"Klauzula dobrego Samarytanina" nie chroni lekarzy

07 Grudnia 2020, 15:34 diagnosta koronawirus covid epidemia pandemia lekarz ochrona osobista

Oczekiwana przez środowisko medyczne tzw. klauzula dobrego Samarytanina niewiele mu pomoże. Zwolni medyków z odpowiedzialności karnej za terapię  COVID-19, ale już nie błędy popełnione przy jednoczesnym leczeniu u tych pacjentów chorób współistniejących. 

Od 29 listopada br. obowiązują znowelizowane zapisy ustaw związanych z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19. Wprowadziły ona do polskiego porządku prawnego przepisy o tzw. klauzuli dobrego Samarytanina. Tyle, że  lekarze liczyli, iż zwolni ich ona z odpowiedzialności za wszystkie nieumyślne błędy medyczne popełnione w czasie epidemii. 

Finalnie okazuje się, że klauzula owszem zwalnia ich, ale tylko w niewielkim stopniu. Otóż art. 24 noweli przewiduje, że "nie popełnia przestępstwa nieumyślnego spowodowania śmierci człowieka lub wywołania uszczerbku na jego zdrowiu ten, kto w okresie ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii, udzielając świadczeń zdrowotnych  w ramach rozpoznawania lub leczenia COVID‑19 i działając w szczególnych okolicznościach, dopuścił się czynu zabronionego, chyba że spowodowany skutek był wynikiem rażącego niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach". 

Odpowiedzialność za leczenie chorób współistniejących

W praktyce oznacza to, że przepis zwalniający z lekarzy z odpowiedzialności dotyczy bardzo małej grupy przypadków - dotyczy wyłącznie błędów medycznych popełnionych w ramach rozpoznawania lub leczenia COVID‑19. Oznacza to, że pomyłki w diagnozowaniu i leczeniu objawów czy chorób towarzyszących COVID-19 nie podlegają temu przepisowi.

- Tyle, że leczenie COVID-19 to w zasadzie tlenoterapia oraz stosowanie osocza ozdrowieńców, dlatego liczba błędów medycznych popełnionych w leczeniu COVID-19 będzie znikoma- wskazuje Radosław Tymiński, radca prawny specjalizujący się m.in. w obronie praw lekarzy. Podkreśla jednocześnie, że główny problem dla lekarzy stanowią błędy medyczne popełnione w leczeniu innych chorób współistniejących z COVID-19, np. zapalenia płuc, duszności, nadciśnienia.

Poza tym, medycy muszą być świadomi, że przepis nie dotyczy ich odpowiedzialności cywilnej i zawodowej. Co oznacza w praktyce, że rodzina zmarłego  z powodu COVID-19 pacjenta będzie miała prawo pozwać lekarza od odszkodowanie za jego ewentualne błędy, które doprowadziły do jego  śmierci. Także samorząd zawodowy będzie mógł pociągnąć medyka do odpowiedzialności.

Zwolnieni tylko medycy delegowani

Przepis dotyczący tzw. klauzuli dobrego Samarytanina zawiera jeszcze jedno wyłączenie, które może budzić niepokój medyków.

- Jest w nim nieprecyzyjne sformułowanie, że nie popełnia przestępstwa lekarz „działając w szczególnych okolicznościach”. Nie wiadomo co oznacza zwrot „szczególne okoliczności”. Wcale nie musi być to działanie w stanie epidemii, ale np. w czasie delegowania przez wojewodę do zwalczania epidemii. Wówczas tylko medycy delegowani są zwolnienia z odpowiedzialności karnej - zauważa Radosław Tymiński. 

Dla lekarzy zatem klauzula nie spełnia oczekiwanej funkcji. Swoje niezadowolenie manifestowała i Naczelna Izba Lekarska, i Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy uznając, że klauzula pozostaje niczym innym, jak dość nieudolną i niepełną próbą pomocy osobom zaangażowanym w wykonywanie świadczeń zdrowotnych.

Lekarze z POZ i AOS odpowiadają karnie 

Za to z ulgą mogą odetchnąć prawnicy reprezentujący w sądzie interesy pacjentów.

- Zakres zastosowania klauzuli jest stosunkowo wąski. Nie obejmuje na przykład sytuacji, gdy przemęczony i pracujący ponad siły w warunkach epidemii lekarz POZ, podczas leczenia pacjenta nie cierpiącego na COVID-19 popełnia błąd diagnostyczny, bo np. nie rozpoznaje udaru - mówi Jolanta Budzowska, radca prawny z kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy specjalizujący się w procesach o błędy medyczne.  Tak samo zwolniony z odpowiedzialności nie będzie np. lekarz specjalista z ambulatorium.

Jak dodaje Jolanta Budzowska,  np. "jeśli lekarz chirurg, operując w szpitalu covid-owym w trybie pilnym pacjenta z wypadku drogowego z dodatnim testem COVID-19, użyje do zabiegu elektrokoagulatora (urządzenia do diatermii chirurgicznej) i dojdzie  do przebicia prądu i rozległego poparzenia pacjenta, powoła się już na klauzulę skutecznie".  - Powoła się z racji tego, że w szpitalu są braki kadrowe, zarówno wśród pielęgniarek operacyjnych, jak i lekarzy i personelu technicznego - wskazuje J. Budzowska. 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz