Gdzie szukać dodatkowych pieniędzy na zdrowie?

12 Lutego 2021, 14:29 pieniądze

Inwestycje w profilaktykę i zwiększenie mocy obsługi pacjentów w medycynie naprawczej będą wymagały dodatkowych środków. Zdaje sobie z tego sprawę rząd szukając ich gdzie się tylko da.

6,2 proc. PKB - tyle według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) wynosiły w Polsce wydatki na zdrowie w 2019 r. Wydatki publiczne stanowiły 4,34 proc. PKB. Średnia wydatków na zdrowie dla krajów OECD to 8,8 proc. Polska jest więc poniżej średniej, na 3. miejscu od końca spośród wszystkich 37 krajów OECD.

Pieniędzy na ochronę zdrowia jest za mało -to powszechna opinia w środowisku medycznym. Skąd wziąć dodatkowe pieniądze i w co je inwestować? Pomysłów jest wiele.

Z najnowszych raportów Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny wynika, że parametry zdrowia polskiego społeczeństwa się obniżają. Ponadto w związku z pandemią COVID-19 zachwiały się prawie wszystkie procesy ochrony zdrowia, poczynając od podstawowej opieki zdrowotnej po lecznictwo szpitalne. Niedostosowanie struktury świadczeń i metod i narzędzi ich organizacji oraz wytwarzania były naszą słabością od lat, zmiana tego stanu rzeczy w kontekście narastających problemów zdrowotnych będzie wymagała inwestycji - ocenia w rozmowie z Polityką Zdrowotną Małgorzata Sobotka-Gałązka, Dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego oraz Dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

- Poziom finansowania ochrony zdrowia zagwarantowany ustawą o „6 proc. PKB na zdrowie” jest dziś niewystarczający. Recesja, która dotknęła polską gospodarkę przełoży się na obniżenie spływu składki już w tym i następnych latach. Ponadto oczekiwane nakłady na zdrowie w 2022 r. na poziomie 5,55% odnosić się będą do PKB z 2020 r., które będzie mniejsze o prawie 4%. Widzimy potrzebę poważnej merytorycznej dyskusji z jakich źródeł powinny pochodzić dodatkowe nakłady na ochronę zdrowia tak, by można było inwestować w organizację nowoczesnej, nakierowanej na wzrost wartości zdrowotnej ochrony zdrowia- mówi.

Kiedy zacząć tę dyskusję?

Cele i problemy publicznej ochrony zdrowia są zdefiniowane i pozostają od lat niezmienne a pandemia jedynie je spolaryzowała. Zostały one określone w ramach dyskusji w debacie „Wspólnie dla zdrowia” (zobacz również: Nowy ład to szansa na środki z UE). Wówczas minister zdrowia Łukasz Szumowski podkreślał, że pacjenci nie są gotowi na „rewolucje” a oczekują „ewolucji”. W ocenie Małgorzaty Gałązki-Sobotki, dziś „nie stać nas na ewolucję i są obszary gdzie powinniśmy się decydować na rewolucję” a ewolucyjne tempo zmian polskiej ochrony zdrowia  „nie jest dobrym scenariuszem rozwoju”. 

Z tym, że za każdą rewolucję trzeba zapłacić określoną cenę...

Zdaniem Michała Sutkowskiego, obecnie, nie ma co liczyć na dodatkową daninę publiczną a trzeba zastanowić się nad innymi, dodatkowymi źródłami finansowania takimi jak ubezpieczenia komplementarne czy zwiększenie składki zdrowotnej. W jego ocenie jednak, w ciągu najbliższych kilku lat lat po pandemii taki dialog może być wręcz niemożliwy gdyż „społeczeństwo nie jest w żaden sposób przygotowane do dyskusji na temat próby dodatkowego opodatkowania”.

- Jesteśmy słabo przyzwyczajeni by dyskutować o zdrowiu. Mamy zerowe pojęcie o tym ile z naszej składki i gdzie trafia – mówi w rozmowie z Polityką Zdrowotną Michał Sutkowski, członek Rady ds. ochrony zdrowia przy Prezydencie RP, Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

- Potrzebujemy dyskusji. Nie ognia a merytorycznej dyskusji o sposobie finansowania ochrony zdrowia. Choć potrzeba jest duża, to teraz przeważałby pogląd (w społeczeństwie), że nie mamy pieniędzy - choć w tym wszystkim jest odrobina fałszu - mówi i dodaje, że zdrowie zawsze to było ostatnią rzeczą, w którą Polacy inwestowali."

Dosypywać do worka bez dna czy optymalizować?

Jak ocenia w rozmowie z Polityką Zdrowotną Urszula Jaworska z Fundacji Urszuli Jaworskiej, dodatkowe finansowanie ochrony zdrowia w tym momencie jest jak przelewanie wody przez sito. Podnosić nakłady musimy jednak im więcej dokładamy do dziurawego sita -jaką jest ochrona zdrowia – tym więcej pieniędzy z niej wypływa.

W tym celu należałoby podjąć stanowcze kroki w optymalizacji kosztów, gdyż obecnie „centrum monitorowania jakości monitoruje jakość świadczeń w podmiotach leczniczych, ale nie zwraca uwagi na wydatkowanie środków ochrony zdrowia, które otrzymują”. A kryją się za tym nieefektywne inwestycje, niewykorzystany sprzęt medyczny zalegający w magazynach czy brak optymalizacji pracy kadr.

Z kolei jak wskazuje Małgorzata Gałązka-Sobotka, ochrona zdrowia jest jak dziurawy dach lub nieszczelny fundament, którego nie da się naprawić, nie wykładając na to pieniędzy.

- System jest w wielu obszarach niesprawny, zatem jestem pozbawiona złudzeń, że uda się go przebudować bez dodatkowych inwestycji – mówi.

- Medycyna jest rynkiem globalnym. Musimy liczyć się z tym, że będziemy musieli płacić za zdrowie tyle co Europa Zachodnia by być konkurencyjni w rywalizacji o technologie medyczne i kadry.   – mówi. – Płacąc znacznie mniej niż inni tracimy personel medyczny, który postanawia wykształcone w Polsce kompetencje wykorzystywać gdzie indziej, tracimy dostęp do technologii, które z opóźnieniem bądź bardzo w limitowanych ilościach trafiają do nas tutaj przykładem może być szczepionka na HPV– wylicza Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Szarpać skąd się da?

- Potrzebny jest dialog na rzecz nie łatwych, ale racjonalnych decyzji. Wzrost nakładów na ochronę zdrowia został wymuszony protestami. To powinny być decyzje zaplanowane, wynikające z naturalnego cyklu rozwoju sektora ochrony zdrowia – mówi Małgorzata Gałązka-Sobotka.

W ostatnim czasie poznaliśmy bardziej trafione pomysły, tak jak tzw. opłata cukrowa oraz te mniej, do których zaliczyć można podatek od reklam, z którego budżet NFZ, każdego roku, miałby być zasilony dodatkowymi 400 mln zł. Opór społeczeństwa i skutki potencjalnej zmiany od tygodnia nie schodzą z ust mediów i społeczeństwa.

Jak wskazuje w rozmowie Małgorzata Gałązka-Sobotka, „szukając dodatkowych środków na zdrowie sięgnijmy najpierw po te, które budują odpowiedzialność za zdrowie obywateli”.

Tak jak w przypadku podatku cukrowego, który zasila fundusze ochrony zdrowie społeczeństwo nie odrzuciło pomysłu, a zrobił to przemysł.

- Jak szukamy pieniędzy dla zdrowia to powinniśmy sięgnąć po metody, które w sposób naturalny wiążą się ze zdrowiem – mówi.

Skąd wziąć pieniądze na zdrowie?

Jak podkreślają eksperci, konieczna jest także dyskusja o składce zdrowotnej, która od 2007 r. pozostaje na niezmiennym poziomie - 9%. W ocenie Małgorzaty Gałązki-Sobotki powinniśmy poważnie rozważyć jej systematyczne podnoszenie, np. o 0,5% rocznie do 11%, uzależniając być może to tempo od koniunktury gospodarczej. 

Zmiany w składce zdrowotnej już są na celowniku rządu. Jak informuje czwartkowy "Dziennik Gazeta Prawna" rząd rozważa kilka scenariuszy w sprawie zmiany zasad opłacania składki zdrowotnej.

Pierwszy scenariusz dotyczy najlepiej zarabiających, płacących zryczałtowaną składkę zdrowotną (w tym roku 381 zł miesięcznie). Zmiana polegałaby na częściowym uzależnieniu jej wysokości od realnie uzyskiwanych zarobków.

W innej koncepcji chodzi o zmniejszenie liczby ubezpieczonych w KRUS i korzystających z preferencji w opłacaniu składki zdrowotnej.

Trzeci pomysł zakłada wzrost składki w sposób możliwie neutralny dla pracowników. Dlatego jednocześnie podwyższono by część podlegającą odpisowi podatkowemu (obecnie jest to 7,75 proc.)".

Jakie mogą być inne źródła finansowania ochrony zdrowia?

Jak wskazują eksperci, pieniądze mogłyby pochodzić także z dodatkowych akcyz na produkty drogie które negatywnie wpływają na zdrowie np. papierosy i alkohol, których ceny, w stosunku do innych krajów europejskich, są relatywnie niskie.

Warte uwagi jest także wprowadzenie powszechnego ubezpieczenia pielęgnacyjnego, które wprowadzane jest w krajach starzejących się społeczeństw. – Kraje wprowadzają dodatkowe ubezpieczenie, aby umożliwić zwiększoną ochronę swoim obywatelom – relacjonuje Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Zdaniem ekspertów należałoby też umożliwić społeczeństwu dodatkowe ubezpieczenia komplementarne, które pozwolą obywatelom na powszechne korzystanie z prywatnych podmiotów leczniczych.

- Dziś te ubezpieczenia dostępne są w dużych miastach, najczęściej dla pracowników dużych firm. To rozwiązanie coraz bardziej powszechne, choć dostępne dla nielicznych. Dla tych, którzy i tak są znacznie sprawniejsi w relacji z systemem  – mówi Małgorzata Gałązka-Sobotka.

- Jak system reaguje na potrzeby najsłabszych, najbiedniejszych, mieszkańców wsi, małych miasteczek? Nie gwarantując im prawa dostępu do opieki publicznej dobrej jakości wyklucza zdrowotnie, skazując na utratę zdrowia, a nawet życia.  Innych, którzy są w lepszej sytuacji finansowej zmusza do zaspakajania potrzeb zdrowotnych na rynku prywatnym. Jako indywidualni klienci Polacy kupują te usługi znacznie drożej, niż wtedy, gdyby mogli skorzystać z dodatkowego ubezpieczenia. Niestety nieuporządkowany od lat koszyk świadczeń gwarantowany odbiera szanse na szeroki rozwój tych instrumentów – dodaje.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz