Lekarze rodzinni: Musimy wypracować nową normalność

02 Czerwca 2020, 10:55 maska ochronna maseczka maseczki covid koronawirus pandemia epidemia

- Epidemia koronawirusa ciągle jest z nami! Nikt jej nie odwołał i nie odwoła! Pełza podstępnie, bezobjawowo i cicho atakuje. Żadne odmrożenia nie dają nam pozwolenia, żeby postępować lekkomyślnie, nieodpowiedzialnie i wracać do starych nawyków! Musimy wypracować nową normalność. Nośmy maseczki jeśli uznamy, że chronią nas i innych! Myjmy ręce tak często, jak tylko się da, zachowujmy dystans! Rozprężenie może doprowadzić do tego, że jesienią, czy zimą znów zaczniemy liczyć straty. Pamiętajmy, ludzie ciągle chorują i umierają z powodu COVID-19 - mówi Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.

Jak przypomina PPOZ, 30 maja został zniesiony obowiązek zasłaniania ust i nosa w przestrzeni publicznej. Teraz maseczki zakładamy w obiektach zamkniętych: sklepach, środkach komunikacji, kinach, kościołach i wszędzie tam, gdzie nie da się zachować dystansu.

"Czy to najlepsza pora na wprowadzenie kolejnej fazy luzowania obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa? Czy jesteśmy na nią przygotowani epidemiologicznie?" - pytają lekarze rodzinni.

- Kolejne kroki znoszenia nakazów i zakazów tłumaczone są względami ekonomicznymi i gospodarczymi, ale prawdopodobnie w grę wchodzą także decyzje polityczne. Stan epidemiczny kraju przeczy tak radykalnemu luzowaniu obostrzeń. Wprawdzie pandemia w Polsce przebiega inaczej niż w pozostałych częściach Europy, to jednak nadal mamy rosnącą liczbę zakażeń i wysoką rozpoznawalność wyników dodatnich. Ciągle brakuje tzw. badań populacyjnych na konkretnych terenach, a dostępność do testów jest niewystarczająca. Nie jesteśmy w stanie śledzić na bieżąco transmisji poziomej, bo większość osób przechodzi zakażenie skąpo- lub bezobjawowo. Co nie oznacza, że nie zagraża innym. Wprost przeciwnie - mówi Bożena Janicka.

Po wielu tygodniach stosowania się do zaleceń pod groźbą kar, ogłoszenie kolejnej fazy luzowania obostrzeń epidemiologicznych zdecydowana większość społeczeństwa przyjęła z ulgą.

- Decyzje decyzjami, ale trzeba się zastanowić, czy rzeczywiście koronawirus przestał już być naszym śmiertelnie groźnym przeciwnikiem? Absolutnie nie! On nadal jest, atakuje i mutuje się! Szczególnie narażone są osoby z obniżoną odpornością, starsze, z „wielochorobowością” (schorzeniami układu krążenia i oddechowego), w procesie leczenia, np. onkologicznego (chemioterapia). I to one, mimo cofnięcia nakazów, powinny być szczególnie ostrożne i realnie patrzeć na organizm. Warto dziesięć razy się zastanowić, czy nie lepiej wychodząc z domu założyć maseczkę. Żelazną zasadą w ich przypadku jest także unikanie skupisk ludzkich i zachowywanie odległości 2, 4 metrów od innych -  przestrzega B.Janicka.

Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia apeluje do świadomości i mądrości wszystkich Polaków.

- Można odnieść wrażenie, że luzowanie obostrzeń przez rząd jest przerzuceniem odpowiedzialności za zachorowalność na obywateli. Kilka najbliższych miesięcy pokaże nam, czy to był dobry krok, czy zdaliśmy test i czy nauczyliśmy się żyć z koronawirusem, który zostanie z nami na zawsze. Normalność sprzed epidemii już nigdy nie wróci. Musimy wypracować nową, bezpieczną dla nas i innych - wskazuje prezes PPOZ.

- Zakładajmy maseczki w przestrzeniach zamkniętych oraz wszędzie tam, gdzie nie jesteśmy w stanie zachować odpowiedniej odległości od innych. Unikajmy skupisk ludzkich. Zachowujmy higienę, myjmy ręce, nie dotykajmy nimi oczu, ust i nosa. Nie bądźmy lekkomyślni, nie wracajmy do starych nawyków - apeluje.

Jak podkreśla, eksperci spodziewają się drugiej tury zakażeń we wrześniu, październiku i listopadzie. - Apelujemy o rozwagę i ostrożność. Nie pozwólmy, żeby koronawirus dziesiątkował nasze społeczeństwo. Nadal jesteśmy w stanie epidemii, tylko od nas zależy nasze bezpieczeństwo - przypomina Bożena Janicka.

Źródło: PPOZ

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz