Czy wystarczy farmaceutów dla szpitali?

04 Lutego 2021, 17:34 APTEKA FARMACEUTA

Szpitale w Polsce borykają się z wieloma problemami dotyczącymi finansowania, realizacji kontraktu czy funkcjonowania w pandemii. Pojawił się też kolejny kłopot dotyczący norm zatrudnienia. Ty razem chodzi o farmaceutów zatrudnionych w aptekach szpitalnych i działach farmacji szpitalnej.

W połowie kwietnia wejdą bowiem w życie zapisy ustawy o zawodzie farmaceuty, które określają m.in. ilu farmaceutów powinno być zatrudnionych w szpitalnych aptekach oraz działach farmacji szpitalnej, czyli wprowadzają minimalną normę zatrudnienia w tym zakresie.

Jak czytamy w ustawie, podstawą do wyliczania tej normy jest liczba łóżek w danym szpitalu. Oprócz kierownika apteki, w myśl nowych zapisów, szpital musi zatrudnić co najmniej jednego farmaceutę na każde rozpoczęte 100 łóżek lub stanowisk dializacyjnych. Jeżeli chodzi o działy farmacji szpitalnej, to tu przynajmniej jeden farmaceuta ma przypadać na każde rozpoczęte 50 łóżek.

Może to oznaczać konieczność zatrudnienia w niektórych placówkach nawet kilku dodatkowych farmaceutów aptecznych, a w skali kraju - jak szacują przedstawiciele szpitali - może to być ok. 1 tys. takich pracowników.

Problemów z tym związanych, na które wskazują szpitale, może być kilka, m.in. brak wystarczającej liczby osób z takimi kwalifikacjami na rynku, preferencje pracy w aptekach ogólnodostępnych czy źródła finansowania na pensje dla kolejnych pracowników szpitali i infrastrukturę.

- Chcielibyśmy wszyscy, aby tych farmaceutów było w szpitalach jak najwięcej, ale co do zasady jesteśmy przeciwni regulacjom, które odbierają narzędzia kształtowania zatrudnienia dyrektorom, bo to jedno z podstawowych narzędzi zarządczych - komentuje nowe przepisy prezes Polskiej Federacji Szpitali Jarosław Fedorowski.

Jak dodaje, odebranie tego narzędzia poprzez normowanie większości stanowisk pracy jest zaprzeczeniem nauk o zarządzaniu i możliwości kształtowania polityki kadrowo-płacowej przez dyrektorów.

Konkurencyjne apteki ogólnodostępne

J. Fedorowski zwraca uwagę, że szukając farmaceutów na te stanowiska szpitale będą konkurować z aptekami ogólnodostępnymi, gdzie jest większa elastyczność zatrudnienia oraz wyższe zarobki.

Kolejna sprawa to infrastruktura, którą trzeba odpowiednio rozbudować, aby większa liczba farmaceutów mogła realizować swoje zadania, m.in. większa powierzchnia pomieszczeń apteki szpitalnej, ale też personel pomocniczy czy dodatkowy sprzęt.

- W przypadku przerzucenia ciężaru przygotowywania leków dożylnych z pielęgniarek właśnie na aptekę szpitalną musimy mieć urządzenia, które będą skanować, dozować i powinniśmy przejść na pompy infuzyjne przy wszystkich lekach dożylnych, a to są bardzo poważne wydatki - ocenia J. Fedorowski.

- To jest dużo wyższy standard, wyższe bezpieczeństwo, ale standard za który, szpitale mogą nie mieć z czego zapłacić - wskazuje.


Także Mariusz Paszko, prezes Zamojskiego Szpitala Niepublicznego Sp.z o.o. ocenia, że spełnienie tych norm może okazać się problemem dla wielu szpitali, ponieważ "apteki szpitalne nie są obecnie specjalnie przeładowane personelem", a dojdzie jeszcze znalezienie chętnych do obsady etatów wynikających z norm i dodatkowe koszty zatrudniania.

Jak mówi, w przypadku jego szpitala, obecny poziom zatrudnienia w aptece szpitalnej powinien odpowiadać normom, ale jak dodaje jest to jeszcze kwestia interpretacyjna, np. czy kierownika apteki wliczać do tych norm.

Farmaceuci nie chcą pracować w szpitalach

Już w 2018 r. na problemy z pozyskaniem farmaceutów szpitalnych wskazywała Najwyższa Izba Kontroli. Według NIK, kadra kierownicza szpitali wskazywała na trudności z zatrudnieniem pracowników na stanowisko farmaceuty szpitalnego. W części placówek nie zatrudniano np. odpowiedniej liczby farmaceutów, i w efekcie usługi farmaceutyczne były tam realizowane przez osoby nieposiadające do tego uprawnień, np. przez techników farmacji z przekroczeniem ich uprawnień zawodowych. W co piątej (21 proc.) skontrolowanej aptece szpitalnej zatrudniony był tylko jeden farmaceuta, więc nie miał on ewentualnego zastępstwa na czas choroby lub urlopu. 

- My nie mamy w Polsce wielu farmaceutów klinicznych, czyli takich, którzy mogą uczestniczyć w procesie leczniczym jako członek zespołu terapeutycznego. To nie było praktykowane, więc musi to potrwać, aby mieć taką kadrę - wskazuje J. Fedorowski.

Marcin Bochniarz, prezes Podkarpackiej Okręgowej Rady Aptekarskiej, farmaceuta szpitalny oraz zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Podkarpackim Ośrodku Onkologicznym jako główne bariery w szybkim pozyskaniu przez szpitale chętnych do pracy farmaceutów szpitalnych również wskazuje wysokość wynagrodzenia, ale też postrzeganie aptek szpitalnych jeszcze wciąż jako mniej dynamicznych miejsc.

Jednocześnie zastrzega, że w tym zakresie bardzo dużo się zmieniło i zawód farmaceuty idzie w inną stronę niż rola dystrybucyjna, a apteki szpitalne stają się dobrym miejscem do realizowania się pod względem zawodowym.

Koszt dla szpitala, korzyści dla pacjenta i systemu


Zatrudnienie większej liczby farmaceutów w aptekach szpitalnych, ale też włączenie ich w nowe zadania może przynieść korzyści dla pacjenta w procesie terapeutycznym, jak również dla szpitala, a nawet oszczędności dla systemu.

Według M. Paszko, jeżeli chcemy iść w kierunku spraw jakościowych, to trzeba na to dać pieniądze, a nie narzucać kolejne zadania i wymagania bez dodatkowego finansowania. Jak mówi szef zamojskiego szpitala, przy dobrym zorganizowaniu pracy farmaceutów w szpitalu można wygenerować pewne oszczędności związane z leczeniem pacjentów. Chodzi m.in. o analizę stosowanych w szpitalu leków i ewentualne wykorzystanie zamienników, ale też o ograniczenie interakcji lekowych. Jednocześnie zastrzega, że jest to bardziej realne w dużych szpitalach.

Marcin Bochniarz wskazuje, że farmaceuci w szpitalach wychodzą z roli czysto dystrybucyjnej i chcą oferować więcej aktywności klinicznych. - Z roli dystrybucyjnej nie zrezygnujemy, bo to podstawowy element, ale dużym obszarem działalności jest sporządzanie leków, np. cytostatycznych (chemioterapii) oraz żywienia pozajelitowego i innych leków jałowych, które są przygotowywane w aptekach szpitalnych- wyjaśnia.

Jednak obecnie w szpitalnych aptekach, gdzie pracuje tylko jeden farmaceuta, ma on ograniczone pole do wykorzystania swoich kompetencji w szerszym zakresie.

- Drugim olbrzymim obszarem, który się otwiera w tym zawodzie jest farmacja kliniczna i szerzej rozumiana opieka farmaceutyczna - podkreśla M. Bochniarz. Chodzi o realizację na poziomie szerszym, np. racjonalizacji antybiotykoterapii w placówce, ale też na poziomie indywidualnym - poprzez konsultacje pacjentów w zakresie antybiotykoterapii.

Kolejna rzecz to kwestia terapii u osób w podeszłym wieku, gdzie wiele z nich to pacjenci, którzy wymagają podawania wielu leków, co rodzi duże ryzyko niekorzystnych interakcji. Wówczas farmaceuta szpitalny może realizować wywiad lekowy, aby wykluczyć interakcje między lekami.

Wiele publikacji na zachodzie potwierdza, że tego typu interwencje farmaceutów pozwalają na zmniejszenie ilości niepożądanych zdarzeń lekowych, zwiększają skuteczność terapii, skracają czas hospitalizacji i zmniejszają częstotliwość ponownych przyjęć do szpitala. - Tutaj postrzegam miejsce na oszczędność dla systemu i skrócenie czasu hospitalizacji - wskazuje M. Bochniarz.

Zwraca też uwagę, na szczególną rolę farmacji onkologicznej i pacjentów leczonych w programach lekowych. Chodzi o porady dla pacjentów jak stosować lek, który pacjent dostaje do domu, rozwianie wątpliwości co do jego stosowania, a także wyczulenie na ewentualne działania niepożądane i wskazanie, jak sobie z nimi poradzić. Jest to też element pracy na rzecz zwiększania compliance, czyli przestrzegania zaleceń medycznych ze szczególnym uwzględnieniem systematycznego przyjmowania leków w odpowiednich dawkach, bo pacjenci nie zawsze stosują leki zgodnie ze schematem dawkowania.

- W miarę zwiększania się liczby farmaceutów klinicznych, zakres usług może być większy - ocenia M. Bochniarz.

Przedstawiciele szpitali obawiają się, że do połowy kwietnia nie uda się placówkom spełnić nowych norm zatrudnienia. - Spodziewam się, że będzie to proces stopniowy, a nie zatrudnienie od konkretnej daty - podkreśla M. Bochniarz.

Z kolei według J. Fedorowskiego być może potrzebny jest okres przejściowy, aby placówki miały więcej czasu na realizację tego wydaje się niezbyt łatwego zadania, zwłaszcza gdy obecnie borykają się z wieloma innymi trudnościami w funkcjonowaniu wynikającymi m.in. z pandemii.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz