Zmiana zasad wyceny świadczeń nieuchronna

19 Lutego 2021, 12:56 kalkulator inwestycje stetoskop lekarz medycyna dokumenty dokumentacja analiza

Zmiana zasad wyceny świadczeń wydaje się być nieuchronna, bo system ten już dawno przestał być efektywny i przejrzysty. Niektóre świadczenia nie przeszły ponownej wyceny w Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji od wielu lat. W przypadku wielu świadczeń o cenie "ręcznie" decyduje NFZ m.in. poprzez różne współczynniki korygujące, przeliczniki czy cenę za punkt. Do tego dochodzi dyskusja o płaceniu za jakość, efekt leczenia, kompleksową opiekę, czy też o nowej siatce płac dla pracowników medycznych, co również trzeba uwzględnić w wycenie świadczeń.

Taryfikacja świadczeń to temat bardzo złożony, chociaż wydawałoby się, że mamy jedną instytucję powołaną do tego właśnie celu. 

Tafyfikacją, czyli wyceną świadczeń zajmuje się od lat Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Taryfikacja konkretnych procedur wynika z planu pracy na dany rok oraz odbywa się doraźnie na podstawie konkretnych zleceń z resortu zdrowia.

Na przestrzeni lat okazało się, że również resort zdrowia oraz Narodowy Fundusz Zdrowia mogą istotnie wpływać na wycenę poprzez najróżniejsze narzędzia. Placówki medyczne niekiedy zaskakiwane były z dnia na dzień informacją o zmianie finansowania za jakieś świadczenia. Gdy chodzi o podniesienie wyceny, wówczas nie ma problemu. Czasem jednak zdarzają się też obniżki wycen, co burzy zaplanowane wcześniej budżety.

Z jednej strony placówki i środowiska klinicystów oczekują wciąż wzrostu wycen argumentując to wzrostem kosztów. Szpitale od lat skarżą się na kwoty, jakie proponuje im Narodowy Fundusz Zdrowia za wiele badań, operacji czy specjalistycznych porad. Według kierujących placówkami, wyceny często nie uwzględniają rzeczywistych kosztów, jakie trzeba ponieść na ich wykonanie. Wskazują, że jest to właśnie głównym powód generowanych strat.

Standard Rachunku Kosztów – czy pomoże?

Z drugiej strony koszty te niekiedy trudno Agencji oszacować, bo brakuje rzetelnych danych. Resort zdrowia chce mieć łatwiejszy dostęp do danych dotyczących kosztów świadczeń zdrowotnych w szpitalach. Zmienić ma to wdrażany właśnie system sprawozdawania danych o kosztach, czyli tzw. Standard Rachunku Kosztów, jednolity i obowiązkowy dla niemal wszystkich placówek. Jak przy każdej zmianie, pojawiały się apele o przesunięcie terminu wdrożenia tego rozwiązania w czasie. Oprócz argumentów o konieczności przygotowania się placówek, np. przebudowie systemów informatycznych, kolejnych biurokratycznych obowiązkach, podnoszono też poniekąd słuszny argument, że z powodu epidemii obecnie koszty udzielania świadczeń odbiegają od normy.

- Wszyscy narzekają, ale jak przychodzi do analizy i do tego, aby usiąść i zastanowić się jak to powinno wyglądać, to najlepiej, aby było najdrożej - mówi Magdalena Władysiuk, wiceprezes HTA Consulting.

Interesariusze systemu w kontekście wyceny świadczeń mówią też o płaceniu za jakość, tylko nadal brak pomysłu systemowego, jak tę jakość mierzyć. W różnych dziedzinach za różne parametry "jakościowe", np. minimalny próg liczby wykonywanych zabiegów, można otrzymać wyższe stawki. Jednak niekiedy parametry te nijak mają się do faktycznej jakości świadczeń. Nie zawsze ilość wykonanych zabiegów przekłada się przecież na ich jakość. Np. w przypadku zabiegów chirurgicznych, większa ich liczba może świadczyć o większym doświadczeniu. Jednak pojawia się pytanie, czy może być brana pod uwagę jako jedyny miernik w oderwaniu od np. wskaźników o rehospitalizacji, śmiertelności pozabiegowej lub zakażeniach wewnątrzszpitalnych?

W kolejnych dziedzinach wdrażana jest też kompleksowość opieki, co niesie za sobą wyższe koszty, więc i tu często na szybko przygotowuje się nowe stawki. Do tego dochodzi trwająca właśnie dyskusja o wynagrodzeniach pracowników medycznych i uwzględnienie kosztów ich wynagrodzeń w cenie świadczeń.

Przestarzały system

Problem polega na tym, że system wyceny świadczeń, który został stworzony kilkanaście lat temu nie przechodził w międzyczasie niezbędnych zmian. Dokładane są zaś do niego różne "narzędzia" np. przy okazji "gaszenia pożarów", co spowodowało jego "wypaczenie".

W różnych dziedzinach pojawiają się np. współczynniki korygujące wprowadzane przez NFZ. Pojawia się to już na etapie POZ i mnożenia stawki kapitacyjnej przez specjalne współczynniki, np. za dzieci lub osoby z cukrzycą. Nie do końca jasne są tu podstawy i analizy kosztów, na podstawie których wdraża się takie czy inne mnożniki. Niekiedy w toku rozmów z przedstawicielami lekarzy rodzinnych przed podpisaniem kolejnych umów, padają propozycje różnych mnożników. Jak to się ma do pracy Rady Taryfikacji przy AOTMiT?

Również w ramach opieki ambulatoryjnej czy np. stomatologii Fundusz właśnie współczynnikami reguluje ostateczne stawki za świadczenia dla danych grup pacjentów lub za wykonanie danej ilości konkretnego rodzaju wizyt. Ryczałty dla szpitali także są przemnażane przez różne współczynniki w zależności od liczby realizowanych świadczeń, poziomu referencyjności czy jeszcze innych parametrów, o których decyduje Fundusz.

Do tego dochodzą różne stawki za punkt w zależności, np. od oddziału wojewódzkiego NFZ, co czasem prowadzi do znacznych różnic w finansowaniu tego samego świadczenia między regionami.

Długo oczekiwane retaryfikacje

Ponadto są procedury, które nie były wyceniane na nowo od kilku lat, a nawet takie, których taryfikacja nie zmieniła się od początku. Przykładem jest onkologia, w której – jak przyznał w ubiegłym tygodniu sam minister zdrowia Adam Niedzielski – właśnie zaproponowana retaryfikacja, która ma wejść od kwietnia, „jest dokonywana pierwszy raz od wielu lat, np. w radioterapii pierwszy raz od 2015 r., a np. w zakresie chirurgii onkologicznej jest zrobiona pierwszy raz”. W tej dziedzinie retaryfikacja wiąże się z zapowiedzią przekucie pilotażu sieci onkologicznej na cały kraj. Retaryfiakcja ta została przygotowana kompleksowo i objęła m.in. chirurgię, hematoonkologię, chemioterapię i inne zakresy.

Retaryfikacja ta zajęła jednak AOTMiT sporo czasu, bo takie zlecenie Agencja otrzymała już w 2018 r.

W tym samym czasie ówczesny minister zdrowia Łukasz Szumowski zapowiadał konieczność wyceny na nowo większości procedur medycznych w koszyku świadczeń gwarantowanych. Wówczas mówiło się, że taka nowa wycena miała być gotowa do końca 2019 r., a MZ miał skorzystać przy szacowaniu kosztów poszczególnych procedur z pomocy zewnętrznych ekspertów. Najpierw miał też być prowadzony pilotaż. Efektów jednak nie poznaliśmy.

Biorąc pod uwagę tempo przygotowywania nowych wycen, retaryfikacja całego koszyka w szybkim tempie wydaje się mało realna. Być może Standard Rachunku Kosztów usprawni nieco sam proces zbierania i porównywania danych, jednak to nie jedyne konieczne zmiany.


Więcej pieniędzy w systemie


W kontekście zapowiedzi przez ministra zdrowia potrzeby wzrostu finansowania ochrony zdrowia i dochodzenia do 7 proc. PKB na ten cel, dyskusja o zmianie zasad taryfikacji jest niezbędna.

Jak zawsze przy dyskusji o potrzebie reformy systemu ochrony zdrowia okazuje się, że łatanie systemu z jednej strony niewiele przynosi, ponieważ w innych zakresach nadal nie funkcjonuje on tak jak potrzeba. Podobnie jest z wyceną świadczeń. System ten wymaga reformy, jednak nie w oderwaniu, np. od nieuchronnych zmian, czy wręcz zbudowania od nowa koszyka świadczeń refundowanych. Trzeba brać pod uwagę także finansowanie wynagrodzeń pracowników medycznych, które stanowią istotną część kosztów świadczeń, czy nawet całościową zmianę systemu finansowania ochrony zdrowia. Niejednokrotnie obecny minister wskazywał na potrzebę płacenia za jakość i efekt wykonanych procedur, tylko nadal nie poznaliśmy konkretnych rozwiązań jak to zrobić.

- Ja chciałabym wiedzieć, jak będzie wyglądała opieka, aby nałożyć na to odpowiednie koszty – wskazuje Magdalena Władysiuk. - Agencja pracowała nad wyceną w onkologii i przygotowała raporty, ale jak to się ma do świadczeń, do zaproponowanych rozwiązań i do realizowanego pilotażu – pyta M. Władysiuk. Według niej, wszyscy skupiają się na Agencji, która przedstawia wyliczenia i proponuje taryfy, ale to Ministerstwo powinno brać odpowiedzialność za to, aby ta przygotowana taryfikacja odnosiła się też do planowanych zmian, np. w zakresie onkologii i powołania Narodowej Sieci Onkologicznej. Za chwilę bowiem, gdy poznamy faktyczny kształt Narodowej Sieci Onkologicznej może się okazać, że przygotowane właśnie dużym nakładem pracy taryfy nie przystają do zaproponowanych rozwiązań.

System taryfikacji potrzebuje więc zmian, aby nadążać za tym, co realnie dzieje się w ochronie zdrowia. Niezbędne jest też doprowadzenie do tego, aby był bardziej przejrzysty. Zmianom w takim kierunku powinien teoretycznie sprzyjać fakt, że w fotelu ministra zdrowia zasiada obecnie ekonomista. Jednak jak pokazuje doświadczenie wieloletnich dyskusji i deklaracji dotyczących potrzeby naprawy systemu ochrony zdrowia, większość obszarów do poprawy mamy jasno zdiagnozowanych, ale na dyskusjach niestety się kończy.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz