Prof. Rafał Stec: czekamy na nawrót choroby, żeby leczyć

12 Października 2020, 12:54 Rafał Stec

Raka jajnika można nazwać cichym zabójca. Pierwsze objawy kliniczne pojawiają się zwykle w stadium zaawansowanym. Jednocześnie, nie istnieją badania przesiewowe, których skuteczność zostałaby potwierdzona naukowo. Co należy zrobić by poprawić sytuację pacjentek z tym nowotworem?

25 września, czołowi krajowi eksperci ds. zdrowia dyskutowali nt. wartości w medycynie, wyzwań związanych z diagnostyką i leczeniem pacjentów w ramach debaty "Wartości w medycynie. Czego uczy nas światowy kryzys zdrowia". Eksperci podnosili kwestie ograniczeń w opiece nad pacjentami w dobie COVID-19, a także wskazywali, z jakimi wyzwaniami będzie mierzyć się publiczna ochrona zdrowia po ustaniu pandemii. Czołowi eksperci podkreślali, że jednym z głównych wyzwań jest zapewnienie możliwości terapii na najwyższym możliwym standardzie.

Rak jajnika. Cichy zabójca "długo nie przestanie być wyrokiem dla pacjentek"

Każdego roku rak jajnika wykrywany jest u około 300 tys. kobiet na świecie, a około 180 tys. pacjentek z tym nowotworem umiera. W Polsce rocznie diagnozuje się około 3 500 nowych przypadków raka jajnika. 

Jednocześnie, jak mówi dla Polityki Zdrowotnej prof. Rafał Stec, Kierownik Kliniki Onkologii WUM, rak jajnika "długo nie przestanie być wyrokiem dla pacjentek". By radykalnie zmienić ich sytuację, istotna jest wczesna diagnostyka tego nowotworu, jednak obecnie nie potwierdzono naukowo skuteczności żadnych badań przesiewowych. Przez to u ponad 70 proc. pacjentek rak ten diagnozowany jest już w stadium zaawansowanym.

Rozwój onkologii molekularnej, pozwala na wdrożenie nowoczesnych terapii

Jak mówi ekspert, "nowe terapie nie wymagają potwierdzenia mutacji BRCA1, BRCA2". Tłumaczy, że nowe technologie wpływają na inne geny odpowiedzialne za naprawę uszkodzonego DNA.  - Nie będziemy potrzebowali potwierdzenia mutacji BRCA1, BRCA2 (...) ponieważ większość raków jajnika przebiega kliniczne podobnie do tych, które mają mutacje - mówi.

Jak dodaje, mutacje germinalne będą miały znaczenie jako tzw. predyspozycje genetyczne, czyli wskaźnik zwiększonego ryzyka na zachorowanie na raka jajnika czy raka piersi, co pozwoli na wczesne wykrycie tych nowotworów u członków rodziny pacjentki. 

Konieczna zmiana w zakresie wskazań refundacyjnych

W walce z rakiem jajnika stosuje się leczenie chirurgiczne w skojarzeniu z chemioterapią. Mimo leczenia, u większości pacjentek z zaawansowanym nowotworem dochodzi do nawrotu choroby. W leczeniu podtrzymującym wykorzystuje się obecnie nowoczesne, ukierunkowane molekularnie leki z grupy inhibitorów PARP, które namnażanie komórek nowotworowych i przedłużają czas do progresji.  Jednak obecnie w Polsce, w ramach programu lekowego terapia ta dostępna jest jako leczenie podtrzymujące w drugiej linii, tylko dla pacjentek z mutacją BRCA. 

- Potrzebujemy refundacji (...) W tej chwili możemy leczyć pacjentki w nawrocie choroby. Kiedy stwierdzimy nawrót, musimy zastosować chemioterapię opartą na pochodnych platyny. Pacjentka musi odpowiedzieć na leczenie i dopiero po stwierdzeniu mutacji, możemy zastosować inhibitory PARP. (...) Obecnie te terapie mogłyby być wykorzystywane u chorych na raka jajnika surowiczego już po leczeniu uzupełniającym systemowym, czyli po pierwszej linii leczenia uzupełniającego, po zabiegu operacyjnym - mówi prof. Rafał Stec.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz