A.Niewiadomska: diagności nie chcą wyjeżdżać, tylko godnie zarabiać

18 Lutego 2021, 16:04

- Jesteśmy niezbędni w systemie (...). Diagności nie chcą wyjeżdżać, tylko godnie zarabiać - mówi Polityce Zdrowotnej Prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych Alina Niewiadomska. Według niej, potrzebne są ,,męskie” decyzje i konkretne rozwiązania finansowe, "aby zasypać rowy nierówności placowej mając na uwadze wszystkie zawody medyczne".

Prezes KRDL bierze udział w rozmowach na temat siatki płac w ramach trójstronnego zespołu ds. ochrony zdrowia. Co ustalono na kolejnym posiedzeniu zespołu ds. wynagrodzeń?

Propozycje dotyczące poziomu wynagrodzeń dla diagnostów laboratoryjnych, jakie przedstawiła w imieniu tego środowiska zaskoczyły pozostałe grupy medyków. Diagności laboratoryjni chcą zarabiać tyle, ile lekarze

Zapytaliśmy więc Prezes KRDL Alinę Niewiadomską o trwające rozmowy i postulaty diagnostów laboratoryjnych:

Jak MZ odniosło się do postulatów KIDL dot. wskaźnika wynagrodzeń?

Prezes KRDL, Alina Niewiadomska:  Myślę, że wszyscy byli zaskoczeni. Zarówno związki zawodowe, jak i samo Ministerstwo Zdrowia. Przypominam, że zaproponowaliśmy, aby dolna granica wynagrodzeń dla diagnostów laboratoryjnych była taka sama, jak w pierwszych trzech grupach. Moim zdaniem czas skończyć z wywoływaniem kompleksów, zazdrości, dzielenia na lepszych i gorszych. Pogłębianie sztucznych podziałów pomiędzy zawodami medycznymi niczemu nie służy. Czas skończyć z nierównościami i dyskryminacją. Rządzący mają idealny moment aby to zrobić i udowodnić, że zależy im na ratowaniu polskiego systemu ochrony zdrowia.

My jesteśmy dumni z naszego zawodu. Jesteśmy niezbędni w systemie. Dotychczas mało kto zdawał sobie sprawę, że jesteśmy tak samo dobrze wykształceni jak lekarze. Przypominam, że kształcenie diagnosty trwa nawet 9-10 lat! Tak samo jak lekarze kończymy uczelnie medyczne, i tak samo jak lekarze uzyskujemy tytuły specjalistów. A mamy zarabiać dużo, dużo mniej? Dlaczego? Jesteśmy niezbędnym ogniwem w systemie ochrony zdrowia, co całe społeczeństwo zauważyło podczas epidemii koronawirusa. Czas żeby dostrzegli, a przede wszystkim docenili to również rządzący.

To właśnie my wykrywamy dniami i nocami wirusa. Proszę sobie wyobrazić, co by się stało jakby nagle, z dnia na dzień zabrakło diagnostów. Bez naszych badań nikt by nic nie wiedział. Zero wykrywalności wirusa, zero leczenia osoczem, zero badania przeciwciał, zero leczenia powikłań. Zero wiedzy odnośnie epidemii. System przestał by funkcjonować. Paraliż totalny państwa polskiego. I chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości. Ministerstwo Zdrowia to urzędnicy, którzy swoje informacje opierają na naszych raportach przekazywanych przez diagnostów laboratoryjnych. Przypominam, że badania nie są robione przez laboratoria, ale przez wysokospecjalistyczną grupę zawodową, którą tworzą diagności laboratoryjni pracujący w laboratoriach.

Czas to wreszcie docenić. Dokładnie teraz. Ostatni dzwonek. W podziękowaniu za rok ciężkiej pracy w walce z epidemią, która jeszcze nie wiadomo ile potrwa. Warto o tym pamiętać zanim ci najlepsi wyjadą za granicę i będą ratować inne społeczeństwa. A diagności nie chcą wyjeżdżać, tylko godnie zarabiać żeby móc utrzymać swoich najbliższych.

Chcę jednak podkreślić, że bardzo dziękuję ministrowi Miłkowskiemu za włączenie do rozmów o zarobkach, samorządów medycznych. To bardzo ważny dla nas sygnał, że może uda się osiągnąć jakiś konsensus. To, że mogliśmy przedstawić swoje postulaty jako KIDL jest  przełomowym wydarzeniem. Zwracaliśmy się jako samorząd o włączenie nas do prac RDS  już na początku ubiegłego roku. Stało się to w tym roku i  na spotkanie 10 lutego br. do siedziby MZ zostali zaproszeni przez Ministra Zdrowia prezesi samorządów zawodów medycznych. Jest to ze wszech miar właściwe, bo samorząd reprezentuje wszystkich diagnostów, a nie tylko tych należących do związków zawodowych.

 

Czy ze strony MZ padły konkretne propozycje dotyczące poziomu wynagrodzeń (współczynnika) dla diagnostów laboratoryjnych i pozostałych grup zawodowych? Jeżeli tak, to jakie?

Na spotkaniu 17-go (lutego - przyp. red.) nie padły żadne konkretne propozycje dla diagnostów czy pozostałych grup zawodowych. Następne posiedzenie odbędzie się w dniu 26 lutego br.

 

Jak ocenia Pani to spotkanie? Czy uda się osiągnąć kompromis?

To trudne pytanie. Liczę że jednak nastąpi pewien reset w koncepcjach proponowanych przez Ministerstwo Zdrowia i rządzący bardziej wsłuchają się w głosy medyków. Muszą zrozumieć, że sami na tym skorzystają. W perspektywie będzie to dla nich niesamowity sukces. Budżet państwa niewątpliwe będzie dużo bardziej obciążony, ale czas to wreszcie zrobić i podjąć tę trudną decyzję. Po raz pierwszy od 30 lat. Przekierować pieniądze, właściwie dofinansować system ochrony zdrowia. W tym zabezpieczyć minimalne medyków na odpowiednim poziomie. Mamy pokolenie osób młodych, młodych diagnostów laboratoryjnych, rwących się do pracy. Ale oni chcą żyć godnie. Patrzą na rówieśników i zaczynają żałować, że wybrali taką drogę zawodową. Długo nie popracują w zawodzie, jeżeli pieniądze im się będą kończyć zaraz po opłaceniu rachunków stałych.

Należy pamiętać, że przed diagnostami nadal potężne wyzwania związane z jednej strony z diagnostyką koronawirusa, z drugiej - diagnostyką już znaczącej liczby ozdrowieńców czy osób zaszczepionych oznaczając przeciwciała ze wskazań oczywiście, ale tez długofalowo diagnostyka powikłań pocovidowych i bieżące diagnozowanie chorych. Potrzebne są ,,męskie” decyzje i konkretne rozwiązania finansowe, aby zasypać rowy nierówności placowej mając na uwadze wszystkie zawody medyczne. Moim życzeniem jest, aby był to słodki smak kompromisu dla diagnostów. Zasłużyli sobie na to swoją rzetelną pracą, wiedzą i kompetencjami.

Przez prawie 30 lat utrwalany był stereotyp, że system ochrony zdrowia składa się tylko z lekarzy i pielęgniarek. I w zasadzie tylko o tych dwóch grupach zawodowych cały czas się mówiło. Inni jakby nigdy nie istnieli. I społeczeństwo nie wiedziało o naszym istnieniu. I nagle przyszła epidemia. Okazało się, że w karetkach jeżdżą także ratownicy medyczni, badania wykonują diagności laboratoryjni, a nie pielęgniarki jak się wielu wydawało, a po chorobie zabiegi rehabilitacyjne wykonują fizjoterapeuci. To są dziesiątki tysięcy ludzi o których w zasadzie system zapomniał i przez wiele lat pomijał. A są niezbędni. Ten sposób myślenia potwierdza nowy projekt (tabelka) zaszeregowania. Literalnie wymienieni są tylko lekarze i pielęgniarki. Reszta opisana jest jako inne zawody medyczne. Tak być nie może. Czas na zmiany. Rządzący muszą być przygotowani teraz na „krzyk” innych zawodów medycznych.

 

 

Mam jeszcze pytanie odnośnie wtorkowego spotkania zespołu na temat stanu kadr medycznych po pandemii.  Czego dotyczyło?

Na spotkaniu 16-go lutego przedstawiciele samorządów przedstawili problemy środowiska za ubiegły rok. Jak wygląda stan kadr. Sprawozdanie przedstawił tez NFZ. 1,2 mld zł wydano na realizację kontraktów oznaczania SARS-Cov2 metodą RT-PCR. To jest wymierny efekt pracy diagnostów w walce z pandemią. Ministerstwo Zdrowia nie odnosiło się do naszych wypowiedzi.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz