CEO o zdrowiu "Nie zaczynajmy rozmowy od pieniędzy, tylko od problemów" - rozmowa z Prezes INFARMA Nienke Feenstra

29 Września 2020, 7:16

Szefową Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych została zaledwie kilka tygodni temu, ale Nienke Feenstra ma już wypracowaną gotową wizję tego, co chce osiągnąć dla swojej branży i całą listę argumentów, jak wpłynie to na polski system ochrony zdrowia. - Nie zaczynajmy rozmowy od pieniędzy, tylko od problemów, jakie należy rozwiązać. - przekonuje, a więcej o swojej strategii działania opowiedziała w pierwszym w swoim wywiadzie, którego udzieliła redakcji Polityki Zdrowotnej.

Karolina Hytrek-Prosiecka, redaktor naczelny Polityki Zdrowotnej: Pani Prezes, cieszę się, że udało nam się porozmawiać, bo szefuje Pani Infarmie zaledwie od kilku tygodni, ale na początek wyjaśnijmy części naszych czytelników, czym jest ta organizacja.

Nienke Feenstra, Prezes Zarządu Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA: Najprościej rzecz ujmując, Infarma jest organizacją branżową, zrzeszającą najbardziej innowacyjne firmy farmaceutyczne na świecie, które funkcjonują także na polskim rynku. Naszą intencją jest zapewnienie polskim pacjentom dostępu do nowoczesnych terapii i leczenia zgodnego z wytycznymi medycznymi, bo przepaść w tym obszarze względem innych krajów europejskich jest widoczna. I dlatego chcemy jako organizacja być ważnym partnerem w wyznaczaniu nowych kierunków dla polskiego systemu ochrony zdrowia.

Myśląc terapie innowacyjne, rzadko mówi się o polskich firmach. Czy takie też są członkami Infarmy?

Nie. Prawdą jest, że jesteśmy organizacją firm globalnych i żadna nie ma siedziby głównej w Polsce, ale to nie oznacza, że nie inwestujemy w Polsce. Mamy tu nie tylko biura, ale współpracujemy z podmiotami polskimi w ramach badań klinicznych, rozwijamy centra usług wspólnych, a także fabryki. Jednak większość zrzeszonych firm to podmioty notowane na giełdzie amerykańskiej, rynku europejskim czy japońskim. 

Mając zatem globalny benchmark, czy uważa Pani, że polski sektor medyczny, że Polskę, można uznać za rynek innowacyjny?

Dziś, w związku z globalnym rynkiem, na całym świecie poziom innowacji jest teoretycznie taki sam. Różnica polega na czasie ich wprowadzania w poszczególnych krajach. I jeśli patrzymy na światowe standardy, to Polska jest daleko w tyle. Porównując sytuację w Polsce chociażby do standardów państw OECD, widzimy wyraźnie wyższy poziom śmiertelności ludzi w coraz młodszym wieku. Znacząco opóźniony jest również dostęp do opieki i terapii poprawiających jakość życia pacjentów. W tym obszarze jest sporo do zrobienia, dlatego zależy nam na wypracowaniu dobrego partnerstwa z polskim rządem.

Ostatnia lista refundacyjnego była postępem w tym obszarze?

Cieszę się, że powstała. Była negocjowana do ostatniej chwili i cieszymy się, że wiceminister Miłkowski, mimo dużych ograniczeń budżetowych, stale przesuwa granice dostępności do leczenia. Szczerze mówiąc, wielu pacjentów nawet nie wie, ile mu zawdzięcza. Naprawdę wkłada wiele wysiłków w negocjacjach w to, żeby zagwarantować coraz szerszy dostęp do nowoczesnych terapii.

Choć to wciąż mniej niż połowa wszystkich dostępnych terapii w Unii Europejskiej.

Oczywiście, ale musimy być świadomi, że tej luki nie da się zapełnić z dnia na dzień. To wymagałoby jednorazowo zbyt dużych nakładów. Dlatego kluczowe jest stworzenie listy obszarów priorytetowych, detalicznej, nie ogólnej. A w kolejnych krokach jej konsekwentna realizacja.   

Jakie są zatem krótko i długofalowe cele, które założyła Pani sobie w ramach strategii działania po objęciu funkcji szefa Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych?

Mówiąc najprościej, chcielibyśmy być aktywnym uczestnikiem rozmów przy stole, przy którym rysuje się przyszłość polskiego sektora ochrony zdrowia, bo po prostu jesteśmy jego ważną częścią. Wizja jest jasna. Jako firmy globalne mamy dostęp do naprawdę rozległej wiedzy i unikalnych doświadczeń w obszarze wdrażania i poprawy jakości usług medycznych w dziesiątkach krajów  na świecie. Chcielibyśmy, aby Polska mogła skorzystać z tej wiedzy, bo wtedy proces wdrożenia optymalnych rozwiązań będzie najszybszy. Warto korzystać z najlepszych praktyk, ale też uczyć się na błędach innych państw. I to jest cel długoterminowy. Na ten moment, staramy się przede wszystkim aktywnie uczestniczyć we współkreowaniu licznych inicjatyw podejmowanych przez polskich polityków na rzecz poprawy systemu ochrony zdrowia. Weźmy na przykład Fundusz Medyczny, obejmujący obszar onkologii i chorób rzadkich. To pierwszy krok w dobrym kierunku i teraz potrzebny jest ciągły dialog, żeby zapewnić rzeczywistą efektywność tego jeszcze nie w pełni ukształtowanego rozwiązania.  To właściwie wyznacza te cele krótkoterminowe. 

Czyli Pani zdaniem, Fundusz Medyczny to nie polityka, ale realny wstęp do wejścia na tę drogę zwiększonego dostępu do nowoczesnych terapii?

Mamy nadzieję, że tak będzie. Ponieważ jesteśmy na początkowym etapie tego rozwiązania, jest za wcześnie na jednoznaczną odpowiedź. . Wciąż jest bardzo dużo znaków zapytania, jeśli chodzi o źródła finansowania Funduszu, o alokację środków. Ważne jest, aby dzięki Funduszowi rzeczywiście poprawił się dostęp do innowacji. Jeśli działanie zaawansowanej terapii lekowej jest udokumentowane, powinno to znaleźć odzwierciedlenie w jej refundacji.  Tymczasem dobrze widzieć, że niektóre wstępne zapisy projektu ustawy, które faktycznie nie spełniały celu tej inicjatywy, zostały usunięte. Dzięki temu możemy teraz w pełni skupić się na realizacji ambitnych celów Funduszu. Celów, które popierajawszyscyzewnętrzniinteresariusze, związani z onkologią i chorobami rzadkimi. Dlatego staramy się utrzymywać bardzo intensywny dialog z decydentami.

Jakich dokładnie narzędzi chcą Państwo użyć, żeby mieć rzeczywisty wpływ. Dialog jest bardzo ładnym słowem, ale jednak mało czytelnym w obszarze sprawczości. Odejdźmy na chwilę od tej biznesowej dyplomacji. Jak konkretnie wpływają Państwo na kształt Funduszu Medycznego?

Wiele krajów w Europie wdrożyło podobne inicjatywy. Wielka Brytania ma fundusz onkologiczny, a na przykład we Francjiróżne poziomy innowacji mają różny status refundacyjny . Poszczególne kraje europejskie wdrożyły bardzo różne sposoby zwiększania dostępu do nowoczesnych metod leczenia, począwszy od rozwiązań w ramach samego procesu refundacyjnego, poprzez czas trwania negocjacji z firmami farmaceutycznymi, aż po poziom nakładów na refundację. Zaletą dialogu z globalnymi firmami farmaceutycznymi jest dostęp do pogłębionej wiedzy na temat tych mechanizmów. I to jest konkret, z którym chcielibyśmy usiąść do rozmów z decydentami. Chodzi o to, żeby regulacje nie przyniosły odwrotnego skutku niż zamierzony, a my dzięki tym międzynarodowym doświadczeniom . możemy dzielić się doświadczeniami zdobytymi w innych krajach w celu skutecznego wprowadzenia optymalnych rozwiązań w dialogu z parlamentarzystami i rządem w Polsce.

No ale nie oszukujmy się, Państwo jako producenci innowacyjnych terapii, będą jednym z głównych beneficjentów tego rozwiązania.

Powinniśmy szukać rozwiązań win-win, a wygranym przede wszystkim powinien być pacjent. Jeśli Polacy będą mieli dostęp do nowoczesnych terapii, to wydłuży się ich życie i poprawi się jego jakość. To pozytywnie przełoży się na sytuację na rynku pracy w Polsce i na finanse publiczne. Zapewnienie dostępu do tych leków w długiej perspektywie po prostu się opłaca. Międzynarodowe firmy farmaceutyczne dysponując know-how z innych krajów mogą pomóc polskiemu rządowi szybciej wejść na wyższy poziom dostępu do nowoczesnego leczenia. Generalnie polski system refundacji jest uciążliwy dla firm farmaceutycznych.  Coroczny wskaźnik WAIT pokazuje, że czas oczekiwania na decyzję refundacyjną wynosi tu ponad 3 lata, w innych krajach nie przekracza 1,5 roku. Dodatkowo sam proces jest  zbytuznaniowy, bo opiera się na decyzjach pojedynczych osób. Związana z tym biurokracja spowalnia również procesy, przez co czas oczekiwania polskich pacjentów jest dłuższy niż w innych częściach Europy. Tylko, żebyśmy się dobrze zrozumiały. Nie chodzi o to, żeby system był łatwy, chodzi o to, żeby był przejrzysty, a zasady były fair. Jeśli są ewidentne dowody na to, że terapia lekowa działa, jest to szeroko udokumentowane przez naukowców i znajduje przełożenie na wytyczne medyczne, które są wdrażane w innych krajach, to powinna ona być refundowana także dla polskich pacjentów.

Dochodzimy do kluczowego elementu. Czyli poziomu finansowania systemu ochrony zdrowia w Polsce.

To jest poważny problem. Patrząc nawet na Fundusz Medyczny, nie wiadomo obecnie czy są dodatkowe środki na wspieranie szeroko rozumianych innowacji w onkologii i chorobach rzadkich, a nie tylko transfer środków z jednego miejsca w drugie. . Realizacja rzeczywistego postępu wymaga oddzielnego, uzupełniającego budżetu. Ponadto, środki na terapie muszą być inwestowane mądrze. Co to oznacza? Przykłady innych krajów pokazują, że im bardziej opieramy się na modelu Value Based Healthcare, czyli zestawiamy koszty leczenia z rzeczywistymi korzyściami dla pacjenta i jednocześnie premiujemy wyniki, a nie samo leczenie, to osiągamy lepsze efekty. Zatem, jeśli można oprzeć system na policzalnym efekcie, to kolejny raz dochodzimy do tego, o czym rozmawiałyśmy wcześniej - sytuacji win-win. Do tego potrzebne są rejestry medyczne, dialog między pacjentem i lekarzem, wgląd lekarzy do danych, ale dzięki temu rząd wie za co dokładnie płaci. Dzięki nowoczesnym rozwiązaniom technologicznym z zastosowaniem big data w innych krajach, , okazało się, że w wielu obszarach możliwa jest optymalizacja systemów ochrony zdrowia w innych miejscach. To powinno być możliwe również w Polsce.

To oczywiście model idealny, do którego należy dążyć, ale zejdźmy na ziemię w obecnej sytuacji finansów publicznych.

Sam budżet nie jest tutaj najważniejszy, chodzi o to, jak alokować środki, aby  uzyskać optymalne wyniki.

Stwierdzenie, że wydatki na zdrowie to inwestycja nie koszt ma już swoją popularność. 

Dobrze, to podam konkretny przykład. W Finlandii działa aplikacja, która nazywa się NOONA. Jest dedykowana pacjentom z różnymi rodzajami nowotworów. Poprzez tę aplikację pacjenci zgłaszają swojemu lekarzowi niepokojące objawy. Zanim jeszcze przyjdą do kliniki, lekarz zdalnie ocenia, czy nastąpiło pogorszenie stanu zdrowia. To ogromnie skraca czas reakcji, co przy nowotworach jest kluczowe. Dodatkowo odpowiednio wcześnie wdrożone leczenie, jest też tańsze dla systemu. I teraz proszę zobaczyć, o jakie etapy skraca się proces; nie trzeba umawiać się i czekać na wizytę u lekarza, nie trzeba angażować pielęgniarki itd. Tego typu rozwiązania bezpośrednio przyczyniają się do zwiększenia przeżywalności z uwagi na skrócony czas reakcji. Dodatkowo wpływają również na obniżenie kosztów systemu ochrony zdrowia ze względu na bardziej optymalne zaangażowanie personelu medycznego, a przecież wiemy, że w Polsce jest z tym ogromny problem. Ponadto, ograniczony zostaje poziom stresu po stronie pacjentów, którzy mają poczucie ciągłej opieki, nie muszą czekać w kolejkach na dostępny termin wizyty. Zatem, jeśli mówimy o budżecie na zdrowie, to nie patrzmy tylko na wydatki na leki czy na zasoby ludzkie, ale właśnie także na nowe technologie. Jest tyle niesamowitych przykładów, które warto naśladować. One już są, działają, są sprawdzone, wymagają jedynie kierunkowych decyzji podjętych przez polityków.

Czy miała Pani już okazję na taką rozmowę z nowym Ministrem Zdrowia? 

Jeszcze nie, ale byłabym zachwycona, gdybyśmy mogli odbyć taką rozmowę. Pan Minister Niedzielski sprawia wrażenie bardzo pragmatycznego człowieka.

I jest ekonomistą. Czy zatem Infarma wypracowała coś w rodzaju strategii dla polskiego systemu ochrony zdrowia? 

Pracujemy nad tym. Wiemy,. gdzie sprawy dobrze się układają, a gdzie są luki w leczeniu polskich pacjentów, które musimy zlikwidować. To, nad czym chcemy pracować, to bardziej kompleksowe, holistyczne spojrzenie na system opieki zdrowotnej, uwzględniające doświadczenia zdobyte w innych miejscach, aby osiągnąć postęp nie tylko w skuteczny, ale także w wydajny sposób.

Jakie są Państwa oczekiwania wobec nowego ministra zdrowia?

Naprawdę chciałbym usiąść i porozmawiać. Patrzymy na te same wyzwania z innej perspektywy. Wyzwania, przed którymi stoimy są duże i ważne, dlatego musimy w pełni wykorzystać całe doświadczenie i wiedzę wszystkich interesariuszy opieki zdrowotnej, aby dokonać znaczącej zmiany dla polskich pacjentów. Zaczyna się ona od dobrego zrozumienia siebie nawzajem, dzięki czemu widzimy, gdzie jesteśmy jednomyślni i gdzie są rozbieżności.  Dzięki temu mamy świetny punkt wyjścia do rozwiązań korzystnych dla wszystkich stron.

Rozumiem, ale jakich argumentów chcą Państwo użyć, żeby to się zmieniło? Koniec końców przy tym stole, a właściwie na stole położą Państwo oczekiwanie zwiększenia budżetu na innowacyjne terapie lekowe.

Nie zaczynajmy rozmowy od pieniędzy, tylko od problemów, jakie należy rozwiązać. Środki finansowe są potrzebne, ale są narzędziem, celem jest zmiana. Czyli zacznijmy ten dialog od potrzeb i oczekiwań pacjenta, ustalmy jaką kto ma rolę w systemie do odegrania, żeby ten cel osiągnąć. Innowacyjne firmy farmaceutyczne powinny mieć tutaj naprawdę istotne miejsce. Przecież śmiertelność w nowotworach od lat 90-tych spadła o blisko 29 proc. główniedzięki innowacyjnym terapiom, więc nasz udział w dyskusji o kształcie systemu ochrony zdrowia powinien być istotny. 

Jakie są trzy pierwsze obszary do dyskusji?

Gdybym miała teraz wskazać trzy pierwsze obszary do rozmów, to dostęp do danych i najnowszych wytycznych medycznych, co stanowi bazę do decyzji kierunkowych; następnie bardzo długi czas oczekiwania na decyzje refundacyjne. Jest 3-4 razy dłuższy niż w innych krajach. To jest prawdziwe wyzwanie. Kolejny temat to dostęp do diagnostyki. Im późniejszy, tym trudniej pacjenta wyleczyć. I wreszcie, jeśli mogę wskazać jeszcze czwarty temat, to zróżnicowany przebieg leczenia, także na poziomie organizacyjnym. Jest różnica, czy leczysz się w Rzeszowie, czy w Szczecinie. Poziom finansowania i zarządzania szpitalami w poszczególnych województwach wygląda inaczej. To ma gigantyczny wpływ na efektywność leczenia. Opieka koordynowana jest szalenie istotna. Diagnostyka i właściwe leczenie, we właściwym momencie, u właściwego lekarza to jest fundament dobrze działającego systemu. Tutaj na przykład służymy wiedzą ze świetnie zorganizowanej opieki w Niemczech. 

Pani Prezes, skoro jest tyle do zrobienia, a Infarma funkcjonuje na polskim rynku od ponad 20 lat, to dlaczego nie zrobili Państwo tego wszystkiego wcześniej?

Patrzymy w przyszłość. Dwa miesiące temu przeprowadziliśmy badanie, które pokazało, że w obliczu największego kryzysu zdrowotnego ostatnich dekad, Polacy oczekują radykalnie większych nakładów na zdrowie. To oznacza, że obywatele tego kraju chcą większych inwestycji w system ochrony zdrowia, nawet jeśli oznacza to zmniejszenie inwestycji w innych obszarach. To jest momentum, to jest właściwy czas na takie decyzje. Uważam, że fakt, że Pan minister Niedzielski jest ekonomistą może okazać się tu kluczowy.dla otwartego dialogu na temat tego, jak optymalnie inwestować zasoby, w celu uzyskania maksymalnych efektów dla polskich pacjentów. Za 20 lat polski system ochrony zdrowia będzie już zupełnie inny.

Pani widzi w pandemii szansę, a ja na ile znam polską politykę, raczej finansowy bloker. Deficyt jest historycznie wysoki, Polska potwornie się zadłużyła. Nie sądzę, aby była wola polityczna dodatkowego zwiększania wydatków na system ochrony zdrowia.

Jesteśmy jeszcze pod parasolem ustawy o 6 proc. na zdrowie, czyli nakłady odnoszone są do PKB sprzed 2 lat, co oznacza, że rząd ma 1,5 roku na podjęcie trudnych, ale pilnych decyzji, bo za dwa lata finansowanie ochrony zdrowia będzie zależne od obecnej sytuacji gospodarczej. 18 miesięcy. Trzeba wsłuchać się w głos lekarzy, pielęgniarek, akademików, ale też właśnie firm farmaceutycznych. Uważam, że docelowo poziom finansowania systemu ochrony zdrowia powinien być bliski średniej europejskiej, czyli 6,8 proc. Polska nie musi stać się od razu Niemcami, ale niech sięgnie poziomu europejskiego i ustali właściwe priorytety. 

Łatwo powiedzieć. To są dziesiątki miliardów złotych. Polityka niestety nie znosi długofalowych planów, potrzebne są szybkie sukcesy. Zmiana, o której Pani mówi wymaga ponadpartyjnego i ponadkadencyjnego porozumienia.

Z pewnością nie będziemy mieć od jutra do dyspozycji dziesiątków miliardów złotych, ale każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Porządnie przygotowany projekt Funduszu Medycznego, jeśli zostanie zapewnione dodatkowe, stabilne finansowanie, stanie się takim krokiem. Tę zmianę systemu ochrony zdrowia można przeprowadzić mądrze małymi krokami. A wiele inicjatyw można wdrożyć nawet w ciągu maksymalnie 6 miesięcy.

Gdyby miała Pani wskazać kraj, który warto naśladować pod względem takiego jakościowego skoku w ochronie zdrowia, kto by to był? 

W Niemczech na przykład jest bardzo dobry system 2-letniego, warunkowego dostępu do danego leku. W Polsce jest taka obawa decydentów, że jak kiedy terapia wejdzie już w obieg, to zostanie tam na zawsze, bez możliwości zmiany. A tymczasem taki dostęp warunkowy z określeniem oczekiwanego rezultatu jest bardzo bezpieczny dla rządzących i stanowi dobry punkt wyjścia do dalszych rozmów. Co więcej, pacjenci dostają szybko daną terapię lekową. Jeśli po 2 latach okazuje się, że nie jest właściwym wyborem w danym społeczeństwie, że lek nie przynosi oczekiwanych efektów, dostęp spokojnie wygasa. Jest to uczciwe podejście zarówno dla pacjentów, jak i rządów.

To jednak ryzyko dla publicznych pieniędzy.

Skoro w Polsce na refundację czeka się 3 lata, to po tych 3 latach wiadomo już, czy w innych krajach terapia zadziałała czy nie, czy to lek opłacalny czy nie. Są gotowe wszystkie badania kliniczne i wytyczne dla dużej populacji. Bardzo bezpieczna sytuacja. Wystarczy stworzyć system opieki oparty na najnowszych wytycznych medycznych. Polacy zasługują na leczenie zgodne z wytycznymi medycznymi.

W moim ostatnim pytaniu chciałam Panią zapytać o kroki milowe i „to do list” na następne 12 miesięcy, ale wcześniej wytyczyła Pani pewną granicę 18-tu miesięcy. Co będzie priorytetem.

Poza tematami, o których już wcześniej wspomniałam, należy zabezpieczyć finansowanie, także w kontekście ustawy 6 proc. na zdrowie. Być może z uwagi na pandemię COVID-19 rząd powinien rozważyć zmiany legislacyjne, które pozwoliłyby systemowi ochrony zdrowia uniknąć zderzenia z niższymi nakładami za 2 lata spowodowanymi techniczną recesją.

Złoży to Pani jako oficjalną propozycję legislacyjną?

, Wydaje się to logiczne, ale ostateczny krok musimy uzgodnić wspólnie w gronie wszystkich członków Infarmy. Natomiast tymczasowe zawieszenie zasady odniesienie do PKB sprzed 2 lat wydaje się sensowne. Dzięki temu, obecny kryzys nie odbije się rykoszetem i ze wszystkimi zaangażowanymi interesariuszami będziemy mogli współpracować na rzecz ważnej, korzystnej zmiany dla polskich pacjentów.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz