Ł.Szumowski: to poziom, który nie zagraża systemowi opieki zdrowia

13 Sierpnia 2020, 8:18 szumowski łukasz

Dziś ministerstwo zdrowia zaktualizuje mapę "żółtych" i "czerwonych" powiatów, czyli miejsc, gdzie jest najwięcej nowych zakażeń i obowiązują dodatkowe obostrzenia. - Nie widzimy, aby to się rozlewało szeroko na całą Polskę. Mniej więcej liczba tych powiatów będzie podobna - ocenił w czwartek rano minister zdrowia Łukasz Szumowski. Zapowiedział też zrefundowanie w tym sezonie szczepionki przeciwko grypie dla pracowników ochrony zdrowia.

Jak mówił minister w TVN24 w programie "Jeden na jeden", dane o liczbie nowych zakażeń spływają ok. 10 i będzie prawdopodobnie ok. 600-700 pozytywnych wyników. - To tak jak bywało w ostatnich dniach, efekt dwóch rzeczy. Z jednej strony mamy przesiewy dużych zakładów pracy i to na pewno dorzuca taką pulę dodatnich wyników. Ale z drugiej strony - i trzeba to wyraźnie powiedzieć - rozluźnienie (...) - ocenił Ł.Szumowski.

Odnosząc się do pytania o to, czy można już mówić o drugiej fali, czy też nie skończyła się jeszcze pierwsza, minister wskazał, że "weryfikujemy swoje oczekiwania co do tych fal, dlatego, że mówiło się o dwóch falach, a teraz coraz więcej ekspertów międzynarodowych mówi o tym, że ten wirus trochę inaczej się zachowuje niż wirus grypy sezonowej i być może to będzie takie trochę plato".

- Taki stan stabilny na poziomie 300-400 nowych zakażeń dziennie, a teraz trochę więcej z powodu przesiewów, jest na razie o tyle bezpieczny (...), to poziom który nie zagraża systemowi opieki zdrowotnej w Polsce. Zagrażałby taki, gdyby było 8-10 tys. aktywnych chorych w szpitalach - mówił szef resortu zdrowia.

Niepokojące zarażanie się na dużych imprezach

Pytany przy jakiej liczbie nowych zakażeń można byłoby mówić o zagrożeniu systemu, Ł.Szumowski wyjaśnił, że nie jest to kwestia liczby dziennych zakażeń, ale tempa wzrostu. - Jeżeli tempo wzrostu byłoby wykładnicze, czyli byśmy podwajali liczbę chorych co 2,3, 5 dni, to bym był bardzo zaniepokojony i gdyby wzrastała liczba osób w szpitalach na respiratorach, to byłbym bardzo zaniepokojony - podkreślił.

Z kolei pytany, czy dziś nie mówimy już tylko o ogniskach, ale o tym, że ludzie zaczęli zarażać się wzajemnie na ulicy, szef resortu zdrowia podkreślił, że "ludzie zaczęli się zarażać się na imprezach i  to jest niepokojące, bo to zjawisko, które trudniej kontrolować niż duży zakład pracy". - Widzimy w tej chwili, że ta epidemia lokalizuje się w obszarach, w których są tradycyjnie huczne, długie wesela, są spotkania rodzinne itd. i niestety np. w Małopolsce głównym źródłem chorych są liczne wesela - stwierdził Ł.Szumowski.

Podobna liczba zagrożonych powiatów

Minister zapowiedział, że dziś zostanie zaktualizowana mapa tych powiatów, w których jest największe zagrożenie. - Ale nie widzimy, aby to się rozlewało szeroko na całą Polskę. Mniej więcej liczba tych powiatów będzie podobna - ocenia.

Pytany co musiałoby się stać, aby cała Polska stała się jedną wielką czerwoną strefą, czyli objęta zostałaby bardzo restrykcyjnymi obostrzeniami, Ł.Szumowski ocenił, że "musielibyśmy mieć sytuację niewydolności systemu ochrony zdrowia, bo ten moment zagraża życiu ludzi".

Jak mówił, jeżeli mamy wydolny system, jesteśmy w stanie ratować ludzi, mamy dla nich respiratory, miejsca w szpitalach, to nadal jesteśmy w stanie leczyć tych ludzi tak, jak powinni być leczeni. Przypomniał sytuację z Włoch czy Francji, gdzie - jak podkreślił - "system się zawalił, brakowało sprzętu, miejsc, medyków, aby pomóc ludziom i stąd takie wysokie wyniki śmiertelności w pewnym momencie".

Ł.Szumowski pytany o ocenę, czy słowa premiera przed wakacjami o tym, że wirusa już nie trzeba się bać padają przedwcześnie, stwierdził, że jako minister "jest odpowiedzialny za tę stronę bardziej czarnego widzenia rzeczywistości epidemii i zawsze przedstawiam tę sytuację tak, że jest nieprzewidywalna, że to jest taki dziki zwierz, który może w każdej chwili podnieść głowę tak ja to widzimy teraz". Dodał, że byłby ostrożniejszy w takich stwierdzeniach, ale zastrzegł, ze wówczas był spadek i odwrót tego wirusa.

Szczepienia przeciwko grypie dla medyków

Minister pytany, czy przed zbliżającym się sezonem grypowym resort rozważa wprowadzone obowiązkowych szczepień przeciwko grypie, stwierdził: - Obowiązkowych nie, natomiast chcemy zrefundować szczepienia przeciwko grypie wszystkim medykom, bo to jest grupa najbardziej narażona. Zresztą takie są tendencje na całym świecie, że jeżeli będzie szczepionka na koronawirusa, to w pierwszej kolejności dostaną ją medycy, jako osoby, które mają ratować innych.

Dodał, że będzie to ok. 500 tys. osób. - Będziemy też apelowali, aby ludzie się wyszczepili w większej ilości - zapowiedział. Pytany, o to czy MZ zrefunduje szczepienia szerszej grupie osób, Ł.Szumowski potwierdził, że będą to "medycy i osoby starsze, osoby narażone, czyli rozszerzamy grupę refundacyjną".

Zapewnił, że szczepienie nie będzie obowiązkowe, ale rekomendowane i wyraził nadzieję, że więcej osób się zaszczepi.

Dodał, że do sezonu jesiennego trzeba się przygotować. Przypomniał, że pracuje w MZ zespół, który przygotowuje rekomendacje, jak mają postępować lekarze POZ czy szpitale w nadchodzącym sezonie jesiennym, gdy może być druga fala epidemii koronawirusa i nakładająca się fala zachorowań na grypę. Jednocześnie wskazał, że tegoroczny sezon grypowy na wiosnę był bardzo ograniczony dzięki zachowaniu dystansu społecznego.

Rekonstrukcja rządu

Pytany czy Ł.Szumowski po wakacjach, po rekonstrukcji rządu nadal będzie ministrem zdrowia odparł: "Tego nikt nie wie oczywiście, dlatego, że rekonstrukcje są dosyć poważną sprawą". - To są rekonstrukcje również na poziomie koalicji, więc poczekajmy do rekonstrukcji. Zobaczymy - zaznaczył.

- Ta praca jest niezwykła i z punktu widzenia czasu, epidemii, z powodu działań, które udało się zrobić, jak choćby onkologia, refundacja leków onkologicznych, trombektomia mechaniczna, refundacja chorób rzadkich. To są rzeczy, które niezwykle ciesżą, a z drugiej strony mamy takie sytuacje jak okres bezpośrednio po fali epidemii, gdzie wszystkie możliwe fikcyjne zarzuty, a czasami odgrzewane pomysły spadają na mnie. To są takie górki i dołki - stwierdził z kolei pytany, czy chce pozostać w rządzie.

Śledztwo ws. zakupu respiratorów

- Jestem cały czas w kontakcie z prokuraturą (...) Sam złożyłem zeznanie i przedstawiłem stan jaki był w ministerstwie - mówił Ł.Szumowski pytany o śledztwo prokuratury ws. zakupu przez MZ respiratorów. - Nie ma tu żadnych rzeczy do ukrycia i cieszę się, że to się szybko toczy i będzie szybko wyjaśnione - dodał. Po raz kolejny podkreślił, że na początku epidemii, sytuacja była nadzwyczajna, a działania zakupowe niezwykłe i potwierdził, że jeszcze raz w takich samych okolicznościach podjąłby takie same decyzje dotyczące zakupu sprzętu, jak wówczas.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz