Prezes PTO sceptycznie o "tarczy dla onkologii"

27 Listopada 2020, 15:36 prof. Adam Maciejczyk

- Cieszę się, że dostrzeżono problemy finansowe szpitali onkologicznych, jednak 3 proc. na pewno nie pokryje kosztów leczenia; one są dużo większe - tak ocenia tzw. tarczę dla onkologii, czyli zapisy w ostatnim rozporządzeniu NFZ Prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i dyrektor Dolnośląskiego Centrum Onkologii, dr hab. Adam Maciejczyk.

Chodzi o zmianę zawartą w nowelizacji zarządzenia covidowego dotyczącą m.in. zapowiedzianej przez ministra zdrowia "tarczy dla onkologii". Zmiany w zarządzeniu covidowym NFZ już opublikowane

Publikację zarządzenia poprzedziła konferencja ministra zdrowia Adama Niedzielskiego i prezesa NFZ Filipa Nowaka A.Niedzielski o nowym systemie danych o zakażeniach: nowa jakość

Do nowej wersji zarządzenia covidowego wpisano tzw. tarczę dla onkologii. Placówki medyczne, które uczestniczą w diagnostyce i leczeniu pacjentów z nowotworami złośliwymi i realizują świadczenia na podstawie karty DILO (karta diagnostyki i leczenia onkologicznego), otrzymają dodatkowo 3 proc. wartości rachunku, przekazanego do rozliczenia z Funduszem. Dotyczy to świadczeń udzielonych po 30 września 2020 r. Chodzi m.in. o: wstępną diagnostykę potwierdzającą lub wykluczającą nowotwór, diagnostykę pogłębioną, która ma wskazać miejsce zlokalizowania nowotworu, leczenie w warunkach szpitalnych.

Dodatek zostanie przyznany za utrzymanie gotowości do udzielania świadczeń w podwyższonym reżimie sanitarnym w czasie epidemii COVID-19.

Ponadto zarządzenie premiuje placówki medyczne, które leczą pacjentów – na podstawie karty DILO – w zakresie co najmniej trzech nowotworów z określonej listy. Placówki, które wykażą się konkretną liczbą zabiegów w leczeniu co najmniej trzech  nowotworów, spełnią kryteria i otrzymają dodatkowe 3 proc. wartości świadczeń udzielonych po 30 września 2020 r., na podstawie karty DiLO. Jak wskazywał NFZ, maksymalny dodatek może wynieść zatem 6 proc. do rachunku rozliczanego przez placówkę z Funduszem.

Szpitale onkologiczne tracą finansowo na epidemii

 O komentarz ws. tarczy dla onkologii poprosiliśmy Prezesa PTO, dyrektora Dolnośląskiego Centrum Onkologii, dra hab. Adama Maciejczyka.

- Cieszę się, że dostrzeżono problemy finansowe szpitali onkologicznych, jednak 3 proc. na pewno nie pokryje kosztów leczenia – one są dużo większe. Pandemia tylko pogłębiła problem niedofinansowania szpitali onkologicznych. Jeszcze przed jej wybuchem wielkości kontraktów na leczenie onkologiczne były nieadekwatne i rosły zdecydowanie wolniej niż liczba nowych pacjentów. Sytuacja epidemiczna spowodowała dodatkowo znaczący wzrost kosztów stałych po stronie onkologii i wydłużenie procedur postępowania. Potrzeba dziś na nie więcej czasu, a czas też kosztuje. W efekcie świadczenia onkologiczne są dużo droższe niż to, co wypłaca nam NFZ, stąd pogłębiające się straty finansowe szpitali. Chcielibyśmy zajmować się leczeniem pacjentów, a nie finansowaniem leczenia - komentuje dla Polityki Zdrowotnej prof. A. Maciejczyk.

Jak dodaje:, "W rzeczywistości +covidowej+ dominuje finansowanie ryczałtowe, czyli płacenie za gotowość" i przypomina, że szpitale onkologiczne mają inną strukturę przychodów, finansowane są głównie procedury zrealizowane.

- Jeśli przekroczymy czas na realizację diagnostyki w ramach pakietu onkologicznego, nie tylko nie dostaniemy dodatkowych 3 proc., ale NFZ obetnie jeszcze 30 proc. od podstawy. Zauważmy, że przyjmowanie pacjenta do szpitala onkologicznego w czasie pandemii poprzedzone jest testem na obecność koronawirusa, jak również bardzo często leczeniem infekcji. Dopiero po jej wyleczeniu możemy przystąpić do procedur onkologicznych - zwraca uwagę Prezes PTO.

Według niego, "tak samo jak rządzący walczą z nierównościami w dostępie do opieki zdrowotnej, tak samo powinni walczyć z nierównościami w jej finansowaniu". 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz