M.Miłkowski o RTR: resort będzie pracował nad konkretami po wyborach

18 Czerwca 2020, 16:17 leki

Nad tym, jak wzmocnić zachęty do inwestowania przez producentów leków w Polsce, resort zdrowia będzie pracował po wyborach - zapowiedział w czwartek wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski. Jak podkreślał, chodzi o zwiększenie bezpieczeństwa lekowego naszego kraju, którego rolę szczególnie pokazała epidemia koronawirusa. 

M. Miłkowski podczas sesji on-line "Bezpieczeństwo lekowe kraju – kiedy stanie się priorytetem państwa?" w ramach Kongresu Wyzwań Zdrowotnych, podkreślał że jeżeli chodzi o RTR, to przedstawiciele firm w panelu są przykładem dobrze prowadzonych biznesów i tego, że nie tylko zachęty są przyczyną nowych decyzji inwestycyjnych, ale jak w przypadku normalnych decyzji biznesowych brane są pod uwagą m.in. dobra gospodarka kraju, duża populacja, w miarę stabilny system prawny. 

– To decyduje o coraz większym napływie inwestycji. Jak to jeszcze wzmocnić?  Nad tym resort będzie pracował po wyborach - zapowiedział, bo jak podkreślał, wybory to okres specyficzny i nie można przed wyborami rozpoczynać istotnych rzeczy.

Zapewnił, że widzi potrzebę wsparcia produkcji leków w Polsce i systemowych rozwiązań w tym zakresie. - Potrzebujemy solidnych partnerów na lata - podkreślał i zwracał uwagę, że jasna deklaracja polskich producentów leków z początku epidemii, iż Polska będzie traktowana priorytetowo, została zrealizowana. - Wszyscy państwo zdali egzamin - ocenił. Jednocześnie wskazał na pewne problemy w tym zakresie w przypadku producentów wyrobów medycznych. - Niektórzy producenci Polskę całkowicie skreślili i nie mieliśmy żadnej dostępności, np. w środkach dezynfekcyjnych, gdzie początek był bardzo trudny, bo producenci ograniczyli dostawy - mówił.

Według M.Miłkowskiego, należy wzmocnić bezpieczeństwo lekowe i odbudowywać te główne obszary, które nas interesują. Zwrócił uwagę, że produkcja API(substancji czynnych) jest trudniejszą rzeczą, ale mamy nadal kilka spółek produkujących API. - Mam nadzieję, że jednak zachęty, które mamy w naszej dyspozycji, będą zrealizowane - stwierdził.

Inwestycje mimo braku RTR

Joanna Drewla, dyrektor generalna, Servier Polska Sp. z o.o. mówiła, że firma już jakiś czas temu zdecydowała o tym, pomimo, że jest to drogie i krótkoterminowo się nie opłaca, aby całą produkcję API przenieść do Unii.-  Mamy API na trzech rynkach europejskich, we Francji, w Hiszpanii i na Węgrzech. Akurat w Hiszpania i Węgry, to są takie dwa kraje, które zachęciły producentów do tego, aby lokalizować tam inwestycje, wprowadziły mechanizmy zachęcające firmy do inwestycji - podkreśliła. Jak mówiła, w przypadku API, zwykle produkcja odbywa się w jednej fabryce nie na jeden rynek, ale na cały świat, więc są to bardzo poważne decyzje inwestycyjne i wymagają zachęt.

Także Maciej Chmielowski, dyrektor generalny, Fresenius Kabi Polska Sp. z o. o., zwracał uwagę, że brakuje w Polsce dodatkowych zachęt do decyzji o produkcji substancji czynnych i np. w przypadku płynu infuzyjnego tego producenta, w 90 proc. jest on wytwarzany w Polsce, jednak substancja czynna jest produkowana w Szwajcarii. Jednocześnie przyznał, że firma nie czekając na RTR, ani inne zachęty, zainwestowała w Polsce w fabrykę płynu infuzyjnego oraz fabrykę sprzętu, a decyzja wynikała z atrakcyjnego rynku lokalnego oraz dobrego usytuowania Polski w Europie. 

Jak mówił epidemia pokazała, że "w momencie kryzysu i przerwania łańcucha dostaw, kompleksowa obsługa kraju jest kluczowa i na tym powinniśmy się skoncentrować". Zwracał też uwagę, że efektem większych inwestycji w produkcję, oprócz wzrostu bezpieczeństwa, jest także przyciągnięcie i rozwój sektora R&B.

Nie czekać, aż inne kraje przyciągną inwestycje

Także Krzysztof Kępiński, dyrektor, Pion Relacji Zewnętrznych i Rynku Publicznego Szczepionek, członek zarządu, GSK Commercial Sp. z o.o., ocenił, że można bez RTR żyć i funkcjonować, na co wskazuje obecność firmy w Polsce od ponad 20 lat m.in. w obszarze produkcyjnym. Jednak jak mówił, trzeba myśleć o przyszłości i nie pozostawać w tyle, a skoro w innych krajach takie rozwiązania już funkcjonują lub będą wprowadzane, nie powinniśmy dać się wyprzedzić. 

Podkreślała to również Barbara Misiewicz-Jagielak, dyrektor ds. relacji zewnętrznych, Grupa Polpharma, wiceprezes zarządu, Polski Związek Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego. - Obawiam się tego, że narzędzia wprowadzone w innych krajach, mogą przyciągnąć inwestorów tam, jeżeli w Polsce nie będzie żadnych zachęt - stwierdziła.

- Żaden kraj nie będzie całkowicie niezależny i nie będzie produkował wszystkich niezbędnych leków i produktów, ale musimy mieć tego jak najwięcej. Bezpieczeństwo lekowe jest równie ważne, jak bezpieczeństwo militarne czy energetyczne. Nie czekajmy, aż inni nas wyprzedzą, ale zróbmy wszystko, abyśmy byli silni - przekonywała.

Przedstawiciele producentów zwracali uwagę, że epidemia pokazała, że lokalna produkcja na lokalny rynek jest szczególnie ważna dla bezpieczeństwa lekowego.

Wiceminister M. Miłkowski mówił także o zabezpieczeniu dostępu do leków po wprowadzeniu lock-downu na początku epidemii i roli jaką odegrała tu Unia Europejska, aby ruch towarów był niezakłócony. - Wszystkie instytucje zaangażowały się aby ten problem rozwiązać i aby leki były dostarczane na bieżąco - mówił podkreślając, że bezpieczeństwo dostaw musi być zachowane także na poziomie europejskim, ponieważ są produkty lub substancje czynne, które mają jedno miejsce wytwarzania na świecie i z tym wiąże się duże ryzyko. 

Zmiany w programach lekowych

K. Kępiński w aspekcie dostępu do leków, zwrócił uwagę na pozytywne efekty epidemii i to, że system ochrony zdrowia pokazał, iż może być elastyczny. Jak mówił, wprowadzono m.in. możliwość przyjmowania w domu wielu leków wcześniej przyjmowanych w trybie ambulatoryjnym lub podczas hospitalizacji. Według niego, należy wspierać takie rozwiązania. 

Wiceminister Maciej Miłkowski odnosząc się do tej kwestii, stwierdził, że "jeżeli chodzi o uelastycznienie programów lekowych, to powinniśmy iść w tym kierunku". Jak dodał, każdy pacjent jest inny. - Jeżeli mówimy, że pacjent powinien być monitorowany co trzy miesiące, to czasem w początkowym niestabilnym okresie pacjent zgłasza się co miesiąc, a jeżeli jest ustabilizowany, to spokojnie wystarczy raz na pół roku czy raz na rok wykonać badania szczegółowe, aby ocenić jak efektywna jest terapia. Myślę że w tym kierunku pójdziemy - mówił wiceszef resortu zdrowia.

Wzmocnienie roli opieki farmaceutycznej

M. Konstanty mówił zaś o roli opieki farmaceutycznej i farmaceutów podczas epidemii oraz niewykorzystanym aktualnie potencjale kompetencji tej grupy zawodowej w systemie ochrony zdrowia.

Jak podkreślił wiceminister Maciej Miłkowski, opieka farmaceutyczna i wykorzystanie kompetencji farmaceutów w ramach opieki farmaceutycznej to jest "istotny element całej strategii ministerstwa zdrowia dopuszczania zawodów medycznych do tych rzeczy, które one najbardziej potrafią".

- Ja uważam, że to (opieka farmaceutyczna - przyp. red.) jest docelowo koszyk świadczeń gwarantowanych. Jest to normalna porada specjalistyczna. Farmaceuta powinien tu być traktowany jak wysokiej klasy specjalista (...). Usługa pod tytułem porada farmaceutyczna, to na pewno ten kierunek, bo część pacjentów tego potrzebuje - mówił M.Miłkowski.

- Ja zawsze patrzę na pieniądze, ponieważ nam tu się to będzie bardzo opłacało - dodał.

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz