Wirusolog NIZP-PZH o trzeciej fali zakażeń

28 Września 2020, 16:55 covid

Wzrost zakażeń na COVID to "odpryski weekendowych zachowań" oraz wpływ osób podważających istnienie pandemii - ocenia prof. Włodzimierz Gut, wirusolog, Członek Rady Naukowej Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny.

 

- Z początku mieliśmy okres większego zdyscyplinowania, utrzymania dystansu i stosowania się do zaleceń. Od czerwca do połowy lipca zredukowaliśmy liczbę chorujących do połowy, po czym, być może zbyt wcześnie ogłoszono sukces i nastąpił drugi pik zachorowań, który zaczął się normować w połowie sierpnia - mówi dla Polityki Zdrowotnej Włodzimierz Gut wskazując przy tym, że wkraczamy w kolejny etap epidemii.

Jak zauważa ekspert wzrost liczby zakażeń spowodowany jest wzrostem poziomu przemieszczania populacji, przy równoczesnym "rozluźnieniu" społeczeństwa.

- Osiągnięto ciekawy stan. Ludzie przestali wierzyć w istnienie COVID, bądź twierdzić, że jest to jedynie działanie polityczne - mówi i dodaje, że im większy odsetek takich osób w przestrzeni publicznej, tym szybciej będą rosły wskaźniki zakażeń.

Jak zapewnia, powrót do szkół sam w sobie nie wpłynął istotnie na wzrost liczby zakażeń.

- W skali całego kraju liczba ognisk zakażeń w szkołach nie ma większego znaczenia - mówi prof. Włodzimierz Gut. - To ludzkie działania, odpryski z weekendowych zachowań, rzutują na zakażenia w zakładach pracy oraz środowiskach pół-zamkniętych. tj. domy opieki czy szkoły - dodaje.

Ekspert przypomina, że to od nas zależy jaki będzie rozwój epidemii i należy uznać, że noszenie maseczek i zachowanie dystansu fizycznego i społecznego jest najlepszym hamulcem dla jej rozwoju.

Wskazuje jednocześnie, że nawet szczepionka może nie postawić kresu pandemii. Przypomina przy tym ,że FDA zakłada dopuszczenie na rynek szczepionki o 50 proc skuteczności, a to oznacza, że połowa osób zaszczepionych może nieświadomie dalej zakażać. Dlatego też w ocenie eksperta, nawet po dopuszczeniu szczepionki na rynek, będziemy musieli dalej przestrzegać wytycznych, aby się nie zarazić.

Czy strategia działa?

- Strategia (walki z koronawirusem na jesień- przyp. red.) jest zoptymalizowana. Nikt nie będzie zadowolony, ale na tym polega optymalizacja - stwierdza prof. Włodzimierz Gut.

W jego ocenie rola POZ w strategii jest kluczowa a lekarz "powinien być przygotowany na COVID". - Jakie jest inne wyjście? - pyta i wskazuje, że w innym wypadku, pacjenci z COVID-19 bądź podejrzeniem zakażenia kierowani by byli bezpośrednio na SOR.

Przypomina jednocześnie, że wskazanie 4 objawów COVID-19 daje wystarczający bufor bezpieczeństwa lekarzowi, który na tej podstawie może, bez badania fizykalnego, skierować pacjenta do szpitala powiatowego z oddziałem COVID, na diagnostykę.

Zapytany o to, czy w Polsce wykonujemy odpowiednią liczbę testów, prof. W. Gut stwierdził, że testy "trzeba robić tam, gdzie należy je robić".

- Dla producentów liczy się liczba sprzedanych i wykonanych testów. Dla instytucji dostarczających informacji, ważniejszym parametrem jest to kiedy i do jakiego celu je zastosować - mówi profesor. 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz