Środowisko krytycznie o pilotażu Krajowej Sieci Kardiologicznej

24 Lutego 2021, 9:03 lekarz kardiolog serce zawał

Niedawno ogłoszony przez premiera i ministra zdrowia projekt utworzenia Krajowej Sieci Kardiologicznej i wdrożenia pilotażu w tym zakresie budzi sporo kontrowersji. Choroby serca są w Polsce obok nowotworów główną przyczyną zgonów. Nikt nie ma wątpliwości, że niezbędne są działania, aby zmienić te niechlubne statystyki poprzez zwiększenie dostępu pacjentów do skutecznej diagnostyki i leczenia. Jednak eksperci mają wiele krytycznych uwag odnośnie projektu MZ.

Już sam sposób ogłoszenia projektu sieci kardiologicznej wprowadził wielu przedstawicieli dużych ośrodków kardiologicznych w stan zdumienia. 11 lutego, w Światowym Dniu Chorego, premier i minister zdrowia ogłosili, że powstanie Krajowa Sieć Kardiologiczna. Dwa dni później do konsultacji trafił projekt rozporządzenia. Projekt powstał bez konsultacji, a nawet wiedzy środowiska kardiologicznego, kardiochirurgicznego, organizacji pacjentów czy epidemiologów.

Prof. Przemysław Mitkowski, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, w rozmowie z Polityką Zdrowotną podkreślił, że eksperci w połowie ubiegłego roku byli w resorcie zdrowia na jednym wstępnym spotkaniu dotyczącym stworzenia programu opieki kardiologicznej ale na tym rozmowy się skończyły. - Nie było żadnych szerokich konsultacji czy rozmów w środowisku kardiologicznym, dotyczących tego projektu, jego zawartości. PTK, ani konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii, nie zostali uprzedzeni, że taki projekt zostanie ogłoszony. - To wzbudza spory niepokój w środowisku - ocenia prof. P. Mitkowski.

Szczególne wzburzenie spowodowało ograniczenie realizacji pilotażu do jednego województwa, a tak naprawdę do jednego ośrodka.

Niejasne źródła finansowania

Obawy środowiska budzi także sposób finansowania projektu przez alokację środków. Może on bowiem stanowić zagrożeniem dla normalnego funkcjonowania innych wiodących ośrodków kardiologicznych, w tym centrów uniwersyteckich. Zagrożone mogą być nowoczesne i innowacyjne metody diagnostyczne i terapeutyczne, realizowane w innych niż objętych pilotażem ośrodkach medycznych.

Projekt przewiduje bowiem, że środki na pilotaż będą pochodzić z budżetu NFZ. Jest to ponad 37 mln zł, które będą musiały zostać przesunięte z innych celów.

- W ubiegłym roku odnotowaliśmy bez mała 17 procentowy wzrost liczby zgonów z przyczyn sercowo-naczyniowych, więc jako środowisko kardiologów oczekiwalibyśmy raczej zwiększenia możliwości wykonywania procedur kardiologicznych, w tym zniesienia limitów w kardiologii - podkreśla prof. P. Mitkowski. Chodzi też o obawy dotyczące dostępu pacjentów do najnowszych technologii w innych ośrodkach jeżeli pojawiłyby się ograniczenia w finansowaniu innych programów jak np. HB-HTA.

Potrzebna szersza perspektywa

Zastrzeżenia budzi wybór województwa mazowieckiego i Instytutu Kardiologii jako jedynego ośrodka koordynującego pilotaż, a następnie dwóch ośrodków jako realizatorów. To program, który pewnie daje spore korzyści pacjentom znajdującym się w pobliżu ośrodków, które będą realizowały pilotaż, ale tym samym dotyczy wąskiej grupy na wybranym terenie.

Tymczasem w woj. mazowieckim funkcjonuje kilka doskonałych ośrodków specjalizujących się w kardiologii. Patrząc zaś z perspektywy całego kraju, trzeba pamiętać, że regionalnie definiowane są nieco inne problemy, dlatego przygotowując program krajowy, warto brać pod uwagę doświadczenia z kilku różnych ośrodków.

Aby spojrzenie to było pełne, warto byłoby też wysłuchać pacjentów oraz epidemiologów. - Zabrakło szerszej dyskusji, zaproszenia przedstawicieli pacjentów i epidemiologów, abyśmy mogli wspólnie zrobić coś, z czego korzyści odniosą zdecydowanie większe grupy pacjentów, co może być szybko wprowadzone - uważa prof. P. Mitkowski. - Razem możemy więcej, a współpraca przynosi lepsze efekty - dodaje.

Także Pracodawcy RP wśród swoich uwagach do projektu zwracają uwagę m.in. na rolę Instytutu. "Projekt zakłada, że wykonawca projektu sprawować będzie nadzór nad samym sobą (nadzór nad przebiegiem pilotażu Minister Zdrowia powierza Krajowej Radzie ds. Chorób Układu Krążenia, której skład jest proponowany i na której czele stoi dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii, głównego wykonawcy pilotażu)" - wskazują.

Niewykorzystany KONS

Ponadto wielu ekspertów jest zdziwionych dążeniem do szybkiego wprowadzenia pilotażu, obejmującego wiele różnych ścieżek diagnostycznych i terapeutycznych na różnych poziomach opieki, mając w pamięci, jak trudno jest rozpocząć realizację programu KONS (Koordynowana Opieka nad chorymi z Niewydolnością Serca), którego start został ogłoszony już w 2018 r.

W projekcie pilotażu sieci kardiologicznej znalazła się również opieka nad chorymi właśnie z niewydolnością serca. Dlaczego więc nie wdrożyć szerzej gotowego programu zaprojektowanego do realizacji w sześciu województwach, a zamiast tego proponować pracę nad jego kompletnie nową wersją, która nie uwzględnia propozycji integracji i koordynacji opieki nad pacjentem z niewydolnością serca, co jest najważniejszym zadaniem w programie KONS. Dodatkowo reprezentacja ośrodków z sześciu różnych województw w pilotażu KONS byłaby dość solidna i różnorodna. W pilotażu sieci mamy zamiast tego jedno województwo i jeden dominujący ośrodek wskazany przez resort zdrowia.

- Nasza koncepcja tworzenia sieci była taka, że będziemy do tego globalnego niezwykle potrzebnego programu opieki kardiologicznej w Polsce wkładali kolejne cegiełki. Polskie Towarzystwo Kardiologiczne i eksperci doskonale opracowali program KOS-Zawał, którego realizacja wykazała u pacjentów nim objętych zmniejszenie śmiertelności. Mamy gotową kompleksową opiekę nad pacjentami z niewydolnością serca, czyli KONS. Kolejny przygotowany program to opieka nad chorymi z migotaniem przedsionków - wylicza prof. P. Mitkowski. Jak wskazuje, celowe byłoby więc wdrażanie kolejnych cegiełek, które są już gotowe, w szerszej populacji, wyciąganie wniosków i jednocześnie przygotowywanie kolejnych programów opieki koordynowanej.

Niedopracowany projekt

Tymczasem pilotaż obejmuje cztery dziedziny i jest - w ocenie środowiska - dość skomplikowany, więc w wielu zakresach będzie wymagał prawdopodobnie rozpisania od początku całego programu.

Także Pracodawcy RP, którzy nie kwestionują zaś samej zasadności podjęcia inicjatywy wzbogacenia modelu opieki kardiologicznej o nowe narzędzia i rozwiązania organizacyjne, mają zastrzeżenia co do przygotowanych przez MZ założeń.

Jak podkreślają, "przekazany przez resort zdrowia projekt wymaga doprecyzowania, a – w niektórych aspektach – również przebudowy założeń, ponieważ w obecnym brzmieniu są one niejasne bądź zawierają ryzyka natury wdrożeniowej.

Ponadto według Pracodawców RP, pilotaż koncentruje się na opiece stacjonarnej (szpitalnej), a pomija wspieranie samodzielności pacjenta i ciągłą opiekę, w tym pomija rehabilitację oraz telemonitoring. Dodatkowo wymaga dookreślenia zasad kwalifikacji pacjenta do pilotażu, (ponieważ kwalifikacja pacjenta powinna być również możliwa z poziomu POZ, jak i AOS czy też leczenia szpitalnego), a także precyzyjnego określenia kryteriów kwalifikacji podmiotów POZ do pilotażu.

Projekt zakłada opracowanie wytycznych postepowania medycznego przez podmiot leczniczy, a - jak przypominają Pracodawcy RP - tworzenie wytycznych pozostaje w kompetencjach towarzystw naukowych.

W Polsce pilnie potrzebujemy łatwiejszego dostępu do nowoczesnych metod diagnostycznych i leczniczych w dziedzinie kardiologii, zarówno w zakresie zapobiegania, jak i leczenia chorób układu sercowo-naczyniowego, w tym - jak podkreśla środowisko - także nielimitowania procedur kardiologicznych i kardiochirurgicznych. Chodzi bowiem o ograniczenie epidemii zgonów z powodu chorób układu sercowo-naczyniowego w Polsce. Według raportu MZ z lutego 2021 wzrost śmiertelności z przyczyn sercowo-naczyniowych wyniósł około 16,5 proc. w roku 2020 w porównaniu 2019 i był najwyższy ze wszystkich ujętych w raporcie stanów klinicznych.

Czy jednak pilnie przygotowany, ogłoszony z zaskoczenia i szybko konsultowany projekt przyniesie oczekiwane zmiany? Może jednak warto posłuchać głosu środowiska klinicystów, pacjentów czy epidemiologów i ponownie przeanalizować projekt od strony organizacyjnej czy klinicznej, aby faktycznie służył on pacjentom.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz