Czy państwo może być skuteczne w walce z koronawirusem?

09 Grudnia 2020, 14:17

Czy państwo może być skuteczne w walce z koronawirusem? - o tym dyskutowali kilka dni temu uczestnicy debaty Parlamentarnego Zespołu ds. Naprawy Rzeczypospolitej im. A. Frycza-Modrzewskiego. Zgodnie podkreślali m.in. rolę epidemiologów i naukowców w podejmowaniu strategicznych decyzji.

Chiński epidemiolog, specjalista krajowego sztabu do walki z epidemiami, Zeng Guang mówiąc o doświadczeniach z epidemią COVID, przypomniał, że Chiny przeszły przez epidemię Sars w 2003 r. oraz epidemię grypy A w 2009 r., więc mają doświadczenie i wypracowane mechanizmy działania w takiej sytuacji.

- Ważne jest wypracowanie mechanizmów współpracy między decydentami i ekspertami, także ze świata  nauki - podkreślał. Wskazywał, że ogromną rolę odgrywa wczesne działanie, jakim było np. zamknięcie miasta Wuhan, a także ścisła kontrola osób zakażonych i osób z kontaktu oraz umieszczanie ich w ścisłej kwarantannie, aby przeciąć drogi transmisji. Według niego, niezbędna jest ścisła prewencja i kontrola.

Prof. Anna Boroń-Kaczmarska, specjalistka w dziedzinie chorób zakaźnych oraz zdrowia publicznego oceniła, że początek walki z epidemią "był nienajlepszy", ponieważ w styczniu, gdy WHO poinformowało świat o zachorowaniach na zapalenie płuc o niewiadomym posiedzeniu. cały świat nieufnie odniósł się do tych informacji i zlekceważył je.

Według niej, pierwsze działania w Polsce pomimo niedostatków organizacyjnych "dały pewien efekt, ponieważ wprowadzony został dosyć rygorystyczny lockdown, co przyniosło stosunkowo dobre efekty". Niestety - jak mówiła - później zaczął się okres politycznie niedobry, kampania prezydencka, zły okres pod względem przestrzegania zasad. - Do tego doszły poluzowania, np. wesela na bardzo wiele osób, zawodowo nie było przeszkód. Przeoczono, że są środowiska szczególnie wrażliwe na zakażenia. Konsekwencje zbyt dużego rozluźnienia spijamy do dzisiaj - oceniła.

Nadmierne rozprężenie

Jak podkreślała, dzisiaj najważniejsze byłoby stworzenie struktury kompetentnej opartej na specjalistach. Według prof. A. Boroń,  skutecznym zwalczaniu epidemii powinno towarzyszyć testowanie maksymalnie dużej liczby osób, nie tylko osób które chorują, ale też bez objawów. Dalej należy śledzić kontakty i wprowadzać izolację.

- Dziś państwo nasze w sposób bardziej zorganizowany podejmuje działania mające na celu rozpoznanie zakażenia, ale niepokoi zmniejszenie liczby wykonywanych testów w ciągu doby, ale również niepokoi, że badane są tylko osoby chore z objawami - wskazywała.

Dodała, że państwo może jeszcze bardziej poprawić swoje struktury i mówić jednym głosem kompetentnych ekspertów.

Z kolei prof. Wojciech Maksymowicz, b. minister zdrowia, a także b. wiceminister nauki, przekonywał, że doświadczenia zebrane przez ostatnie miesiące powinny być wykorzystane w dalszej walce z epidemią. Również ocenił, że doszło w Polsce do nadmiernego rozprężenia, gdy tymczasem podstawą powinna być kontrola i prewencja zakażeń. 

Rola ekspertów

Prof. W. Maksymowicz pozytywnie odniósł się do powołania przy ministrze zdrowia zespołu ekspertów, bo tę wiedzę trzeba wykorzystywać przy podejmowaniu decyzji. - Ta decyzja musi być dalekosiężna. Nie można się uspokoić, ale trzeba myśleć już do przodu - przekonywał.

Także prof. A.Boroń podkreślała rolę ekspertów, epidemiologów w walce z pandemią.

Jednocześnie zwracała uwagę na "pewną niespójność" w poczynaniach rządu wskazując np. decyzję o otwarciu stoków narciarskich. Dodała, że wierzy w ludzi, którzy będą przestrzegali zasad bezpiecznego funkcjonowania w społecznej grupie, np. na nartach, ale jednocześnie wskazywała, że w kolejce do wyciągu to ryzyko zakażenia znacząco zwiększa się.

Jak przekonywała, jeżeli wprowadzamy lockdown, to można rozważyć, że są miejsca gdzie można stworzyć prawie pełne bezpieczeństwo przebywania, częściowo umożliwić spędzenie wolnego czasu w ferie szkolne, np. umożliwić częściowe obłożenie hoteli. - Warto rozważyć różne opcje - dodała.

Z kolei były szef GIS, a obecnie GIS w MSWiA Marek Posobkiewicz mówił o roli sanepidu w pandemii. Jak wskazywał pracuje tam kilkanaście tys. osób, ale zadań dla inspekcji jest bardzo wiele. - Ta liczba pracowników jest zbyt mała, gdy kilkaset tysięcy osób jest na kwarantannie - ocenił. Według niego, w takim okresie powinny być kierowane do sanepidu dodatkowe siły, np. z wojska, starostw, ale także studenci, którzy powinni być wcześniej odpowiednio przeszkoleni.

Natomiast prof. W. Maksymowicz przekonywał, że uczelnie i instytuty powinny mieć większy dostęp do danych dotyczących epidemii, ponieważ mogłyby je analizować szerzej.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz