Szpitale są drogie w utrzymaniu dla NFZ

02 Marca 2021, 15:33 Senior w szpitalu

Na utrzymanie szpitali Fundusz wydaje ponad połowę wpłaconych do niego składek zdrowotnych obywateli, którzy i tak czekają w długich kolejkach. Placówki medyczne są kosztochłonne, ale też im samym w galopującym tempie rosną wydatki. 

W obliczu dyskusji nad reformą szpitali jednym z koronnych argumentów są finanse jakie NFZ przekazuje na szpitalnictwo. Leczenie szpitalne zajęło w 2020 r. w prawie 90 miliardowym budżecie NFZ ok. 55 miliardów. Dla porównania na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną Fundusz wydał w ubiegłym roku niecałe 6 miliardów zł. 

Ostatni epidemiczny rok obnażył także to, że teza jakoby szpitali było w Polsce za dużo, gdyż zachodnia Europa stawia na tańsze lecznictwo ambulatoryjne, chwieje się. W szpitalach brakowało miejsc dla pacjentów z COVID-19. W obliczu obecnej trzeciej fali epidemii odziały intensywnej terapii w szpitala powiatowych także są zapełnione. 

55 miliardów zł na szpitale

Niemniej jednak, planowana przez rząd reforma szpitali, przewidująca, że zostaną one przekazane pod zarząd marszałków województw lub upaństwowione, uzasadniana jest przez rządzących m.in. wydatkami jakie NFZ przekazuje na szpitale. A te z roku na rok, w przeciwieństwie do AOS, rosną w galopującym tempie. Z

e sprawozdania z działalność NFZ za ubiegłe lata wynika, że szpitale dostają coraz więcej pieniędzy, a wcale nie wykonują większej liczby świadczeń, ani nie leczą większej liczby pacjentów. Począwszy od 2017, przez 2018 aż do 2019 placówki medyczne hospitalizowały ok. 9 mln osób. Wykonały ok. 16 mln świadczeń, w 2019 16,5 mln. 2020 rok był rokiem epidemicznym, podczas którego szpitale wstrzymały wiele świadczeń planowych, zatem nie jest on dobry do porównania. 

 Czy zatem szpitale, a zwłaszcza te powiatowe, są drogie w utrzymaniu dla systemu? - Są nierentowne, muszą zachęcać do pracy w nich kadrę wywindowaną pensją. Na pewno wydajniejszym systemem byłoby rozwiązanie oparte na kilku dużych, wielospecjalistycznych szpitalach w regionie i obwodowych punktach doraźnej pomocy w powiatach, do których pacjent może się udać, aby np. skorzystać z pomocy zol-u czy po pomoc w wyjęciu kleszcza - uważa Jakub Kraszewski, szef szpitala Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Śmieci z 5 do 40 tyś. miesięcznie

Np. w Dani, czyli kraju liczącym 10 mln mieszkańców, funkcjonuje ponad 20 szpitali. Duńczycy mają jeden z lepiej działających systemów ochrony zdrowia, oparty o duże wielospecjalistyczne szpitale. Tymczasem w Polsce liczącej ok. 37 mln mieszkańców, szpitali jest ok. 900.

Ale szefowie placówek powiatowych inaczej widzą liczby. -Liczby to jedno, ale rzeczywistość wygląda inaczej niż twarde dane. Nam w ostatnich latach znacznie poszybowały w górę koszty prowadzenia działalności. Jeszcze półtora roku temu płaciliśmy miesięcznie 5 tys. zł za wywóz śmieci i odpadów medycznych a teraz te koszty wynoszą 40 tys. zł. O 100 proc. wzrosły nam ostatnio koszty energii elektrycznej - wskazuje Jerzy Wielgolewski, dyrektor szpitala powiatowego w Makowie Mazowieckim.

Podkreśla także, że koszty funkcjonowania znacznie podwyższają wdrażane w życie nowe przepisy. - Ot choćby te związane z cyfryzacją szpitali. Musiałem z tego powody zatrudnić ostatnio dwie dodatkowe osoby. Poza tym, gdy zaczynałem 12 lat temu pracę w tym szpitalu, było 150 proc. mniej personelu medycznego. A jego nie musiało pojawić się więcej z racji tego, że przybyły tabuny pacjentów, tylko dokumentacji do wypełniania jest tak dużo, że czasami już brakuje osób do leczenia i badania pacjenta - wskazuje Jerzy Wielgolewski. 

Inna sprawa jest taka, że gross środków finansowych jakie dostają szpitale idzie na wynagrodzenia dla personelu. Są to pieniądze znaczone, czyli m.in. dodatki do pensji pielęgniarek czy teraz dodatki covidowe, ale wchodzą one w koszt funkcjonowania szpitali. 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz