"Recovery plan" nie rozwiązuje nowych problemów

10 Lutego 2021, 11:50 lekarz pacjent recepta wizyta

W tym miesiącu mamy poznać strategię rozwoju systemu ochrony zdrowia. Tzw. „recovery plan” ma być odpowiedzią resortu zdrowia na potrzebę odbudowy zdrowia Polaków i przywrócenia pełnej dostępności do usług medycznych. Do łask przy tym, powróci strategiczny dokument opracowany przez ekspertów z całej Polski przeszło dwa lata temu. Jego opracowanie kosztowało resort ponad 1,6 mln zł.

Gotowe rozwiązania legislacyjne w tym zakresie mamy poznać już w tym miesiącu, tak samo jak z założenia rządowego dokumentu określającego szeroki plan rządzenia na najbliższe lata, pn. „nowy polski ład”. Jednym z filarów tego programu ma być właśnie zdrowie.

- To plan odbudowy zdrowia Polaków, przywrócenia pełnej dostępności - z jaką mieliśmy do czynienia przed czasem pandemii - do usług medycznych, ale jednocześnie nadganiania deficytu zdrowia, który wynika z pandemii, bo dostępność do usług była ograniczona, a ludzie - szczególnie na początku pandemii - bali się korzystać z usług opieki zdrowotnej, zaniedbaliśmy działania profilaktyczne i w związku z tym mamy poważne ryzyko, że będziemy musieli nadganiać te choroby, które do tej pory wyłapywaliśmy na stosunkowo wczesnych etapach rozwoju – mówił Adam Niedzielski zapowiadając we wrześniu, nową strategię rozwoju systemu ochrony zdrowia.

Wiele do naprawienia….

W 2020 roku odnotowano 67 tys. zgonów więcej niż rok wcześniej.  Nadwyżkę tę wygenerowały głównie zgony, które wystąpiły między październikiem a grudniem. Spośród przyrostu liczby zgonów 43 proc. stanowią te zaraportowane przez sanepid z powodu SARS-CoV-2 a 27 proc. nadwyżki to zgony u pozostałych osób, u których w przeszłości zdiagnozowano zakażenie SARS-CoV-2.

To oznacza też, że w ubiegłym roku znacznie wzrosła liczba zgonów osób niezakażonych koronawirusem. Zdaniem ekspertów, to pierwsza fala zgonów spowodowanych ograniczonym dostępem do planowanych świadczeń zdrowotnych czy diagnostyki chorób i ich profilaktyki.

- W tej chwili ochrona zdrowotna ledwo się kołacze z przyczyn finansowych. Sama pandemia spowodowała, że wszystkie specjalności poza covidem mają teraz opóźnienia w rozpoznaniach. Aż boje się zgłaszać co będzie po pandemii kiedy zacznie się olbrzymia fala niezdiagnozowanych chorób przewlekłych – ocenia w rozmowie z Polityką Zdrowotną prof. Alicja Chybicka, kierownik Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

- System zostanie już niebawem uderzony falą wielu skumulowanych epidemii problemów zdrowotnych, stąd potrzeba zwiększenia mocy w medycynie naprawczej – mówi w rozmowie z Polityką Zdrowotną Małgorzata Gałązka-Sobotka, Dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego oraz Dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Czego możemy spodziewać się w „nowym ładzie”

Z wrześniowych zapowiedzi ministra zdrowia wynika, że w pierwszej odsłonie recovery planu, resort zdrowia stawia na profilaktykę, w postaci „bonu” dla osób powyżej 40 roku życia. Bon ma upoważniać pacjenta do skorzystania z pakietu badań obejmującego podstawowe parametry zdrowia.

Ponadto, jak wynika z zapowiedzi, resort chce uwolnić limity w leczeniu specjalistycznym. Wciąż nie wiadomo w jakich zakresach świadczenia w AOS będą bezlimitowe, ale jak podkreślał minister zdrowia Adam Niedzielski „punktem wyjścia jest zniesienie ich całkowicie, na pewien czas, aby móc nadrobić zaległości i móc szybciej likwidować kolejki”.

Kolejnym etapem jest rozszerzenie Krajowej Sieci Onkologicznej na cały kraj (co już zostało zapowiedziane i ma mieć miejsce od 2021 r.) oraz stworzenie na wzór KSO, analogicznego systemu w kardiologii. Ostatnim zapowiedzianym punktem w ramach „recovery planu” jest „zajęcie się psychologią i psychiatrią”.

Wspólnie dla zdrowia po dwóch latach wraca do łask

We wrześniu, minister zdrowia przedstawił skład 7-osobowego zespołu doradczego, którego zadaniem było opracowanie strategii rozwoju systemu opieki zdrowotnej w Polsce. Podkreślił przy tym, że prace te będą opierać się w dużym stopniu na wynikach i wnioskach z debaty Wspólnie dla Zdrowia.

Przypomnijmy, że Wspólnie dla zdrowia był cyklem narodowych debat zapoczątkowanych jeszcze przez ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Efektem wielogodzinnych spotkań organizowanych w kilku miastach w Polsce, po kilku miesiącach pracy zespołu ekspertów z wielu obszarów ochrony zdrowia, był dokument określający strategiczne kierunki rozwoju systemu ochrony zdrowia w Polsce. Na tym fundamencie miała być kreowana cała polityka zdrowotna w Polsce. I wszystko wskazuje, że będzie, choć dwa lata po powstaniu dokumentu. I dobrze, bo koszt organizacji cyklu debat „Wspólnie dla zdrowia” w latach 2018-2019 wyniósł ponad 1,6 mln zł brutto.

Jak zaznacza członkini rady programowej „Wspólnie dla zdrowia” Małgorzata Gałązka-Sobotka, wnioski tej debaty są wciąż aktualne a od zapowiadanego przez ministra zdrowia tzw. „recovery planu”, oczekuje działań o charakterze „nie tylko reakcji na problemy po-pandemiczne”.

- Nie rozwiązujemy nowych problemów. W okresie pandemii, niezmienne problemy ochrony zdrowia jedynie się wyostrzyły – ocenia.

Jakie priorytety dla po pandemicznego systemu ochrony zdrowia?

System zostanie już niebawem uderzony falą wielu skumulowanych epidmii problemów zdrowotnych, stąd potrzeba zwiększenia mocy w medycynie naprawczej. Aby zmniejszyć siłę fali tsunami, która na nas pędzi musimy równocześnie zintesyfikować wysiłki w zakresie profilaktyki – mówi Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Ekspertka zwraca uwagę na potrzebę „odmrożenia systemu”, czyli jego „przeorganizowania tak, aby był w stanie skutecznie i efektywnie zaspokajać potrzeby zdrowotne, podstawowe w środowisku lokalny, a wysokospecjalistyczne w kompleksowych nowoczesnych ośrodkach, poprawiając wykorzystanie ograniczonych zasobów kadrowych, finansowych, ale także systemowych”.

Jak doprecyzowuje, w tym celu, konieczna jest reorganizacja i redefinicja ról poszczególnych uczestników systemu ochrony zdrowia –podstawowej opieki zdrowotnej, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, szpitali powiatowych, szpitali specjalistycznych, szpitali klinicznych.

Nie ma wątpliwości, że polskie szpitalnictwo po wielu dekadach niekontrolowanego rozwoju wymaga centralizacji, innymi słowy koncentracji usług. Do takiego też wnioski doszli uczestnicy narodowej debaty o przyszłości sektora „Wspólnie dla zdrowia.”

Jednak kierunek, który chce obrać rząd, jest niepożądany przez ekspertów.

Czy centralizacja ochrony zdrowia to dobry kierunek?

Reforma ochrony zdrowia nie jedno ma imię a jest ona także jednym z filarów rządowego dokumentu zwanego „nowym polskim ładem” - który ma zostać upubliczniony razem z recovery planem. Jak donosi „Gazeta Wyborcza” robocza wersja dokumentu, prócz zapowiedzianych przez ministra zdrowia elementów recovery planu, przewiduje kontynuację działań w zakresie centralizacji publicznej ochrony zdrowia.

Pierwszym krokiem w stronę centralizacji była pionizacja Narodowego Funduszu Zdrowia, następnie Państwowej Inspekcji Sanitarnej oraz ostatnio zapowiadanej, centralizacji szpitalnictwa. Szczególnie ten ostatni punkt, nie znajduje wspólnego mianownika z opiniami pozarządowych praktyków w publicznej ochronie zdrowia.

Jak argumentuje resort zdrowia, to ma być odpowiedź, przede wszystkim, na rosnące zadłużenie szpitali. Ponadto resort wskazuje na nieskoordynowane działania podmiotów leczniczych, wyniszczającą konkurencję czy „upolitycznienie” zarządzania szpitalami, często przekładające się na nieadekwatny poziom kompetencji zarządczych.

Gdyby problem tkwił wyłączenie w umiejętnościach zarządczych i prawidłowo zorganizowanym nadzorze, to instytuty badawcze nadzorowane przez Ministra Zdrowia, odnotowywałyby dodatnie wyniki finansowe – wskazuje w rozmowie z Polityką Zdrowotną Rudolf Borusiewicz ze Związku Powiatów Polskich i dodaje, że analiza sprawozdań finansowych instytutów badawczych z ostatnich lat wskazuje, że dodatnie wyniki finansowe w tych podmiotach stanowią wyjątek od reguły.

Samorządowcy wskazują ponadto na uzasadnienie wyroku TK z 20 listopada 2019 r., z którego wynika, że problemy finansowe szpitali wynikają z rosnących kosztów wynikających z wprowadzenia nowych regulacji a akty prawne wprowadzające te zmiany nie zawierają oszacowania kosztów ich wdrożenia i – w konsekwencji – nie pociągają za sobą odpowiedniej weryfikacji kontraktów wiążących NFZ ze świadczeniodawcami

Z jednym eksperci są zgodni. Nie ma wątpliwości, że polskie szpitalnictwo po wielu dekadach niekontrolowanego rozwoju wymaga centralizacji usług. Do takiego też wnioski doszli uczestnicy narodowej debaty o zdrowiu „Wspólnie dla zdrowia.”

- W medycynie w wielu zakresach za powtarzalnością procedur, dużym doświadczeniem ośrodka idzie jakość leczenia i bezpieczeństwo pacjenta a rozproszenie zasobów jest ekonomicznie nieracjonalne – ocenia Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Jak zauważa, eksperci debaty narodowej nie skupiali się jednak na „centralizacji własności” a bardziej na „integracji właścicieli i zwiększeniu koordynacji na poziomie regionu”. Szpitale na poziomie wojewódzkim powinny być zmotywowane do łączenia się w sieci regionalne – większe grupy, które pozwolą na lepsze zarządzanie portfelem usług i potencjałem zasobów – tłumaczy.

- Regionalizacja od dawna jest postrzegana jako proces pożądany, realny i akceptowalny – mówi Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz