Placówki powiatowe drogie w utrzymaniu

24 Lutego 2021, 13:13 SZPITAL

Szpitale powiatowe wydają ok. 80 proc. pieniędzy z NFZ na pensje personelu. Dla porównania, szpitale kliniczne na ten cel przeznaczają tylko 46 proc. budżetu. Wszystko przez to, że te pierwsze mają problemy z pozyskaniem kadry, którą muszą kusić dwa razy wyższymi stawkami, a te drugie leczą mniej w oparciu o usługi ludzkie, a bardziej nowoczesnym sprzętem.

W tym tygodniu na piątek zaplanowana jest kolejna tura rozmów na temat ustalenia nowej siatki płac w ochronie zdrowia. Rozmowy na Zespole Trójstronnym trwają od kilku tygodni i na razie daleko do konsensusu pomiędzy rządem, pracodawcami a związkami zawodowymi, gdyż pomiędzy stronami są duże rozbieżności. 

80 proc. budżetu na pensje w powiatach

Jedną z głównych osi sporu jest pozycja wynagrodzeń w kosztach prowadzenia działalności szpitali. Na jednym ze spotkań Zespołu Trójstronnego przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia wskazali, że placówki medyczne średnio wydają na pensje 56 proc. pieniędzy jakie otrzymują z NFZ w ramach ryczałtu i kontraktu.

Z tezą kompletnie nie zgadzają się starostowie, zarządzający szpitalami powiatowymi. Podkreślają, że w ciągu ostatnich lat każde zwiększone finansowanie z NFZ, podwyższenie wyceny niektórych świadczeń, przeznaczane były na pensje. Te pochłaniają 80. proc. budżetu placówek powiatowych, którym często brakuje środków na lepsze materiały dla pacjentów czy na leki. 

50 proc. budżetu na pensje w szpitalach klinicznych

Co ciekawe, zupełnie inaczej przedstawia się struktura wydatków na pensje w innych placówkach medycznych. W szpitalach uniwersyteckich plasuje się to na poziomie 50 proc.

U nas jest to dokładnie 56 proc. a i tak uważamy, że za dużo. Powinniśmy się ograniczyć do 50 proc. I nie mamy problemu z pozyskaniem kadry, ani brakami. Wypłacamy nawet z własnych środków dodatki covidowe dla salowych czy opiekunów medycznych, bo rząd nie zapewnił im tego, a tak samo pracują przy pacjentach z koronawirusem jak lekarze czy pielęgniarki - zaznacza Wanda Korzycka-Wilińska, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Bydgoszczy.

Jeszcze mniej na pensje wydaje duży szpital Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. - U nas plasuje się to na poziomie 46 proc. Wcale mnie nie dziwi, że jednak w szpitalach powiatowych wydatki na pensje są tak wysokie. One, aby pozyskać specjalistę, któremu będzie chciało się dojechać na dyżur z dużego miasta, z dużego ośrodka uniwersyteckiego, musza mu zapłacić drugie tyle za godzinę pracy. Jeśli ja wykładam średnio 100 zł, to powiat musi mu zapłacić 200 zł, a i tak nie ściągnie zazwyczaj specjalisty, tylko rezydenta - wskazuje Jakub Kraszewski, dyrektor gdańskiej placówki. 

60 proc. budżetu na pensje w województwach

Szpitale wojewódzkie, podległe pod marszałków, są zaś gdzieś po środku między placówkami powiatowymi a uniwersyteckimi.

- Radzą sobie nieźle. Wydają na pensje ok. 60 proc. wpływów z NFZ. Nie jest im trudno pozyskać kadrę, gdyż zazwyczaj są zlokalizowane w dużych miastach i dla lekarza, pod kątem prestiżu, stoją na drugim miejscu po szpitalu klinicznym - wskazuje Ewa Książek-Bator, wiceszefowa Polskiej Federacji Szpitali.

W szpitalach klinicznych sytuacja jest o tyle specyficzna, że tam pracuje kadra naukowa, która jedną pensję ma z uczelni medycznej, z pracy ze studentami, a drugą lub jej jakąś część - z pracy w szpitalu należącym do uczelni.

Niemniej jednak, z punktu widzenia ekonomii szpitale powiatowe są dla systemu nieopłacalne. Wydają dużo na pensje, a rzadko kiedy zajmują się specjalistycznym leczeniem.

- My redukujemy koszty osobowe, gdyż w skład naszej usługi nie wchodzi głównie praca ludzka. Leczymy za pomocą specjalistycznego sprzętu i leków. Tam gdzie usługa opiera się na świadczeniu przez człowieka, będzie droga - wskazuje Jakub Kraszewski. Jego zdaniem działalność placówek medycznych w powiatach powinna ograniczać się głównie do zol-i, pomocy doraźnej i ambulatoriów. 

Inna sprawa jest taka, że szpitale powiatowe działają głównie w oparciu o internę czy chirurgię ogólną, a te świadczenia od lat są niedoszacowane. 

20 szpitali w Danii 

Dla porównania, w Dani, czyli kraju liczącym 10 mln mieszkańców, funkcjonuje ponad 20 szpitali. Duńczycy mają jeden z lepiej działających systemów ochrony zdrowia, oparty o duże wielospecjalistyczne szpitale. Tymczasem w Polsce liczącej ok. 37 mln mieszkańców, szpitali jest ok. 900. 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz