jakim kierunku idziemy - oceniła.

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz