NIK: poważne błędy w diagnozach, patomorfologia do zmiany

28 Września 2020, 6:00 Laboratorium

Sposób organizacji i finansowania badań patomorfologicznych wymaga zmiany, ponieważ nie gwarantuje dostępności i odpowiedniej jakości wykonania badań - wynika z najnowszego raportu NIK. Problemy to m.in. brak odrębnego finansowania, nierównomierne rozmieszczenie zakładów, braki kadrowe, co powoduje, że niektórzy pacjenci zbyt długo czekają na wyniki, a ich "jakość w wielu przypadkach nie jest najlepsza". To z kolei może mieć wpływ na opóźnienie rozpoczęcia leczenia, co w przypadku chorób nowotworowych jest kluczowe.

Patomorfologia to dziedzina zajmująca się rozpoznaniem, klasyfikacją oraz prognozowaniem chorób na podstawie zmian morfologicznych w komórkach, tkankach i narządach. Wynik badania decyduje o dalszym losie pacjenta, prognozach i wyborze metody leczenia. W przypadku pacjentów onkologicznych, gdzie skuteczność leczenia zależy od wczesnego wykrycia i dobrej diagnozy, rola diagnostyki patomorfologicznej jest kluczowa. Tym bardziej, że nowotwory złośliwe stanowią drugą najczęstszą przyczynę zgonów w naszym kraju, a liczba nowych zachorowań wzrasta.

Tymczasem z kontroli NIK wynika, że w okresie objętym kontrolą (2017-2019) dostęp do badań diagnostyki patomorfologicznej był utrudniony, a ich jakość w wielu przypadkach budziła wątpliwości.

Brak odrębnego finansowania

NIK zwraca uwagę, że problemem jest brak odrębnej wyceny i finansowania badań patomorfologicznych. Ich koszt wliczony jest w wycenę innych usług medycznych, co powoduje, że placówki szukając oszczędności, wybierają najtańsze metody diagnostyczne. Ponadto szpitale nie są zainteresowane inwestowaniem w zakłady czy pracownie diagnostyki patomorfologicznej. W efekcie lekarze specjaliści mają ograniczone perspektywy rozwoju, więc brakuje chętnych na specjalizacje z dziedziny patomorfologii i neuropatologii.

Za mało specjalistów

Jak wskazuje NIK, liczba patomorfologów jest za mała w stosunku do potrzeb. Liczba osób przypadających na jednego specjalistę to 85 tys., podczas gdy w Unii Europejskiej jest to ponad dwa razy mniej, czyli 35 tys.

Izba podkreśla, że w latach 2015-2019 wprawdzie nieznacznie (o 7 proc.) wzrosła liczba lekarzy ze specjalizacją w dziedzinie patomorfologii, jednak wciąż jest ich za mało. Pod koniec 2019 r. aktywnych zawodowo patomorfologów (ze specjalizacją II stopnia oraz specjalistów) w Polsce było 599, a neuropatologów - 28. Niepokojąca jest też średnia wieku; 42 proc. patomorfologów ma powyżej 60 lat, a jeszcze gorzej jest w grupie neuropatologów - 57 proc. ukończyło 60. rok życia.

Braki kadrowe przekładają się na nadmierne obciążenie pracą. Izba stwierdziła taką sytuację w czterech z 12 skontrolowanych placówek z  pracowniami diagnostyki patomorfologicznej.

Nierównomierne rozmieszenie

NIK wskazuje, że w w ostatnich latach nieznacznie wzrosła liczba zakładów patomorologicznych i pracowni histopatologii i cytologicznych. W 2019 były zarejestrowane 163 zakłady patomorfologii, tj. o osiem (5 proc.) więcej niż w 2015 r. Liczba pracownik cytologicznych wzrosła z 177 do 185 (o 4,5 proc.), a pracownik histopatologicznych, ze 121 do 145 (20 proc.).

Jednak barierą w dostępie do takich badań jest nierównomierne rozmieszczenie zakładów i pracowni.

Powszechny outsourcing

Według Izby taki powszechny outsourcing badań patomorfologicznych, wynikający z braku odpowiedniego kosztownego sprzętu oraz kadry, także nie sprzyja sytuacji. 

Problemem jest również brak nadzoru. W 50 proc. skontrolowanych placówek badania wykonywano dłużej niż wynika to z wewnętrznych regulacji i zawartych umów. "Występowały opóźnienia w przekazywaniu materiału tkankowego do zakładów diagnostyki patomorfologicznej sięgające nawet do 40 dni od jego pobrania, co mogło powodować gorszą jakość wyników badań. Sytuacja taka stwarzała ryzyko obniżenia jakości preparatów, związane głównie z wpływem formaliny na materiał tkankowy, w czasie dłuższym niż zalecony do jego zabezpieczenia i utrwalenia. Ponadto opóźniało to podjęcie decyzji o sposobie leczenia pacjenta" - wskazuje NIK.

Jakość diagnostyki pod znakiem zapytania

NIK zwraca uwagę, na "często nie najlepszą jakość badań diagnostyki patomorfologicznej". Jak wynika z danych Instytutu Onkologii, 90 proc. wyników badań histopatologicznych wykonanych w innych podmiotach, zarówno publicznych, jak i prywatnych (z którymi pacjenci zgłosili się po raz pierwszy na wizytę do gabinetów w poradniach Instytutu), zawierało opis wyniku badania i rozpoznanie, które nie mogło stanowić podstawy do podjęcia decyzji o sposobie leczenia pacjenta (5% nie nadawało się diagnostyki (całkowicie lub częściowo), z powodu złego utrwalenia materiału lub zbyt dużego skrojenia materiału do wcześniej wykonanych badań; 25% wyników zawierało jedynie rozpoznanie wstępne, które nie mogło stanowić podstawy do podjęcia decyzji terapeutycznych (Instytut Onkologii sam musiał ustalić rozpoznanie histopatologiczne); 20 proc. przypadków, wymagało zmiany rozpoznania lub jego uzupełnienia, które w istotny sposób zmieniło rozpoznanie pierwotne; 40 proc. przypadków, wymagało rozszerzenia diagnostyki o badania immunohistochemiczne, histochemiczne lub/i molekularne. Tylko w 10 proc. przypadków rozpoznanie patomorfologiczne było prawidłowo ustalone, bez konieczności wykonywania dodatkowych oznaczeń.

Konieczne było więc wykonanie powtórnych badań, co opóźniło diagnozę i generowało dodatkowe koszty. "Świadczeniodawcy często dla ograniczenia kosztów wybierali podstawowe, najtańsze metody tej diagnostyki. Problemem jest również brak wzoru standardowego opisu wyniku badania patomorfologicznego" - alarmuje NIK. Obowiązujące przepisy nie określają, jakie informacje obligatoryjnie powinien on zawierać, co może powodować konieczność powtórzenia badania w innym ośrodku.

Brakuje też sieci konsultacyjnych, które ułatwiłyby diagnozę w trudnych i niejednoznacznych przypadków.

Na jakość badań może wpływać też fakt, że w 70 proc. skontrolowanych placówek badania wykonywano w warunkach niezgodnych z przepisami. Nie spełniano wymagań dotyczących rodzaju pomieszczeń i warunków sanitarno-technicznych, np. brakowało specjalistycznych pracowni, a sprzęt w wielu przypadkach miał powyżej 10 lat i nie był odpowiednio często serwisowany.

Rola MZ

Według Izby, minister zdrowia w latach 2017-2019, "mimo podejmowanych działań nie zapewnił pełnej dostępności dobrej diagnostyki patomorfologicznej" m.in. nie przeprowadzano dokładnej analizy jej organizacji i finansowania, która powinna być podstawą dalszych prac nad stworzeniem kompleksowych rozwiązań dotyczących poprawy jakości i dostępności tych świadczeń. 

Pozytywnie jednak NIK ocenia wprowadzenie standardów organizacyjnych w patomorfologii i dostrzega, że minister rozpoczął prace legislacyjne, które mają poprawić jakość diagnostyki patomorfologicznej oraz wypracować mechanizmy finansowania w tym zakresie.

NIK wnioskuje więc do MZ od wzmocnienie roli diagnostyki patomorfologicznej w systemie poprzez optymalne wykorzystanie dostępnych badań, właściwej jakości i właściwego finansowania. Wskazuje też na potrzebę przyspieszenia prac nad wyodrębnieniem procedur dla określenia ich kosztów, opracowaniem standardów akredytacyjnych w patomorfologii, podjęcie działań, aby ograniczyć niedobory kadrowe oraz nierównomierne rozmieszczenie zakładów, a także wprowadzenie systemu sieci konsultacyjnych z wykorzystaniem specjalistów z ośrodków referencyjnych dla oceny trudnych i niejednoznacznych przypadków.

Źródło: NIK

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz