MZ: Będą kontrole punktów szczepień p/COVID-19 w całym kraju

04 Stycznia 2021, 14:14

Planowane jest przeprowadzenie kompleksowych kontroli w punktach szczepień przeciw COVID-19 na terenie całego kraju. Celem kontroli jest potwierdzenie zasadności wykonania szczepień przeciw COVID-19 i weryfikacja podejrzeń wykonania szczepień pacjentów, poza przyjętą kolejnością - poinformował dziś minister zdrowia Adam Niedzielski.

Jak przypomniał, dziś o godz. 8 rano rozpoczęła się kontrola NFZ w jednostce, która wykonywała szczepienia przeciw COVID na rzecz Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, czyli przychodni przy szpitalu WUM.

Wyjaśnił, że celem kontroli jest zbadanie jaka była proporcja osób zaszczepionych spoza personelu szpitala, a także weryfikacja tego, kiedy były przygotowane skierowania na te szczepienia i czy np. wyprzedziły pismo prezesa NFZ skierowane do szpitali mówiące o dopuszczeniu możliwości w okresie świątecznym szczepienia rodzin pracowników lub pacjentów szpitala.

"Całą sytuacja budzi moje i nasze oburzenie" - stwierdził podkreślając, że kolejność grup była przedmiotem uzgodnień w ramach szerokich konsultacju społecznych. - Absolutnie nie przyjmuję do wiadomości informacji, ze ktoś jest zaskoczony, że to nie jego kolej. To wyraz złej woli, bo to nie jest racjonalne tłumaczenie - ocenił. Dodał, że jak pokazuje praktyka innych szpitali oczywiste było dla wszystkich, że teraz jest czas na szczepienie personelu medycznego.

Dwa wymiary sprawy

Minister podkreślił, że sprawa ta ma wymiar formalny, ale też wymiar etyczny, który dotyczy postawy i tego, że teraz powinny być szczepione osoby najbardziej narażone, medycy najbardziej narażeni na kontakt z covidem, a w dalszej kolejności - osoby, których dotyczy najcięższe ryzyko związane z zachorowaniem.

- Ani od strony formalnej, ani etyczniej nie akceptujemy zaszczepiania kogokolwiek poza kolejnością - stwierdził szef resortu zdrowia. - Jest to zwykłe naruszenie zasad i postaw etycznych, dlatego nie ma akceptacji dla takich zachowań - mówił.

Minister odnosząc się do pytania dziennikarzy poinformował, że prof. Gaciong, rektor WUM szybko odpowiedział na jego pismo dotyczące tego, czy był obecny przy szczepieniach osób spoza grupy "0". Jak wskazał, jest pośrednie potwierdzenie, że rektor WUM był tam, gdzie wykonywane były szczepienia. Odpowiedź minister opublikował na swoim koncie na Twitterze.

Jakie ewentualne kary?

Pytany o konsekwencje, A. Niedzielski stwierdził, że konsekwencje będą skierowane przede wszystkim do podmiotu, który jest odpowiedzialny za szczepienie. A przypomnę, że w tej sytuacji podmiotem odpowiedzialnym jest szpital uniwersytecki WUM. Szpital oczywiście wskazał przychodnię, która jest oddzielnym podmiotem do wykonywania tych szczepień, ale odpowiedzialność i z poziomu nadzoru i z poziomu działania operacyjnego ponoszą władze uniwersytetu i szpitala bezpośrednio też władze spółki, w ramach której funkcjonuje przychodnia - mówił.

Przypomniał, że NFZ ma możliwość wymierzenia ewentualnej kary, która dotyczyłaby organów związanych z działaniem podmiotu leczniczego. - Oprócz tych kar, które są przewidziane prawem, ja również będę oczekiwał od władz wyciągnięcia surowych konsekwencji wobec osób, które dopuściły do tej sytuacji. to jest sytuacja nieakceptowalna i musi się też pojawić wątek rozliczenia personalnego - mówił A. Niedzielski.

Minister stwierdził, że dziś kontrolerzy udali się do jednostki przy WUM, ale planowane jest przeprowadzenie takich kompleksowych kontroli w całym kraj.  - Takie kontrole staną się pewną regułą - zapowiedział.

Zalecenia są jednoznaczne?

Także szef kancelarii premiera Michał Dworczyk podkreślał, że pismo prezesa NFZ jest bardzo jednoznaczne w tej sprawie i dopuszcza wyjątek zaszczepienia osoby spoza grupy "0", aby ratować szczepionkę przed utylizacją. Jak wyjaśniał, chodzi np. o sytuację, że jest ktoś umówiony na godz. 14 na szczepienie, a o godz. 12 okazuje się że nie dotrze do szpitala, zaś jest już otwarta fiolka którą trzeba wykorzystać w ciągu dwóch godzin od otwarcia. Wówczas można zaszczepić pacjenta danej placówki lub członka rodziny medyka, po którego ktoś zadzwoni i dotrze on w ciągu godziny na szczepienie. - To sytuacja wyjątkowa, która nie ma nic wspólnego z tym, co stało się na WUM - stwierdził M. Dworczyk.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz