E-zdrowie: potrzebujemy krajowego architekta

20 Listopada 2020, 15:06 ezdrowie informatyzacja komputer

Wykorzystanie sztucznej inteligencji (SI) w nowoczesnych rozwiązaniach w służbie ochrony zdrowia to przyszłość, o czym mogą świadczyć rosnące nakłady dużych firm informatycznych, które z założenia nastawione są na zysk. O jej stosowaniu przestaliśmy już mówić w kontekście wizji futurystycznych szpitali, a rozwiązania te już teraz, staja się rzeczywistym wsparciem dla pracowników medycznych na całym świecie.

Jak wskazywali eksperci podczas sesji forum e-zdrowia poświęconej wykorzystaniu SI i Big Data w praktyce, stale rosnąca liczba patentów w tym obszarze składana przez firmy nastawione na zysk, gdzie każde z rozwiązań wiąże się z ogromnymi nakładami na badania i rozwój, może stanowić o wartości tego rynku.

Co więcej, wyraźnie widać, że zastosowanie SI w ochronie zdrowia będzie rozwijało się wykładniczo z dosyć dużym przyspieszeniem w ciągu najbliższych lat. Dlatego też  istotnym elementem jest nie tylko zrozumienie korzyści wynikającej z tej technologii, ale także zrozumienie barier, które mogą powodować opóźnienia we wdrożeniu tego typu rozwiązań.

Sztuczna Inteligencja w praktyce

Sztuczna inteligencja wykorzystywana może być w licznych obszarach, zarówno tych analitycznych, które mogą wesprzeć procesy decyzyjne lekarza, czy też administracyjnych, odciążając medyków z pracy biurokratycznej.

- O ile mamy wiele rozwiązań pozwalających przeszukiwać tekst pisany, o tyle mamy problem z przeszukiwaniem informacji z nagrań audio – mówił Tomasz Jaworski, Dyrektor Transformacji Cyfrowej Sektora Publicznego Microsoft. Podkreślił przy tym, że ten obszar jest w szczególnym zainteresowaniu Unii Europejskiej.

- Parlament Europejski rozpisał przetarg i wdrożył już procedurę wyłonienia realizatorów, których zadaniem będzie stworzenia narzędzia do transkrypcji audio w 24 językach narodowych państw członkowskich Unii – mówił i dodał, że język Polski znalazł się na liście „priorytetowych, czyli takich, do których narzędzia mają zostać opracowane jako jedne z pierwszych. - Jako dobro europejskie będziemy mieli transkrypcję mowy na tekst – mówił.

Jak możemy wykorzystać taką technologię w praktyce lekarskiej? Na przykład poprzez dyktowanie opisów próbek badanych przez diagnostów, co od razu pojawi się w formie odpowiednio sformatowanego i zwalidowanego pod kątem specjalistycznego języka dla wybranej specjalizacji tekstu na ekranie komputera. -To uwolnienie rąk lekarza, którzy przestaną być biurokratami – mówił.

Drugim rozwiązaniem jest wykorzystanie sztucznej inteligencji w diagnostyce obrazowej, co przyspieszy proces diagnozy radiologicznej i histopatologicznej.

Komputer jest w stanie przyspieszyć proces analizy takiego obrazu dokonywanego przez medyka i wskazać na nim, z wysokim prawdopodobieństwem skuteczności, punkty zapalne, którym powinien przyjrzeć się specjalista. Gro takich rozwiązań opracowywanych jest przez polskie firmy i polskich inżynierów, tj. np. Brainscan, której oprogramowanie przetworzyło już ponad 200 tys. badań TK.

Wciąż jednak takie rozwiązania, chętnie wykorzystywane na zachodzie, rzadziej znajdują praktyczne zastosowanie w Polsce. Dlaczego tak się dzieje?

Potrzebujemy systemowego architekta

Jak wskazywali uczestniczy konferencji, największymi wyzwaniami jest kwestia bezpieczeństwa danych. Eksperci podkreślali, że pomimo kwestii anonimizacji danych, wciąż mają one charakter medyczny i ściśle poufny. I choć w przypadku danych zanonimizowanych, bez problemu można je udostępniać do wglądu publicznego, to kwestii regulacji wymaga ich wykorzystywanie przez firmy i systemy je zbierające oraz dalej nimi zarządzające.

Drugim wyzwaniem jest integracja i interoperacyjność systemów informatycznych. Jak wskazywał Tomasz Staszelis, dyrektor ds. digitalizacji w Polpharma „potrzebna jest spójna architektura cyfrowa ochrony zdrowia, tak by zrozumieć jak funkcjonuje ona na wielu obszarach.”

Jak wskazywał Jacek Staniłko, Zastępca Dyrektora Departamentu Innowacji, Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii głównym problemem w Polsce jest decentralizacja decyzji administracyjnych ws. procesów cyfryzacji.

- W Europie dobrze działa cyfryzacja tam, gdzie infrastruktura cyfrowa jest centralnie sterowana – mówił wskazując na przykład Wielkiej Brytanii gdzie istnieje przy NHS komórka ds. architektury świadczeń cyfrowych.

- Państwa sprawniejsze dokonują centralizacji procesów cyfryzacji. W Polsce, Narodowy Fundusz Zdrowia musi mieć u siebie bądź w blisko działającej agendzie kogoś, kto jasno wyjaśni jak coś działa – mówił Jacek Staniłko wskazując, że w tym przypadku mogłaby być to np. Agencja Badań Medycznych.

Jak wskazywał obecnie największymi przeszkodami jest opór lekarzy starszego pokolenia oraz RODO, który w jego ocenie, „jest wewnętrznym straszakiem administracji” dlatego ważne jest utworzenie zbioru dobrych praktyk i centralnych wytycznych dla tego obszaru.

Dopiero na podstawie takich rozwiązań możemy stawić czoła kolejnemu wyzwaniu, czyli zachodzącego konfliktu interesów rozwiązań publicznych i prywatnych.

W obecnych realiach przedsiębiorca odwiedza szpitale i przekonuje indywidualnie każdy podmiot, co może kupić i jak to może usprawnić jego pracę. Wówczas placówka spotyka się z napięciem na linii Fundusz-szpital, kiedy to problem stanowi wycena i zasadność wprowadzenia w placówce konkretnych rozwiązań. „Dyrektorzy szpitali słyszą, że takie rozwiązanie jest już opracowywane centralnie”.

- Powinno to odgórnie zostać ustalone, co powinno być rekomendowane, wyceniane i zalecane na podstawie czego, placówki będą mogły indywidualnie decydować o zakupach nowoczesnych rozwiązań – mówił Jacek Staniłko.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz