W Senacie o noweli ustawy covidowej

26 Listopada 2020, 15:39

- Dodatki dla wszystkich medyków byłyby niesprawiedliwe - przekonywał w czwartek w Senacie poseł Jacek Żalek (PiS) wyjaśniając, że nowela przewiduje, aby dodatki otrzymali tylko medycy na I linii frontu. Opozycja podkreślała, że obecnie wszyscy medycy są narażeni na zakażenie i pracują w trudnych warunkach, a pieniądze znalazłyby się po przesunięciu ich z niektórych inwestycji.

Chodzi o poselski projekt noweli tzw. ustawy covidowej. Poprawka "ma naprawić błąd" posłów PiS a jej celem jest ograniczenie listy beneficjentów dodatku w wysokości 100 proc. wynagrodzenia dla medyków zaangażowanych do walki z pandemią COVID-19.

W nocy z wrotku na środę (28 października) posłowie poparli - mimo zgłoszonego na komisji negatywnego stanowiska rządu - propozycję Senatu, zgodnie z którą dodatek w wysokości 100 proc. wynagrodzenia przysługiwać ma wszystkim (a nie tylko tym w szpitalach covidowych i skierowanym  przez wojewodów do pracy przy covid) pracownikom ochrony zdrowia zaangażowanym w leczenie chorych na covid-19 lub podejrzanych o zakażenia. Następnego dnia posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt, którego celem jest - jak wskazano w uzasadnieniu - "konwalidacja błędu", który miał miejsce podczas rozpatrywania senackich poprawek. 

Do tej pory ustawa covidowa nie została opublikowana, ponieważ oznaczałoby to konieczność wypłaty dodatku dla wszystkich medyków. Stąd pomysł jej "szybkiej" nowelizacji. W ubiegłym tygodniu senacka komisja zdrowia zajmowała się projektem noweli i uznała go za niekonstytucyjny.

W czwartek Senat zajął się tą nowelizacją. - Procedowanie kolejnej nowelizacji ustawy covidowej o dodatkach dla medyków to łamanie konstytucji - podkreślała senator KO Beata Małecka-Libera. Jak mówiła, to "absolutny precedens, bo debatujemy nad ustawą nowelizującą ustawę, która nie jest w tej chwili realizowana i nie jest w porządku prawnym (...). I nie możemy zgodzić się na to, żeby dopuszczano do takich sytuacji, bo to jest wybiórcze prawo, jak rozumiem, prezesa Rady Ministrów, który będzie decydował o tym, którą ustawę chce realizować, a której nie chce. Jest to skandal - mówiła. 


Poseł Jacek Żalek(PiS) prezentując projekt wskazywał, że "poprawka zmierza do tego, aby rzeczywiście ci pracownicy którzy są na pierwszej linii i płacą największą cenę związaną z ryzykiem, ponoszą trud i ogromny ciężar (...), aby dla nich były dedykowane dodatkowe środki".

Jak mówił, "trudno się zgodzić się, że każdemu pracownikowi należą się dodatkowe środki", a - jak wskazywał - w obecnej ustawie nie ma rozróżnienia na tych, którzy nie są na pierwszej linii i nie ponoszą trudów bycia na pierwszej linii". Podkreślał że te środki mają wynagradzać i motywować tych, którzy rzeczywiście ponoszą ogromny ciężar niesienia pomocy pacjentom covidowym, a "brak rozróżnienia jest po prostu niesprawiedliwy".

Ponadto wskazywał, że z punktu widzenia budżetu ochrony zdrowia, dodatki dla wszystkich byłyby rujnujące. Jak mówił, szacunki to od kilkunastu do kilkudziesięciu mld zł "i na to nas nie stać".

Tymczasem według B. Małeckiej-Libery koszt dodatków dla wszystkich medyków czyli ok. 16-18 tys. pracowników, to ok. 4 mld zł. - Co dla państwa jest ważniejsze, walka z epidemią czy inne inwestycyjne wydatki jak Mierzeja, TVP?. Pieniądze są, tylko trzeba zrobić przesunięcia w zależności od priorytetów - przekonywała.

Według niej, procedowana regulacja odbiera prawa do dodatkowego wynagrodzenia pracownikom medycznym, którzy od początku epidemii "stoją w pierwszym szeregu". - Nie może być tak, że osoba delegowana przez wojewodę otrzymuje ma inne wynagrodzenie niż ta, która jest na umowie o pracę, a wykonuje dokładnie te same czynności - mówiła B. Małecka-Libera.

Dodatkowo, jak mówiła, nowela odbiera prawo do 100 proc. wynagrodzenia osobom ubezpieczonym, pracującym w podmiotach leczniczych, którzy przebywają na kwarantannie lub w izolacji i izolacji domowej.

W jej opinii, ta nowelizacja "jest jawnym łamaniem prawa, jawnym łamaniem konstytucji, ale przede wszystkim jest nie do przyjęcia ze względów merytorycznych".

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki także pytał o skutki finansowe nowelizacji ustawy oczekującej na publikację.

Również wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski przekonywał, że ustawa w obecnym kształcie nie powinna funkcjonować, a dodatki nie powinny być wypłacane wszystkim medykom. Przypominał, że rząd negował przyjęcie poprawek zaproponowanych przez Senat dotyczących rozszerzenia beneficjentów dodatków dla medyków walczących z COVID. Jak mówił, jest cała rzesza podmiotów medycznych, które nie są bezpośrednio zaangażowane walkę z Covid.

- Ta poprawka i ten przyjęty przez obie izby parlamentu kształt ustawy niestety ten system wynagradzania tych bezpośrednio zaangażowanych całkiem odwraca - wskazywał S. Gadomski. Jak podkreślał, wynagrodzenia pracowników zaangażowanych bezpośrednio zaangażowanych w walkę z COVID mogą być też podniesione przez polecenie ministra zdrowia i takie polecenie zostało wydane 1 listopada. - Jednoznacznie daje gwarancję wypłaty zwiększonych wynagrodzeń - mówił, zwracając uwagę, że dotyczy to polecenie m.in. ratowników medycznych, a także diagnostów laboratoryjnych z placówek wpisanych na listę covid.

Dodał, że chodzi też o poprawkę zwiększenia ryczałtu szpitali o 15 proc., a to właśnie ta poprawka rodzi niesprawiedliwość, ponieważ pomija inne szpitale i obszary medycyny niefinansowane w formie ryczałtu.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz