Sejmowa Komisja Zdrowia z negatywną opinią dla wniosku KO o wotum nieufności wobec ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego

02 Czerwca 2020, 14:52

Sejmowa Komisja Zdrowia we wtorek negatywnie zaopiniowała wniosek Koalicji Obywatelskiej o wotum nieufności wobec ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. 

Za negatywnym zaopiniowaniem opowiedziało się 18 posłów. Przeciw było 17. 

Posłowie opozycji podczas posiedzenia Komisji zarzucali ministrowi zdrowia opóźnioną reakcję wobec pandemii koronawirusa oraz przedwczesne łagodzenie obostrzeń. Ponadto padały liczne zarzuty odnoszące się do doniesień medialnych ws. interesów rodziny ministra zdrowia oraz zakupów ministerstwa, niespełniających norm strategicznych produktów po zawyżonych cenach.

Zarzut ws. Wspólnych zakupów UE

- Piszecie we wniosku, że nie skorzystaliśmy ze wspólnych zakupów Unii Europejskiej – odpierał zarzut z wniosku o wotum. minister zdrowia Łukasz Szumowski.Zaznaczył, że "za czasów Platformy, Polska nie przystąpiła do unijnych przetargów na szczepionki". Podważył również jakość maseczek, które Komisje Europejska miała przesłać do krajów członkowskich.

-1,5 mln maseczek z zamówionej partii 10 mln Komisja kazała zutylizować, bo po wykonanych w badaniach w Polsce, komisarz uznała, że nie nadają się one do użycia – mówił Łukasz Szumowski.

Podkreślił, że do tej pory „żaden kraj UE nie poinformował oficjalnie o skorzystaniu z tego mechanizmu" a "termin realizacji tych zamówień jest kilkunastotygodniowy". W ocenie ministra zdrowia, rezultatem zamówień KE było „podniesienie cen przez kontrahentów, przez co kraje członkowskie kupił mniej produktów za te same pieniądze.” 

Stan epidemiczny w kraju

- Kiedy na przełomie stycznia i lutego chcieliśmy zwołać komisję ds. COVID, tłumaczono nam, że nie ma powodów ku temu – mówiła Katarzyna Lubnauer (KO). -Mówiono nam o dobrym stanie przygotowania, „lodzie w majtkach”, „maseczkach z biustonosza”. Już w kwietniu tłumaczono, że „kupilibyśmy maseczki nawet od diabła”. Jednym z nich był znajomy ministra – podkreśliła.

- Wówczas apelowaliśmy o kilka rozwiązań, które były zastosowane. Nam wydawały się oczywiste, wmawiano nam, że są niepotrzebne. Kwestie ograniczenia kontroli i ruchu na lotniskach wykpiewano – przytaczała K. Lubnauer.

Kto zdał egzamin? Polacy Wy zamroziliście gospodarkę i zabraliście źródło dochodów wielu Polaków, przy kilkunastu chorych na dobę – mówiła  K. Lubnaurer zarzucając, że „resort ogłasza koniec pandemii przy -regularnie -300 nowych przypadkach dziennie”. - Tamto działanie było chaotyczne i nieprzygotowane.  Polacy zachowali się odpowiedzialnie, stąd ograniczenie epidemii – stwierdza posłanka.

- W momencie wprowadzeni lockdownu minister miał doskonałą wiedzę na temat tego jak rozkłada się skala zagrożeń dla poszczególnych grup wiekowych. Wirus jest groźny dla osób powyżej 70 r. ż i osób z dodatkowymi schorzeniami. Wszyscy to wiedzieliśmy.  Mając tę wiedzę należało pochylić się nad grupą ryzyka. Należało poddać pełną kwarantanną hospicja, domy starości, DPSY. Należało testować osoby, które zajmują się takimi osobami, czy  mieszkających w domach wielopokoleniowych – mówił Jerzy Hardie-Douglas (KO).

- W tym samym czasie, kiedy seniorzy mogli chodzić do sklepów przez cały dzień zamknięto parki i lasy. Wprowadzono całkowity, zabójczy dla gospodarki lockdown, czego efektem jest wejście w niespotykaną recesję. Konsekwencją są zaniedbania w leczeniu chorób onkologicznych, kardiologicznych, odwlekanie tysięcy operacji. Konsekwencją błędów są także konsekwencje finansowe samorządów – podkreślił poseł.

-U naszych zachodnich sąsiadów powstał katalog mówiący o tym kogo leczyć, a kogo zwolnić. Wytyczne tych krajów wskazują, że lekarze mogą zwolnić pacjenta, gdy zaczął się u niego procesu umierania, bądź przeżycie jest możliwe tylko wówczas gdy chory będzie przebywał stale na oddziale intensywnej terapii. W tym samym czasie w Polsce pozostaje wolnych kilka tysięcy łózek z respiratorami dla chorych z Covid – odpowiadał minister zdrowia przytaczając liczbę zakażonych koronawirusem w innych krajach – Hiszpanii, Francji, Włoszech, Niemczech czy Belgii. 

Nikt nam nie odbierze sukcesu. Dobry jest ten kto się potrafi przygotować i podejmować dobre decyzje. W grudniu nikt nie przypuszczał, że będzie nowy wirus. W styczniu nie wiedziano, że wirus przenosi się między ludźmi. 30 stycznia ECDC informowało, że transmisja wirusa do Europy jest wręcz niemożliwa. W tym czasie, każdego dnia prowadzone były istotne analizy- mówił Jarosław Pinkas, GIS.        

- Od 210 r. GIS to służba anachroniczna, niezdigitalizowana, bez pieniędzy, która posiada tylko 40 laboratoriów. Ale ta służba dała z siebie wszystko. Kilka tysięcy ludzi z inspekcji sanitarnej zrobiła wszystko co tylko było możliwe do zrobienia.  Państwowa inspekcja Sanitarna mimo ogromnej niedoskonałości sprostała temu zadaniu – ocenił GIS.

Testy, testy, testy….

Poseł Rajmund Miller stwierdził, że niski wskaźnik zgonów na koronawirusa w Polsce może mieć związek z kryteriami określania zgonu. –We Włoszech zgon z powodu COVID   stwierdzano na podstawie testów jak i objawów. W Polsce tylko na podstawie testów – mówił Stwierdził, że procedury kierowania przez lekarza na testy utrudniały dostęp do nich. - Jak opisane zostały procedury kierowania lekarza na testy? Jaką musiał przejść drogę pacjent oraz lekarz, by dostał się na testy? – pytał

Podkreślił także to, że minister zdrowia „zagłosował przeciwko badaniom pracowników ochrony zdrowia” w Sejmie. W odpowiedzi minister zdrowia stwierdził, że zagłosował przeciw temu zapisowi w ustawie covidowej tylko dlatego, że „chce, by medycy byli testowani częściej – co 3 dni. Każdy medyk ma prawo do testów kiedy tylko uważa. Napisałem to do wszystkich podmiotów medycznych – odpowiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski.

- Kiedy włosi mieli 25 tys. przypadków zakażeń zrealizowali 148 tys. testów. Kiedy Wielka Brytania miała 30 tys. przetestowano 152 tys. obywateli. Kiedy Niemcy miały 30 tys. przypadków przetestowano 600 tys. pacjentów. My mamy 25 tys. zakażonych i przetestowaliśmy 900 tys. osób – przytoczył wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski.

- Oczywiście, liczba testów jest pochodną tego ile osób jest zarażonych oraz ile osób objęto nadzorem epidemicznym. Dziś realizujemy około 25 tys. testów na dobę, a potencjał wydajności jest to 5-8 tys. większy – mówił S. Gadomski. - Mamy 142 laboratoria dysponowane do wykonywania badań i otrzymujące środki z NFZ. Nigdy nie było problemu z uzyskaniem finansowania testów- podkreślił.

Rekomendacje ministra zdrowia ws. wyborów

Minister zdrowia odnosił się także do zarzutów ws. rekomendacji dla wyborów koresponedcyjnych. - Zarzucacie mi, że naraziłem życie i zdrowie Polaków przez głosowanie korespondencyjne.  Jak dziś zagłosujecie w głosowaniu, gdzie przewidziana jest forma tradycyjna i korespondencyjna? Senatorzy jednomyślnie poparli ten projekt. Czy teraz są one bezpieczne, a wtedy wybory korespondencyjne były niebezpieczne? – pytał minister.

- Ja rekomendowałem byśmy się zajęli walką z koronawirusem przesunęli kadencję prezydenta o 2 lata. Zjednoczona Prawica się podpisała pod tym projektem, państwu nie spodobał się pomysł, bo widać warto toczyć boje o różne inne rzeczy – mówił Łukasz Szumowski.

Interesy i "bezwartościowe maski"

Posłowie opozycji wielokrotnie odnosili się do doniesień medialnych ws. zmiany procedury zakupowej w resorcie zdrowia, zakupów środków ochrony od znajomego rodziny ministra zdrowia oraz działalności inwestycyjnej brata i żony Łukasza Szumowskiego.

Opozycja zarzuciła resortowi także import maseczek bez certyfikatów i niespełniające norm. -Maseczki miały certyfikaty, bo inaczej nie wjechałyby na teren Rzeczpospolitej. Tak samo certyfikat miały maseczki WOŚP, Izb Lekarskich i spółek skarbu państwa – odpowiadał Łukasz Szumowski. Podkreślił, że to działania resortu zdrowia przyczyniły się do ich przetestowania, z których okazało się, że nie tylko maski zamówione przez resort zdrowia, ale także przez Komisje Europejską nie spełniają norm.

- Kiedy firmy nie mogą skorzystać z żadnej z czterech tarcz antykryzysowych widzą jak niektórzy robią „deal życia” w resorcie. Jak się ma procedura o kupowaniu „kota w worku”, „od diabła”, do zapewnień rządu, że „wszystkie środki ochrony były zabezpieczone w Agencji Rezerw Mateirałowych” w gotowości do walki z COVID. Tu się nic nie spina –  posłanka Wielichowska Monika (KO). 

-Ważne dla mnie jest kwestia zaufania do Państwa. Tego, że urzędnicy państwowi będą zachowywać się godnie i nie będą stawiali swojej rodziny ponad innych obywateli.  Potem okazuje się, że wystarczy mieć kolegę, narciarza, albo rodzinę by ta mogła korzystać z tego, co nie jest organizowane w transparentnych procedurach. To duży problem, który powoduje brak zaufania do państwa – stwierdziła Marcelina Zawisza (Lewica)

- Przyłbice, które zostały kupione przez Centralną Bazę Rezerw Sanitarnych nie były zakupione w Azji. Te przyłbice zostały kupione w hurtowni na podkarpaciu przez koncern narciarsko-oscypkowego. Różnica jest tylko taka, że minister nie kupił przyłbic od hurtowni z Rzeszowa, a od pośredników. Dwie firmy kupiły 7 tys. przyłbic za 137 tys. zł, a sprzedali resortowi za kwotę 340 tys. zł. 200 tys. zł mogło być przeznaczone na inne cele – przytoczył poseł Michał Szczerba (KO).

Odniósł się także do grantu otrzymanego przez spółkę Brainscan, która to jako wnioskodawca o dofinansowanie w ramach konkursu Agencji Badań Medycznych otrzymała 0,5 mln zł. W spółce akcjonariuszem ma być brat i żona ministra. – Nie wystarczył wam NCBiR? – odnosił się do uzyskanych grantów przez spółkę Marcina Szumowskiego z funduszy resortu nauki, w czasie gdy pełnił tam funkcję urzędniczą Łukasz Szumowski.

Nie mówi Pan o 500 mln zł dla Uniwersytetów, Instytutów i szerokiej rzeszy naukowców, które przepłynęły na to, by nauka była kultywowana w Polsce. Nauka jest wartością samą w sobie – odpowiedział minister Łukasz Szumowski. Odnośnie zarzutów ws. NCBiR  stwierdził, że „był tylko sygnatariuszem decyzji posłów".

Wiceminister zdrowia odnosząc się do zarzutów ws. decyzji zakupowych, podkreślił presję w jakiej resort się znalazł, po analizie danych dot. rezerw strategicznych innych krajów. -  Stwierdziliśmy, że potrzebujemy tych zasobów znacznie więcej. Jeżeli okazałoby się, że asortymentu nie wystarczy to zakażeni będą medycy. Stąd podjęliśmy wszystkie możliwe zadania celem zaopatrzenie Polski w sprzęt ochrony indywidualnej – stwierdził Janusz Cieszyński.

- Przyłbice kupowane od polskich przedsiębiorców, dostarczane do placówek ochrony zdrowia były kupowane w dużo korzystniejszych cenach. Sytuacja tak wyglądała, że kiedy uzupełnienie rezerw było trudne – płaciliśmy więcej – dodał.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz