Lekarze rodzinni o kierowaniu na testy w kierunku koronawirusa

14 Września 2020, 12:42 stetoskop telefon informatyzacja

- Nałożenie na lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej obowiązku kierowania pacjentów na testy w kierunku koronawirusa nieoczekiwanie ujawniło problemy czysto techniczne. Kierując pacjenta na test, lekarz musi korzystać z aplikacji internetowej, z której korzystają tylko nieliczni lekarze. Pacjent z kolei, może poznać wynik swojego testu jedynie poprzez Internetowe Konto Pacjenta, a mało kto je posiada - podkreślają lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego.

- Powstał chaos, którego skutkiem będzie ograniczenie dostępu do testów, jeśli kierować na nie mają tylko lekarze POZ i nie pozostawi się alternatywnej ścieżki - zauważa ekspert Porozumienia Zielonogórskiego Andrzej Zapaśnik po analizie pisma z Pomorskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektoratu Sanitarnego, które otrzymał jako kierownik podmiotu leczniczego.

 

Zlecenie tylko przez aplikację

- Otrzymaliśmy instrukcję podstępowania wynikającą z nowej strategii walki z epidemią. Niektóre jej zapisy budzą najwyższe zdumienie. Okazuje się, że lekarz może zlecić wykonanie testu w kierunku SARS-CoV-2 tylko poprzez aplikację gabinet.gov.pl. Także jedynie przez tę aplikację może uzyskać informację o wyniku badania oraz zgłosić sanepidowi podejrzenie lub rozpoznanie COVID-19. Problem w tym, że zdecydowana większość gabinetów z tej aplikacji nie korzysta, a personel nie potrafi jej obsługiwać. Wszystkie dodatkowe funkcjonalności powinny być zintegrowane z systemami informatycznymi, w których prowadzimy elektroniczną dokumentację medyczną - tak było dotychczas przy wprowadzaniu nowych obowiązków dla lekarzy. Tym razem, niestety, ktoś o tym nie pomyślał - wskazuje A. Zapaśnik.

 

Wynik dla pacjenta tylko przez IKP

Ponadto Porozumienie Zielonogórskie wskazuje na to, że pacjenci mogą poznać wynik swojego testu jedynie przez Internetowe Konto Pacjenta. Ile osób z tego korzysta, ile potrafi je założyć i obsługiwać? Według lekarzy rodzinnych, jest to znikoma liczba, zwłaszcza w grupie seniorów, najbardziej narażonych na ciężki przebieg COVID, a więc tych, którzy powinni jak najszybciej dowiedzieć się o zakażeniu lub jego braku. Żeby uzyskać tę informację, pacjent będzie więc dzwonił do lekarza, kierującego go na wymaz, a ten mu ją przekaże, korzystając z aplikacji gabinet.gov.pl.
- Zmusza się nas do wykonywania dotychczasowych zadań sanepidu, jednocześnie nie wyposażając w sprawnie działające narzędzia i nie dając czasu na poznanie nowej aplikacji - komentuje Andrzej Zapaśnik.

 

Co z pozostałymi chorymi?

- Dziennie wykrywa się kilkaset przypadków zakażenia, a jest to przecież niewielki procent wykonywanych testów. Według tego pomysłu, lekarze POZ mają zajmować się tysiącami pacjentów „cowidowych”: zlecaniem wymazów wszystkim osobom z objawami infekcji, przekazywaniem im wyników badania, a dodatkowo jeszcze opieką nad pacjentem zakażonym przebywającym w izolacji domowej. A kto zajmie się wszystkimi innymi chorymi? Podstawowa opieka zdrowotna tego nie udźwignie - podkreśla A. Zapaśnik.
Według eksperta Porozumienia Zielonogórskiego, to się nie może udać, jeśli cały ciężar opieki nad podejrzanymi o zakażenie koronawirusem spocznie na barkach lekarzy POZ. Wskazuje, że ko
nieczne jest zapewnienie pacjentom alternatywnego dostępu do wymazów i podaje przykład Pomorza, gdzie kwalifikacją do testu na infolinii punktu pobrań drive thru i walk thru Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego zajmują się przeszkoleni studenci medycyny, a robią to na podstawie precyzyjnie opracowanej ankiety.

Jak podkreśla, ten system wypracowany przez UCK w Gdańsku ponadto udowadnia, że do kwalifikacji na wymaz w kierunku Sars-Cov-2 wystarczy porządnie przeprowadzony wywiad, a konieczność zapraszania pacjentów z objawami infekcji do gabinetu lekarskiego mija się z celem.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz