Ostra białaczka limfoblastyczna: kolejni pacjenci z szansą na przeszczep

18 Stycznia 2021, 11:41 krew krwiodawstwo badania hemofilia

W leczeniu ostrych białaczek liczy się szybka i właściwa diagnostyka, a także dostęp do terapii, które pozwolą na remisję choroby i przeszczep szpiku. Styczniowa lista refundacyjna - jak podkreślają klinicyści i przedstawiciele pacjentów - przynosi długo oczekiwane rozwiązania w zakresie tych terapii i daje szansę większej liczbie pacjentów na to, aby doczekali do przeszczepu.

Ostra białaczka limfoblastyczna u części pacjentów nie poddaje się leczeniu chemioterapią i wówczas niezbędne jest włączenie przeciwciał monoklonalnych, aby uzyskać remisję choroby. Tylko w takim stanie pacjent może być poddany przeszczepowi szpiku, który ratuje jego życie.

W Polsce od 2019 roku refundowane jest jedno przeciwciało monokolnane - blinatumomab, jednak są pacjenci, którym ze względu na profil toksyczności, nie można go podać.

Pacjenci i klinicyści czekali więc na uzupełnienie palety leków o jeszcze jeden produkt - inotuzumab ozogamycin (Besponsa), co pozwoliłoby na zaopiekowanie pozostałej grupy pacjentów, którym obecnie pozostaje jedynie chemioterapia. Nie przynosi ona jednak oczekiwanych efektów.

Nowy lek - inotuzumab może być podawany pacjentom w gorszym stanie i wykazuje duża skuteczność w zakresie eliminacji choroby resztkowej. Daje to więcej czasu na przygotowanie pacjenta do przeszczepu szpiku m.in. znalezienie odpowiedniego dawcy, a ponadto zwiększa szansę na udany przeszczep, dłuższe i trwałe remisje.

Obowiązująca już styczniowa lista refundacyjna przyniosła bardzo dobre informacje w tym zakresie, ponieważ do programu lekowego zostało włączone drugie przeciwciało monoklonalne.

 

Oczekiwana decyzja

- To jest długo oczekiwana przez nas decyzja - podkreśla prof. Joanna Góra-Tybor z Kliniki Hematologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Jak mówi, ostra białaczka limfoblastyczna w momencie wznowy czy oporności na chemioterapię ma bardzo złe rokowanie i właściwie tylko te przeciwciała monoklonalne, to jest jedyny możliwy pomost do przeszczepienia szpiku kostnego. - Do jednego przeciwciała już mieliśmy dostęp - to był blinatumomab, natomiast brakowało nam tego inotuzumabu - wskazuje.

Podkreśla, że wynika to z tego, iż oba te leki mają różny profil toksyczności. - Obecnie, po decyzji o refundacji inotuzumabu, mamy zaspokojoną potrzebę medyczną. Np. u pacjentów z zajęciem ośrodkowego układu nerwowego , gdzie blinatumomab miał przeciwskazania, czyli nie mogliśmy go stosować, mamy teraz drugi lek do wyboru -inotuzumab - wyjaśnia prof. J. Góra-Tybor. - Więc jest to bardzo dobra decyzja - ocenia.

- Oba leki służą jako leczenie pomostowe do przeszczepienia szpiku, natomiast mają zupełnie różny profil toksyczności i z tego względu świetnie, że są oba - dodała.

Także środowisko pacjentów liczyło na refundację w tym zakresie. Krystyna Wechmann, prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych uważa, że "zdecydowanie poprawi to sytuację określonej grupy pacjentów z ostrą białaczką limfoblastyczną". Chodzi o pacjentów oczekujących na przeszczep.

- Myśmy zabiegali o to od dłuższego czasu. Jeżeli chodzi o leki hematoonkologiczne w ogóle, to dużo zadziało się w ostatnim czasie i w tej białaczce jest to dopełnienie możliwości dla części pacjentów - wskazuje K. Wechmann.

- To danie lekarzom narzędzia i możliwości bardziej skutecznego leczenia. To lek, który daje większą szansę na doczekanie do przeszczepu, a więc duża korzyść dla pacjentów i długo oczekiwane rozwiązanie - ocenia prezes PKPO.

Sposób podania - komfort dla pacjentów

Jedną z istotnych różnic między tymi dwoma lekami jest sposób ich podania: blinatumomab podawany jest w ciągłym wlewie trwającym 28 dni, co wymaga długotrwałej hospitalizacji, a stan niektórych pacjentów nie pozwala na zastosowanie takiej terapii. Z kolei inotuzumab podawany jest w jednym cyklu trzy razy po godzinie - w tygodniowych. Ma to więc ogromne znaczenie dla jakości życia i komfortu pacjentów. Pozwala też skrócić hospitalizacje związane ze schematem podania leku.

- Inotuzumab jest wygodniejszy do podawania, bo podawany jest w krótkich dożylnych wlewach, w przeciwieństwie do blinotumumabu, który wymaga długotrwałych wlewów - ocenia prof. J. Góra-Tybor.

Leczenie białaczki a COVID-19

Ma to szczególne znaczenie z powodu obecnej pandemii koronawirusa, gdy mimo stosowanych środków ostrożności, ryzyko zakażenia podczas długotrwałego pobytu w szpitalu rośnie. - W przypadku pacjentów z białaczką, infekcja koronawirusem jest bardzo groźna, ponieważ pacjenci ci mają zaburzoną odporność poprzez samą białaczkę oraz ewentualne dodatkowe leczenie- wskazuje prof. J. Góra-Tybor.

Zapewnia jednocześnie, że pandemia nie wpłynęła na dostęp do leczenia pacjentów hematoonkologicznych na oddziałach, jednak z powodu epidemii utrudniony może być dostęp do szybkiej diagnostyki chorób hematoonkologicznych. Chodzi m.in. o utrudniony kontakt z lekarzami pierwszego kontaktu i przekazanie im informacji o niepokojących objawach, takich jak przedłużająca się infekcja, osłabienie, niewyjaśniona gorączka czy krwotoki z nosa. Istotne jest to, aby tych objawów nie lekceważyć i jak najszybciej wykonać morfologię.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz