Nie wszyscy lekarze rodzinni zadowoleni z poniedziałkowych ustaleń

08 Września 2020, 16:03 TESTY diagnostyka abott koronawirus

Lekarze rodzinni z Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia oraz Porozumienia Zielonogórskiego oceniają, że decyzje, które zapadły po poniedziałkowym spotkaniu ministra zdrowia z Kolegium Lekarzy Rodzinnych, nie rozwiązały problemu kierowania pacjentów przez lekarzy POZ na testy w kierunku koronawirusa. Liczą na to, że resort uwzględni ich uwagi do strategii na jesień i projektu przepisów dotyczących zlecania testów. Co proponują?

Po poniedziałkowym spotkaniu, minister zdrowia poinformował, że lekarze rodzinni, będą mogli zlecić test w kierunku koronawirusa w ramach teleporady, bez konieczności wizyty bezpośredniej, jednak tylko w przypadku pacjentów, którzy mają utrzymujące się objawy takie jak gorączka, duszności, utratę węchu i smaku. Nie wszyscy pacjenci z COVID pójdą do lekarza rodzinnego

- Nasze postulaty nadal pozostają aktualne i niezabezpieczone - wskazała w rozmowie z Polityką Zdrowotną prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia Bożena Janicka. Wyjaśniła, że wszelkie uwagi PPOZ do strategii na jesień zostały złożone w ministerstwie zdrowia.

Sceptycznie odniosła się do ogłoszonego jako sukces wyniku poniedziałkowych rozmów w MZ. - Papier przyjmie wszystko, ale życie to zweryfikuje - podkreśliła.

Pacjent z czterema utrzymującymi się objawami - do szpitala

- Jeżeli muszę mieć cztery twarde objawy, to jako medyk, mając pacjenta, który ma gorączkę piątą lub siódmą dobę, do tego ma kaszel, duszność i zaburzenia smaku, to na pewno nie wyślę go do kolejki na wymaz, tylko wyślę go na oddział, bo on już ma pełen obraz choroby. My nie potrzebujemy wymazu, gdy mamy 99 proc. pewności, że to jest COVID - wskazała B. Janicka. - Sprawy nie ruszyły z miejsca. Bo ten czteroobjawowy pacjent, to już powinien być w szpitalu, a nie czekać na wymaz np. trzy doby - dodała.

Jak wskazuje B. Janicka, możliwość kierowania na test powinna być na podstawie teleporady i wywiadu z pacjentem, ponieważ jeżeli pacjent ma utrzymujące się objawy, to nie trzeba go przyjmować fizykalnie. - Stara medycyna mówi, że dobrze zebrany wywiad w wielu chorobach to 80 proc. rozpoznania - dodała.

Ponadto podkreśliła, pandemia nie trwa od tygodnia lub dwóch, ale od marca, a nadal - jak ocenia B. Janicka - "jest potężny bałagan, są problemy i niedociągnięcia, jeżeli chodzi o postępowanie z pacjentami z podejrzeniem lub z koronawirusem".

- Rządzący wykorzystali wakacje wyborczo, a wirusa zbagatelizowali, więc brakuje systemów informatycznych, jasnych zasad izolacji, zasad wykonywania badań, jasnej rozdzielności co należy do zadań sanepidu - wskazuje Prezes PPOZ podkreślając, że zabrakło konsultacji ze środowiskiem lekarzy przed wprowadzeniem różnych rozwiązań.

B. Janicka zwróciła uwagę także na inne bieżące problemy, jak brak oprogramowania i niespójne zasady kierowania, przedłużania i zwalniania z izolacji domowej, które budzą wiele wątpliwości - Brakuje interfejsów jeżeli chodzi o nadzorowanie izolacji domowej czy zlecanie testów na koronawirusa - wyliczała. - Gabinet.gov.pl w ogóle nie działa - dodała. - To są rzeczy totalnie niezałatwione - ocenia B. Janicka.

Chęci po stronie MZ pozorne

Z kolei prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie Jacek Krajewski podkreślił w rozmowie z Polityką Zdrowotną, że to kropla w morzu potrzeb, ponieważ pacjentów, którzy manifestują pełne cztery objawy, wśród pacjentów, którzy zgłaszają się do lekarzy rodzinnych, jest może 3-4 proc.

- Tak na prawdę najwięcej jest pacjentów z jednym lub dwoma objawami, więc chęci po stronie ministerstwa są pozorne - stwierdził. Jednocześnie pozytywnie ocenił, że ministerstwo jest wrażliwe na sygnały ze środowiska, ale jak stwierdził, jeżeli chodzi o ten konkretnie problem, nie został on załatwiony.

- Jesteśmy w trakcie i na pewno będziemy próbowali ministra przekonać, że to badanie fizykalne, to jest niepotrzebne ograniczenie - stwierdził prezes Federacji. Jak przypomniał, w myśl propozycji Federacji, lekarz powinien decydować o zleceniu testu na podstawie teleporady i wywiadu, bez limitowania tymi czterema objawami. 

- W ten sposób jak teraz, to my ograniczamy możliwość wykonania testów w POZ bez badania fizykalnego, za to bardzo narażamy pozostałych pacjentów, których mamy pod opieką, a więc pacjentów z chorobami przewlekłymi, których monitorujemy - zaznaczył J. Krajewski. Według niego, minister zdrowia powinien jeszcze modyfikować te rozwiązania. Wyraził nadzieję, że spotkanie z przedstawicielami Kolegium Lekarzy Rodzinnych to dopiero początek spotkań ze środowiskiem lekarzy POZ po ogłoszeniu strategii.

Odstraszanie pozostałych pacjentów

J. Krajewski zwrócił ponadto uwagę, że już teraz część pacjentów z powodu epidemii, unika zgłaszania się do lekarza nawet z niepokojącymi objawami w obawie przed ewentualnym zakażeniem koronawirusem od innych pacjentów. Jak mówił, "gdy lekarze rodzinni będą przyjmować pacjentów COVID-owych, to jeszcze bardziej może wystraszyć część pacjentów z innymi objawami, np. nowotworowymi lub kardiologicznymi, obawiających się koronawirusa". - To jest coś, co może być efektem fatalnym, jeżeli chodzi o tę decyzję - ocenił J. Krajewski.

Podkreślił też, że "stworzenie warunków do tego, aby było bezpiecznie w rzeczywistości jednej poczekalni, jednego gabinetu, jednej rejestracji i jednego gabinetu zabiegowego jest niemożliwe". 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz