Rak płuca: potrzebne leczenie według standardów europejskich

25 Listopada 2020, 20:41 rak nowotwór chemioterapia onkologia pacjent kroplówka szpital

Rak płuca to nowotwór, który odpowiada za największą liczbę zgonów wśród pacjentów onkologicznych w krajach wysokorozwiniętych. Stanowi zagrożenie dla całej populacji – ludzi w każdym wieku, zarówno kobiet i mężczyzn. Obecnie możliwości diagnostyki i leczenia są szerokie jak nigdy wcześniej, jednak niektóre metody terapeutyczne, które określane są przez ekspertów standardem europejskim, w Polsce wciąż nie są refundowane, więc korzystają z niej nieliczni.

Immunoterapia - przedłużenie życia

Pacjentom z nieoperacyjnym miejscowo zaawansowanym niedrobnokomórkowym rakiem płuca, czyli takim, gdzie nie można zastosować leczenia chirurgicznego, nadal pozostaje opcja leczenia radykalnego, jakim jest radiochemioterapia. Jednoczesne zastosowanie chemioterapii i radioterapii może zwiększyć ryzyko powikłań, jednak jest to metoda skuteczniejsza od zastosowania obu tych metod sekwencyjnie.  Leczenie radykalne daje pacjentom szansę na wyleczenie. Perspektywa leczonego pacjenta istotnie się poprawia, jeżeli po jednoczasowej radiochemioterapii  otrzyma on dodatkowo roczną immunoterapię. Immunoterapia, w najprostszym ujęciu, polega na oddziaływaniu na układ odpornościowy pacjenta. Wydłuża się czas wolny od nawrotu choroby, a także wieloletnie przeżycia osób dotkniętych nowotworem. Dzieje się coś, co jeszcze niedawno dla lekarzy i pacjentów było nieosiągalne. 

Po zakończonym pełnym leczeniu radykalnym możemy uruchomić coś, co nazywamy konsolidacją leczenia, czyli oddziaływaniem immunoregulującym, które ułatwia zniszczenie pozostałości nowotworu.- wyjaśnia dr n. med. Ewa Chmielowska, Ordynator Pododdziału Chemioterapii w Specjalistycznym Szpitalu Onkologicznym w Tomaszowie Mazowieckim. I choć lekarze wiążą ogromne nadzieje z takim schematem leczenia, to jak podkreśla dr Chmielowska, immunoterapia po radiochemioterapii, mimo, że wydłuża czas do nawrotu choroby i ma ogromny wpływ na wydłużenie życia pacjenta, w Polsce wciąż nie jest refundowana. - Wydłużenie tego okresu czasu bez nawrotu choroby, jest niewątpliwie spełnieniem oczekiwań chorych o przedłużeniu życia- podkreśla dr E. Chmielowska.

Taka terapia trwa maksymalnie rok i nie jest uciążliwa dla pacjenta. Immunoterapię podaje się zazwyczaj raz na dwa tygodnie w godzinnym wlewie, po którym pacjent po prostu wraca do domu. Profil toksyczności immunoterapii jest zupełnie inny niż w przypadku chemioterapii. Co ważne, immunoterapia nie powoduje objawów, które kojarzymy z chemioterapią, jak nudności, wymioty czy złe samopoczucie. Wystąpić mogą głównie uboczne objawy immunologiczne jak wysypka czy zespół zmęczenia nowotworowego. Zaledwie w niewielkim procencie bywają one poważne. Immunoterapia nie wyniszcza organizmu.

Przełomowa terapia

Prof. dr hab. n. med. Dariusz M. Kowalski, Klinika Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej, Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie Państwowy Instytut Badawczy, podkreśla, że immunoterapia po jednoczasowej radiochemioterapii to "przełomowa terapia", ponieważ wydłuża czas wolny od progresji choroby i prawie dwukrotne zwiększa całkowity czas przeżycia u pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuca nie kwalifikujących się do operacji chirurgicznej.

Jak podkreśla potwierdzają to wyniki badania PACIFIC, badania randomizowanego, gdzie porównano podawanie placebo wobec durwalumabu, czyli przeciwciała monklalnego anty PD-L-1.

- To badanie, które zrewolucjonizowało nasze postępowanie w obecnej populacji chorych, dlatego że czas wolny od progresji choroby u chorych otrzymujących leczenie konsolidujące, czyli przez 12 miesięcy durwalumabem, jest trzykrotnie dłuższy, niż w grupie chorych z placebo. To jest też prawie dwukrotne zwiększenie całkowitego czasu przeżycia - podkreśla prof. D. Kowalski.

Jak zaznacza potwierdzają to wyniki badania PACIFIC, badania randomizowanego, gdzie porównano podawanie placebo oraz durwalumabu, czyli ciała antymonoklonalnego anty-PDL1. Wyniki badania w dłuższym horyzoncie czasowym wskazują, że 5 lat przeżywa blisko 40 proc. chorych leczonych tą metodą.

- To badanie, które zrewolucjonizowało nasze postępowanie w obecnej populacji chorych, dlatego że czas wolny od progresji choroby u chorych otrzymujących leczenie konsolidujące, czyli przez 12 miesięcy durwalumabem, jest trzykrotnie dłuższy, niż w grupie chorych z placebo. To jest też prawie dwukrotne zwiększenie całkowitego czasu przeżycia - podkreśla prof. D. Kowalski.

To terapia rekomendowana przez wszystkie towarzystwa naukowe i w wielu krajach jest refundowana. Według prof. D. Kowalskiego, priorytetem jest, aby takie leczenie konsolidujące było szeroko dostępne także w Polsce w ramach programu lekowego. Również dr E. Chmielowska przyznaje, że ta terapia powinna być refundowana. - Czekamy na to z nadzieją, bo to dla pacjentów ogromna zmiana perspektywy - mówi dr E. Chmielowska.  

RDTL dla nielicznych

Obecnie niektórzy pacjenci mogą otrzymać to leczenie w ramach badań klinicznych lub Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowych (RDTL), jednak ze względu na procedury, nie każdy pacjent ma na to szansę. Tym bardziej, że jest to decyzja uznaniowa.

- RDTL to jednak procedura długotrwała i biurokratyczna - mówi prof. D. Kowalski i zaznacza, że może to utrudniać dostęp do leczenia konsolidującego, ponieważ na rozpoczęcie immunoterapii po radiochemioterapii jest ściśle określony czas.

Także dr E. Chmielowska ocenia, że RDTL to procedura trudna i bardzo czasochłonna.

- Jeżeli zespół prowadzący leczenie chce i ma przekonanie, że to jest możliwe do uzyskania, może występować z prośbą o tę terapię w ramach Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowych, bo leczenia refundowanego nie ma. Można występować z takim wnioskiem do ministerstwa zdrowia. Tylko, że to jest postępowanie czasochłonne - wskazuje. Zwraca uwagę, że wniosek trzeba zacząć przygotowywać z wyprzedzeniem tak, aby pacjent mógł otrzymać immunoterapię we właściwym czasie po chemioradioterapii. 

- Najlepiej byłoby, gdyby pacjenci mieli dostęp do tego leku w ramach programu lekowego. Taki wniosek został złożony i uzyskał pozytywną opinię AOTMiT, więc mam nadzieję, że lada moment ten lek pojawi się w refundacji - mówi prof. D. Kowalski. Również dr E. Chmielowska liczy na to, że lek wejdzie do refundacji w ramach programu lekowego.

Eksperci podkreślają zgodnie, że refundacja dotyczyłaby niewielkiej grupy pacjentów z chorobą zaawansowaną miejscowo, którzy przeszli radiochemitoerapię z pozytywnym wynikiem, a dodatkowo są w dobrym stanie ogólnym. Wydłużenie przeżycia pacjenta wciąż pozostaje jednak argumentem nadrzędnym.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz