Quo vadis palaczu?

13 Stycznia 2021, 10:41 papierosy

Polska krajem wolnym od tytoniu 2030! Tak hucznie deklarował Główny Inspektorat Sanitarny zaledwie rok temu, ale lepiej późno niż wcale. Pytanie, czy samo hasło nie oznacza właśnie „wcale”, a ambitne plany nie poszły z dymkiem. Postanowiliśmy sprawdzić, jakie działania podjął resort zdrowia by zrealizować ten cel.

Średnio co 6 sekund na całym świecie przedwcześnie umiera jedna osoba z powodu palenia papierosów i narażenia na oddziaływanie toksycznych substancji dymu nikotynowego. W skali roku to około 7 mln zgonów. Kolejny milion przedwczesnych zgonów dokłada rocznie tzw. „bierne palenie”, czyli narażenie niepalących osób postronnych na dym wydychany przez palaczy.

Papierosy pali co czwarty Polak (26 proc.), czyli około 8 mln osób (dane CBOS), a kolejne 67 tys. Polek i Polaków dopisuje się do globalnej rocznej statystyki zgonów (dane resortu zdrowia za 2016 r. – sprawozdanie z realizacji Programu Ograniczania Zdrowotnych Następstw Palenia Tytoniu w Polsce w latach 2014 i 2015)

Aż dwa programy celowane na walkę z nikotynizmem

By ograniczyć te zatrważające polskie statystyki, w ramach Narodowego Programu Zdrowia na lata 2016–2020 uruchomiono „Program zwalczania następstw zdrowotnych używania wyrobów tytoniowych i wyrobów powiązanych”.

Jak poinformował Politykę Zdrowotną resort zdrowia; w ramach przeciwdziałania uzależnieniom od nikotynizmu, tylko w obecnym roku kalendarzowym przewidziano m.in. organizację szkoleń personelu medycznego w zakresie leczenia uzależnienia od tytoniu oraz przeprowadzania minimalnych interwencji antytytoniowych, prowadzenie Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym, jak również prowadzenie działań ograniczających problem używania wyrobów tytoniowych i wyrobów powiązanych w zakładach pracy oraz wśród do osób poniżej 18. roku życia.

Działania ograniczające palenie wyrobów tytoniowych przewidziane zostały także w ramach Narodowej Strategii Onkologicznej (NSO), która zakłada, że do końca 2030 r. zwiększy się odsetek dziewcząt i chłopców w wieku 15 lat deklarujących niepalenie wyrobów tytoniowych – odpowiednio z poziomu 87,5 proc. i 88,2 proc. do poziomu 92 proc. oraz, że do końca 2030 r. ograniczymy odsetek kobiet i mężczyzn używających wyrobów tytoniowych – odpowiednio z poziomu 18 proc. i 24 proc. do poziomu 15 proc. i 20 proc.

Jednak założenia te są dalekie od deklarowanych w ubiegłym roku deklaracji „wolności od tytoniu”. Podczas konferencji prasowej z okazji Światowego Dnia Rzucania Palenia, zorganizowanej w listopadzie ubiegłego roku przez Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Bydgoszczy, prof. Jarosław Pinkas (GIS) stwierdził: „Wiele europejskich krajów idzie tą drogą i mam nadzieję, że 2030 r. rzeczywiście będzie rokiem, w którym z przestrzeni publicznej znikną papierosy”. 

Jakie możliwości leczenia mają nałogowi palacze w Polsce?

W celu ustalenia odpowiedniej terapii osoba uzależniona musi skonsultować się z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej, który może udzielić bądź skierować pacjenta do specjalisty, który świadczy fachową pomoc medyczną w zakresie walki z nałogiem. Do środków pierwszego wyboru w leczeniu zespołu uzależnienia od tytoniu należą środki farmakologiczne posiadające w swoim składzie: bupropion, warenikline lub cytyzynę. Dostępna jest też tzw. „Nikotynowa Terapia Zastępcza", którą stanowią: nikotynowe gumy do żucia, plastry nikotynowe, pastylki do ssania czy też spray. Te produkty z nikotyną zarejestrowane są przez amerykańską Agencję Żywności i Leków (FDA) jako leki dla osób uzależnionych od wyrobów tytoniowych zdecydowanych na rzucenie nałogu.

Żadne leki wspomagające rzucanie palenia nie są obecnie refundowane w Polsce. Pacjenci rzadko też otrzymują porady dotyczące zastosowania tzw. produktów alternatywnych, w sytuacji kiedy rzucenie palenia nie jest możliwe, bo nałóg jest zbyt zaawansowany.

Osoba uzależniona od nikotyny może uzyskać pomoc w specjalistycznych poradniach antynikotynowych, których w Polsce jest zaledwie... 5. Tak. Pięć! Co statystycznie oznacza, że na jedną poradnię przypada ponad 1,5 mln palących Polaków… Alternatywnie, palacze mogą szukać pomocy w walce z nałogiem w poradniach zajmujących się leczeniem uzależnień oraz poradniach zdrowia psychicznego, które zawarły umowę na realizację świadczeń w zakresie:

  1. leczenia uzależnień,
  2. świadczeń terapii uzależnień dla dzieci i młodzieży,
  3. świadczeń terapii uzależnienia od substancji psychoaktywnych innych niż alkohol,
  4. świadczeń antynikotynowych,

- lub u swojego lekarza POZ.

W poradni pacjent ma prawo do porad lekarskich, porad specjalisty w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży również w trakcie specjalizacji , porad psychologa, psychologa klinicznego również w trakcie specjalizacji, terapii prowadzonej przez specjalistę terapii uzależnień, psychologa lub instruktora psychoterapii uzależnień.

Jaka jest efektywność walki z nikotynizmem?

Rzucanie palenia nie jest takie proste, jakby się wydawało. Według danych Komisji Europejskiej tylko w ostatnim roku 50 proc. palaczy próbowało zerwać z nałogiem, z czego 95 proc. osób, które samodzielnie podejmują te próby, wraca do palenia. Z kolei amerykańskie badania CDC (Centra ds. Prewencji Chorób) mówią, że 68 proc. dorosłych palaczy (22,7 mln osób) wyraziło chęć rzucenia palenia. W 2018 r. próbę podjęło 55,1 proc. palaczy. Sukces osiągnęło jedynie 7,5 proc. z nich.

Między latami 2007 a 2018, liczba osób palących tytoń w Polsce spadła o 35 proc.. Najmniejszą liczbę osób zrywających z nałogiem odnotowano w 2015 roku na poziomie 1509 palaczy. W roku 2011 zarejestrowano najwyższą jak dotąd liczbę osób palących deklarujących wygraną walkę z nałogiem, na poziomie 4113 obywateli (dane: GUS 2020). Z ankiety zleconej przez Państwową Inspekcję Sanitarną wynika, że osoby palące w większym stopniu doceniłyby pomoc medyczną podczas procesu rzucania palenia.

Choć świadczenia w zakresie walki z nałogiem, jak wynika z informacji resortu zdrowia, można uzyskać powszechnie, a do świadczeń tego typu pacjenci nie potrzebują skierowania, to liczba takich świadczeń wykonanych w poradniach jest stosunkowo niewielka, szczególnie w zestawieniu z liczbą osób deklarujących chęć rzucenia palenia.

 Jak Polska powinna sobie radzić z walką z tytoniem?

Szczególnie w kontekście trwających prac legislacyjnych nad kontynuacją realizacji Narodowego Programu Zdrowia na lata 2021-2025 warto pochylić się nad tym zagadnieniem, by w ślady Finlandii, Nowej Zelandii, Szkocji, Irlandii czy Danii zredukować liczbę palących do minimum (maks. 5%).

Dobra wskazówka jest użyteczna tylko wtedy, gdy jest rozpowszechniana i wdrażana w populacji docelowej, zgodnie ze standardami najlepszych praktyk – czytamy w najnowszych wytycznych dotyczących leczenia uzależnienia od tytoniu - skierowanych dla kreatorów polityki zdrowia w krajach -  opracowanych przez European Network for Smoking and Tobacco Prevention.

Jak wynika z powyższych wytycznych, przede wszystkim należy wdrożyć standardy walki z nikotynizmem dotyczące usług świadczonych w ramach opieki podstawowej i pomocniczej, aptek, władz lokalnych i miejsc pracy, ale także w odniesieniu do organów szkoleniowych i decydentów ds. zdrowia. A tych, jak zauważają praktycy, w Polsce brakuje (Czytaj: Czy rządowi zależy by zredukować liczbę palaczy do zera? Pytamy eksperta).

 

 

Na rzucaniu palenia walka z nikotynizmem się nie kończy

Choć najlepszą formą redukcji szkód wynikających z palenia papierosów jest całkowite zerwanie z tym nałogiem, to w niektórych przypadkach brakuje nawet motywacji do podjęcia takiej próby . Zgodnie z wynikami badań Głównego Inspektoratu Sanitarnego, blisko 70 proc. palaczy w ogóle nie zamierza w najbliższym czasie rzucać palenia, a doskonale wiemy, że w Europie na liście 10 najczęstszych przyczyn chorób palenie tytoniu znajduje się na drugim miejscu i jest odpowiedzialne za 12,3 proc. chorób.

Są to choroby układu oddechowego, ponieważ na tym obszarze dym tytoniowy działa w największym stężeniu. Są to nowotwory (rak płuca, rak krtani), przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) i przewlekłe zapalenie oskrzeli. Palenie tytoniu jest jedną z przyczyn schorzeń układu sercowo-naczyniowego (nadciśnienie tętnicze, choroba wieńcowa, udar mózgu). Ze względu na znaczne rozpowszechnienie tych chorób bezwzględna liczba zgonów z ich powodu jest duża i stanowi prawie połowę zgonów z powodu chorób odtytoniowych. Na drugim miejscu są zgony z powodu nowotworów spowodowanych paleniem tytoniu, a na trzecim — zgony wywołane chorobami układu oddychania.

Grafika: European Network for Smoking and Tobacco Prevention

 

Nowe produkty w grze

W takim przypadku eksperci wskazują na potrzebę wdrożenia strategii redukcji szkód, bazując na schemacie interwencji mających na celu rzucanie palenia. Istotną rolę w takich interwencjach mogą odgrywać nowe produkty nikotynowe, takie jak certyfikowane podgrzewacze tytoniu czy przebadane e-papierosy. Dzięki nim palacz dalej wprawdzie dostarcza nikotynę do organizmu, ale dzieje się to przy jednoczesnym ograniczeniu przyjmowania przez palacza substancji szkodliwych i potencjalnie szkodliwych, czyli tzw. HPHC (Harmful and Potentialy Harmful Constituents). Produkty tego typu, w odróżnieniu od papierosów, nie spalają bowiem tytoniu i nie wytwarzają dymu, a to właśnie wskutek spalania tytoniu powstaje dym papierosowy, zawierający największą liczbę i stężenia HPHC. 

- Na świecie istnieje szereg strategii, od skrajnej prohibicji na wzór krajów skandynawskich czy Korei Płd, po używanie innych produktów, tj. e-papierosów czy nowych wyrobów tytoniowych typu Heat-Not-Burn [HNB, podgrzewaczy tytoniu – red.] – mówi podczas konferencji „Czy nowe technologie dostarczające nikotynę, mogą oferować nałogowym palaczom redukcję ryzyka zdrowotnego?”, prof. dr hab. n. med. Wojciech Rogowski, Oddział Onkologii Klinicznej i Chemioterapii Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Janusza Korczaka w Słupsku. I tłumaczy, że o ile to pierwsze rozwiązanie wydaje się  trudne do zrealizowania, to stosowanie urządzeń dostarczających palaczom nikotynę bez spalania tytoniu wydaje się być dobrą alternatywą redukcji ryzyka związanego z paleniem.

 

Graf. Produkty tytoniowe oparte na podgrzewaniu tytoniu (heat-not-burn), a zdrowie pacjentów — opinia grupy ekspertów, Filip M. Szymański, Piotr Kuna, Anna E. Płatek, Robert Kowalik, Joanna Gotlib, Krzysztof J. Filipiak, Katedra i Zakład Patologii Ogólnej i Doświadczalnej Warszawski Uniwersytet Medyczny.

Jak zauważają eksperci, obecnie trudno będzie przekonać specjalistów do promowania/zalecania promowania niecertyfikowanych e-papierosów, które najczęściej zawierają liquidy z nikotyną, choć znane są one od wielu lat, a ich sprzedaż bardzo dobrze się rozwija.

Do opinii publicznej w 2019 r. zaczęły docierać jednak niepokojące sygnały. W kwietniu tego roku zaraportowano 35 przypadków napadów drgawkowych w latach 2010-2019. W sierpniu pojawiły się 92 nowe raporty dotyczące napadów drgawkowych. FDA rozpoczęło badania, które miały ocenić związek przyczynowo skutkowy między korzystaniem z e-papierosów, a wskazanymi napadami. Z czasem okazało się, że podgrzewanie  niektórych liquidów odpowiada za napady płucne – relacjonuje prof. dr hab. n. med. Wojciech Rogowski. W październiku 2019 r. opublikowano raport dot. kilku zgonów z powodu toksycznych uszkodzeń płuc, głównie u osób młodych. Były to osoby, które używały e-papierosów nie jako alternatywy dla papierosów tradycyjnych, ale takie, które weszły w nałóg zaczynając od wskazanych substancji psychoaktywnych (źródła: Science Direct, NIH).

W wyniku śledztwa przeprowadzonego przez amerykańskie centra CDC okazało się, że przypadki te były powiązane ze stosowaniem liquidów do e-papierosów zawierających substancje nieprzeznaczone do inhalacji. Były to m.in. olej z octanem tokoferolu, którym zagęszczano niektóre liquidy oraz substancje psychoaktywne z grupy kannabinoidów. (źródło: FDA , NCBI)

Zanim więc pozornie „zdrowsze” odpowiedniki papierosów weszły do powszechnej praktyki alternatywnego palenia (certyfikowane i przebadane medycznie e-papierosy są dzisiaj zalecane jako terapia wspomagająca ograniczenie palenia przez brytyjski urząd odpowiedzialny za zdrowie publiczne – Public Health England – pod nadzorem lekarza), na rynku pojawiły się urządzenia nowej generacji -  produkty Heat-Not-Burn [systemy podgrzewania tytoniu – red.]. Obecnie dostępnych jest 85 niezależnych badań, 20 sponsorowanych przez przemysł tytoniowy oraz 5 randomizowanych dotyczących podgrzewaczy. Badania dotyczyły 7 produktów i wynika z nich, że urządzenia te dostarczają tyle samo nikotyny co tradycyjne papierosy, ale satysfakcja palaczy, w zależności od stosowanego produktu, jest w nich różna. Jednocześnie znacznie mniejsza jest ekspozycja użytkowników aktywnych jak i biernych na toksyny dymu papierosowego w porównaniu do standardowych wyrobów nikotynowych – mówi prof. Wojciech Rogowski.

- To urządzenia, które wchodzą na rynek w sposób dużo bardziej cywilizowany niż e-papierosy. Kilka instytucji rządowych odpowiedzialnych za zdrowie w różnych krajach przeprowadziło własne badania nad tymi produktami aby dokładnie zweryfikować jakie substancje chemiczne są uwalniane podczas używania tych urządzeń. Wprowadzone wcześniej e-papierosy i liquidy to tysiące różnych produktów o zróżnicowanych składzie, nad którym nie ma praktycznie żadnej kontroli i certyfikacji – dodaje.

- Czy możliwa jest redukcja ryzyka zdrowotnego związanego z paleniem tytoniu dzięki urządzeniom alternatywnym? Czy etyczne jest wskazanie konkretnego produktu z nikotyną palaczom? W polskich warunkach jest to trudne ze względu na niską więdzę środowiska medycznego na ten temat, ale jeśli spojrzymy na stanowiska towarzystw naukowych i urzędów zatwierdzających dostęp do tych produktów na naszym rynku, to pojawia się większa akceptacja. FDA wydała oświadczenie, że wykorzystanie niektórych urządzeń HNB może obniżyć ryzyko wystąpienia chorób odtytoniowych wśród osób chcących rzucić palenie, z kolei stanowisko brytyjskiego regulatora mówi o tym, że względem tradycyjnych papierosów, produkty HNB narażają osoby palące na znacznie mniejszą ekspozycję na substancje toksyczne – mówi ekspert.

Jak podkreśla prof. Wojciech Rogowski, podobnego zdania są polscy specjaliści. Tym samym Polskie Towarzystwo Chirurgii Naczyniowej wyraziło opinię, że pewnego rodzaju alternatywę leczenia pacjentów palących papierosy jest zamiana tradycyjnych papierosów na urządzenia podgrzewające tytoń (HNB).

W listopadzie 2020 roku podległe ministerstwu zdrowia Biuro ds. Substancji Chemicznych opublikowało badanie, z którego wynika, że podobnie jak e-papierosy, systemy podgrzewające tytoń często są traktowane jako szansa na porzucenie palenia tytoniu. Deklaracje badanych, których ta sytuacja dotyczy wskazują,  że  skuteczność  systemów  podgrzewających  jest  w  tej  kwestii  znacznie wyższa  niż  e-papierosów,  choć  ze  względu  na  małe  liczebności  dane  te  wymagają potwierdzenia w kolejnych badaniach.  86% użytkowników systemów podgrzewających zadeklarowało w badaniu, iż dzięki nim udało im się porzucić palenie tytoniu.

Profilaktyka chorób odtytoniowych

Warto pamiętać, że NFZ w ramach walki z nikotynizmem finansuje także program profilaktyki chorób odtytoniowych. Celem tego programu jest m.in. zmniejszenie zachorowalności na schorzenia spowodowane paleniem oraz poprawa dostępności do specjalistycznego leczenia tego uzależnienia w szczególności dla osób obciążonych chorobami układu krążenia, układu oddechowego i nowotworowymi, a w konsekwencji zmniejszenie kosztów leczenia chorób odtytoniowych.

Powodzenie tego programu niestety także nie jest imponujące. W Polsce skutecznie rzucić palenie udaje się 4 osobom na 100 i w tym zakresie nie różnimy się od krajów Europy Zachodniej i populacji amerykańskiej. Problem z porzuceniem nałogu mają nawet osoby po zawale.

Osoby te często po krótszej lub dłuższej przerwie związanej z zachorowaniem wracają do palenia, gdy zaostrzenie minie. Ujawniło to m.in. międzynarodowe badanie EUROASPIRE V dotyczące stylu życia i stosowanego leczenia u pacjentów z chorobą sercowo-naczyniową, przeprowadzone w 27 krajach europejskich, w tym w Polsce. Stwierdzono, że do palenia powróciło 60 proc. badanych osób.

Zatem, quo vadis palaczu?

 
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz