Pielęgniarki chcą wstrzymania prac nad projektem o kadrach medycznych

25 Listopada 2020, 16:53 pielęgniarka

Wstrzymania prac nad projektem ustawy o kadrach medycznych, przewidującym zatrudnianie personelu spoza UE, chce Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Jak przekonywała w środę Prezes Rady Zofia Małas, nie można wprowadzać możliwości sprowadzenia z zagranicy kadr, podczas gdy są na rynku w Polsce pielęgniarki, które nie znalazły zatrudnienia. Według ministra zdrowia jutro w komisji zdrowia będzie czas na przedstawienie argumentów.

Z.Małas podczas konferencji w środę przed siedzibą MZ podkreślała, że gdyby ustawa covidowa już się ukazała w dzienniku ustaw, byłaby zachętą dla pracowników medycznych. - Ustawa została wstrzymana i personel medyczny nie ogląda tych pieniędzy - mówiła.

Wskazała, że NRPiP przekazała 11 stron do 15-paragrafowego projektu "szkodliwej" ustawy.

- Nie jest to czas na przygotowywanie takiego projektu ustawy. To jest czas, aby zapewnić wsparcie dla pracowników medycznych - mówiła. Przekonywała, że ustawa, która dałaby możliwość pracy w Polsce pielęgniarkom z zagranicy, jest złą ustawą, bo wiele pielęgniarek i pielęgniarzy nie znalazło pracy w naszym kraju. 

Według danych Rady, aż 70 proc. osób, którym stwierdzono prawo wykonywania zawodu w roku 2020 podjęło pracę poza systemem ochrony zdrowia, co wynika ze złych warunków pracy i płacy dla pielęgniarek.

Według samorządu pielęgniarek, ustawodawca dopuścił w tzw. ustawie covidowej kierowanie do pracy przy zwalczaniu epidemii studentów zawodów medycznych i kształcących się w zawodzie pielęgniarki i położnej, a wedle tego kryterium byłoby to ponad 10 tysięcy osób kształcących się na pielęgniarkę lub położną. Jednocześnie podkreślono, że ustawa ta podpisana przez Prezydenta RP już 3 listopada 2020 r. do tego czasu  nie została ogłoszona.

Według NRPiP, "ustawodawca zwleka z wdrożeniem środków prawnych do skorzystania z Polskich zasobów kadrowych, ale decyduje się już na kolejny krok – sięga po zagraniczne".

Ponadto według pielęgniarek, w uzasadnieniu projektu brakuje wyliczeń i szacunków, więc nie można uznać, że takie rozwiązanie prawne jest konieczne.

Jeden z zarzutów NRPiP dotyczy propozycji braku obowiązku potwierdzenia kompetencji kadry medycznej rekrutowanej z zagranicy. "Projektodawca tylko pozornie stawia osobom kształcącym się za granicą stosunkowo wysokie wymagania co do posiadanych kwalifikacji. Jednocześnie wprowadza możliwość odstąpienia od nich poprzez samodzielną, dowolną decyzję Ministra Zdrowia" - wskazuje NRPiP. Poświadczenie znajomości języka miałoby być tylko w formie oświadczenia cudzoziemca.

 Ponadto - jak wskazuje NRPiP - z projektu nie wynika, że kadry te mają zasilić system ochrony zdrowia przy zwalczaniu epidemii. Osoby te mogą podjąć zatrudnienie również w placówkach prywatnych. Projekt przewiduje, że osoby będą mogły pracować w Polsce nawet do 5 lat. 

"Okres epidemii nie jest odpowiedni na wprowadzanie tak poważnych zmian. Należy pamiętać, że poza UE proces kształcenia kadry pielęgniarskiej nie jest jednolity. Krytykowana regulacja pozwoli na napływ kadry o kwalifikacjach odbiegających od obowiązujących u nas standardów. Nie przysłuży się to stabilizacji sytuacji w służbie zdrowia podczas epidemii ani kryzysu spowodowanego przez nią" - podkreśla Rada.

Minister zdrowia w środę podczas konferencji był pytany o zastrzeżenia środowiska pielęgniarek. Jak mówił, projekt jutro będzie procedowany na sejmowej komisji zdrowia. - Będziemy starali się przedstawiać nasze argumenty i strona społeczna też będzie mogła je przedstawić. Ja muszę patrzeć na interesy pacjenta, a nie poszczególnych grup zawodowych - stwierdził. Jednocześnie wyraził nadzieję, że razem zostanie wypracowane rozwiązanie, które będzie dobre dla pacjentów.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz