Onkologia - priorytet czy zamiatanie pod dywan?

05 Lutego 2021, 13:54 rak nowotwór chemioterapia onkologia pacjent

Hasło, że onkologia jest priorytetem wybrzmiało w ostatnim czasie wielokrotnie, tylko czy idą za tym konkretne działania? Sieć onkologiczna, która już powinna działać, teraz została przesunięta na 2022 r. Z kolejnych haseł rządu o wzroście nakładów na onkologię dla pacjenta onkologicznego wynika niewiele, a tu i teraz liczy się dla niego bardziej dostęp do leczenia czy fakt, jak w pandemii spadła liczby wystawianych kart DILO. Dzień Walki z Rakiem, który obchodziliśmy wczoraj to dobra okazja, aby odpowiedzieć sobie na pytanie jaki jest dziś stan onkologii. Jedno jest pewne, wszystkie rozwiązania są długo wyczekiwane i z dumą ogłaszane, ale statystyki nadal niechlubne.

Sieć onkologiczna z poślizgiem

Wczoraj premier ogłosił, że Krajowa Sieć Onkologiczna przestanie być pilotażem i obejmie cały kraj od 2022 r. Czy pacjenci onkologiczni mają tyle czasu, aby czekać na lepszy dostęp do opieki prawie kolejny cały rok?

Przypomnijmy, że pilotaż ruszył w lutym 2019 r. w dwóch województwach: dolnośląskim i świętokrzyskim i po trzech miesiącach miał być rozszerzony na kolejne dwa regiony. To jednak nastąpiło na przełomie 2019 i 2020 r., a do pilotażu dołączyły woj. podlaskie i pomorskie. Pilotaż miał zakończyć się pierwotnie w połowie ubiegłego roku, a model KSO miał być wdrożony w całej Polsce po 31 marca 2021 r. Jak widać jednak będzie tu znaczne opóźnienie.

Na początku ubiegłego roku pojawiły się pewne podsumowania pilotażu. Okazało się, że trudno jednoznacznie ocenić jego efekty, ponieważ placówki biorące w nim udział podały niepełne dane lub nie można odnieść się do danych sprzed pilotażu, bo nie były systematycznie zbierane. Ministerstwo Zdrowia postanowiło więc o powołaniu komitetu sterującego, by poprawić model organizacji KSO. Jednym z pierwszych pozytywnych efektów było skrócenie terminów oczekiwania dla pacjentów.

Cancer Unity

Oprócz sieci tematem, który wraca jak bumerang są centra kompleksowej opieki z danym typie nowotworów. Bardzo długo słyszeliśmy o Breast Cancer Unitach. Rozporządzenie podpisano w połowie 2019 r., a centra leczenia raka piersi miały ruszyć w październiku. Tu również nie było się czym chwalić bo nie zgłosiło się zapowiadane przez MZ ok. 40-50 ośrodków. Niezbędna była korekta kryteriów przystąpienia, bo te okazały się dla wielu ośrodków nie do spełnienia. Po roku od rozporządzenia działało 11 takich ośrodków.

Podobnie jest z Lung Cancer Unitami, czyli centrami leczenia raka płuca. Rozporządzenie miało według zapowiedzi MZ w lutym ubiegłego roku trafić do konsultacji. W połowie stycznia tego roku wiceminister Sławomir Gadomski zapewniał, żę LCU będą sfinalizowane do końca miesiąca. Mamy luty...

Rewolucja dla szpitali

Wczorajsza zapowiedź premiera, że KSO wejdzie w 2022 r. w całym kraju też nie napawa optymizmem, bo jest to termin bardzo odległy, szczególnie dla pacjentów onkologicznych, dla których liczy się czas. Pandemia była dobrą wymówką, aby odłożyć w czasie wiele projektów. Za kilka miesięcy może się okazać, że KSO również będzie musiała jeszcze trochę poczekać.

Inną barierą we wprowadzaniu Krajowej Sieci Onkologicznej może być zapowiadana przez resort zdrowia reforma sieci szpitali i ich struktury właścicielskiej. Na razie to jedna wielka niewiadoma, a projekt mamy poznać do końca marca. Czy jednoczesne zmiany w strukturze właścicielskiej szpitali, które z pewnością przyniosą pewne zamieszanie w funkcjonowaniu placówek nie utrudnią wdrażania KSO w całym kraju?

Retaryfikacja świadczeń w zakresie onkologii w tym samym czasie również może nie ułatwić sprawy, bo raczej nie można spodziewać się tu samych podwyżek. Jak zwykle przy zmianach wyceny okazać się może, że komuś resort dołożył, ale innym - zabrał i nadal będą procedury, których nie opłaca się wykonywać.

Trochę danych

Jeżeli mowa o pieniądzach to premier chwali się wzrostem wydatków na onkologię. Jednak trzeba pamiętać przy tym też o innych - niechlubnych - wzrostach, czyli tych dotyczących liczby zachorowań czy zgonów z powodu nowotworów w naszym kraju. Te w efekcie pandemii - jak ostrzegają eksperci - w najbliższym czasie jeszcze wzrosną, gdyż znacznie trudniej skutecznie leczyć pacjentów w zaawansowanym już stadium choroby.

Część pacjentów zwleka z diagnostyką lub leczeniem w obawie przed zakażeniem, a część miała lub  ma utrudniony dostęp do badań czy terapii w niektórych placówkach. Wyraźnie widać to w statystykach dotyczących wystawionych kart DILO. W styczniu br. wydano o ponad 3 tysiące kart DiLO mniej niż w tym samym miesiącu przed rokiem. Onkologia wciąż z zadyszką

Statystyki dotyczące zgonów z powodu nowotworów nie napawały optymizmem już wcześniej. Przykładowo- według danych OECD - wskaźnik umieralności na raka piersi na 100 tys. kobiet w Polsce wynosił w 2020 r. (szacunki) - 41,8, w 2015 r. - 31,1 a w 2000 r. - 30,2.

Wątpliwości budzi też tempo w jakim przybywa w Polsce specjalistów w zakresie onkologii biorąc pod uwagę rosnące potrzeby naszego społeczeństwa w tym zakresie. Według GUS, w 2019 r. w Polsce było 791 specjalistów w zakresie onkologii.

Odpowiedzią na te statystyki miała być przyjęta już w ubiegłym roku przez rząd Narodowa Strategia Onkologiczna (NSO), czyli program wieloletni na lata 2020-2030 wprowadzający kompleksowe zmiany w polskiej onkologii. Początek jej realizacji również przypadł na okres pandemii, co nie pozostało bez wpływu na jej realizację.

Próbując podsumować sytuację w onkologii, aż ciśnie się na usta hasło: "skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?"

 

 

 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz