Chaos w warszawskim szpitalu

16 Października 2020, 17:47

Jak nieoficjalnie dowiedziało się TOK FM, grupa lekarzy oddziału chorób wewnętrznych ze szpitala Czerniakowskiego w Warszawie planuje odejść z pracy. Dziennikarze próbowali potwierdzić te doniesienia u źródła - czyli dyrekcji szpitala, ale okazuje się, że jej nie ma. Ratusz zwolnił kierownictwo placówki. Tymczasowy prezes o sprawie nie słyszał. W szpitalu przybywa chorych na COVID-19, których nie ma gdzie przetransportować.

Miasto nie było zadowolone

Do niedawna prezesem szpitala, który formalnie jest spółką, a zarządza nim miasto, był Dariusz Jabłoński. Stracił posadę na początku tygodnia, co potwierdza rzeczniczka ratusza Karolina Gałecka. Twierdzi, że miasto nie było zadowolone z podejmowanych przez prezesa decyzji, a w dodatku - Były obawy, czy poradzi sobie w tej sytuacji - mówi Gałecka. Prezesem tymczasowym został urzędnik z ratusza - dotychczasowy zastępca dyrektora Biura Polityki Zdrowotnej - Waldemar Giza. Ma pełnić funkcję tymczasowo do czasu wybrania nowego zarządu.

O tym, jak zła jest sytuacja w szpitalu, ale też w całej Warszawie, poinformował w swoim wpisie na Facebooku szef Kliniki Anestezjologii szpitala Czerniakowskiego dr Tomasz Siegel. Wprost mówi o tym, że miejsc respiratorowych nie ma, brakuje stanowisk intensywnej terapii oraz osób potrafiących ratować pacjentów w takich sytuacjach. Mówiąc najkrócej: specjalistów.

Decyzja wstecz

Sytuacja w szpitalu komplikuje się z dnia na dzień. W piątek z ministerstwa dotarła do placówki informacja, że mają utworzyć 38 nowych miejsc dla pacjentów z COVID-19, w tym cztery miejsca intensywnej terapii z respiratorami. Problem polega na tym, że decyzja została dostarczona 9 października, a już 8 października te miejsca miały być gotowe i czekać na pacjentów z COVID. - Od tego momentu żaden szpital nie chce od nas przyjąć pacjentów z potwierdzonym zakażeniem - mówi TOK FM jedna z lekarek pracujących w szpitalu. To znaczy w praktyce, że szpital Czerniakowski nie posiadając wyznaczonego miejsca dla zakażonych pacjentów, musi ich "trzymać" u siebie. 

 

 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz