Drobnokomórkowy rak płuca: pacjenci chcą nadziei na dłuższe życie

01 Kwietnia 2021, 13:57 rentgen płuca lekarz diagnostyka prześwietlenie

Około 16 osób dziennie umiera w Polsce na drobnokomórkowego raka płuca (DRP). O ile pacjenci z rakiem niedrobnokomórkowym otrzymali już możliwości leczenia zbliżone do światowych warunków, to osoby z DRP takiej szansy wciąż nie mają. Pojawił się przełom w ich leczeniu, czyli immunoterapia, która pozwala przedłużyć ich życie, jednak wciąż nie jest ona refundowana. Małgorzata Maksymowicz z grupy wsparcia na portalu FB: "Rak płuca" w rozmowie z Polityką Zdrowotną podkreśla, że pacjenci z DRP liczą, iż nowa terapia, która daje im nadzieję na dłuższe życie pojawi się na najbliższej liście refundacyjnej.

Polityka Zdrowotna: Pacjenci przygotowali petycję do MZ, w której zwrócili się o równy, sprawiedliwy dostęp do nowoczesnego leczenia dla chorych na drobnokomórkowego raka płuca. Na czym polega ta nierówność w dostępie?

Małgorzata Maksymowicz:Podstawowa nierówność polega na tym, że chorzy, którzy wylosowali z tej torebki, w której są kulki białe i czarne, kulkę z niedrobnokomórkowym rakiem płuca, mają w tej chwili naprawdę zbliżone do światowych warunki i możliwości leczenia. Oczywiście są one nie takie, jak np. za Odrą. Jednak mają badania i leczenie celowane, czyli ukierunkowane na mutacje w określonych genach. Jest tu całe spektrum takich możliwości w I, II i III linii leczenia, a poza tym mają też dostęp do immunoterapii i immunochemioterapii w I i II linii leczenia. Więc jak na polskie warunki mają full service.

Takich "szczęściarzy", którzy mają niedrobnokomórkowego raka płuca, statystycznie jest 80-85 proc. wśród chorych na raka płuca. Tyle ludzi ma szansę, przy spełnieniu różnych warunków, jak kondycja fizyczna, to gdzie trafili i gdzie zaczynają swoje leczenie, stadium w jakim rak jest wykryty, to wszystko modyfikuje te możliwości, ale szanse na leczenie są.

Co więc z szansami pozostałych chorych?

Co się dzieje z tymi, którzy wylosują tę kulkę z drobnokomórkowym rakiem płuca?

Drobnokomórkowcy od ponad 20-30 lat, od kiedy zaczęto leczyć chemioterapią raki, to od tego momentu chorzy na DRP mają to samo leczenie i żadnego innego. Niedawno dostali jeszcze radioterapię. Ale to jest standard, który od 20 lat się nie zmienia i polega na tym, że chorzy najpierw najczęściej dobrze reagują na chemioterapię, ale po kilku tygodniach lub miesiącach następuje gwałtowny nawrót choroby, z którego chory już się nie podnosi i umiera. Tak to wygląda od kilkudziesięciu lat. Dla pacjentów z DRP nie ma leczenia celowanego, bo DRP ma setki mutacji i nie wynaleziono jeszcze żadnego leku, który byłby skuteczny tak, jak przy raku niedrobnokomórkowym, gdzie pacjenci żyją już latami.

Ale od kilku lat jest już zarejestrowana w Unii Europejskiej terapia atezolizumabem, immunoterapia w I linii dla pacjentów z DRP. To pierwsze skuteczne leczenie pozwalające wydłużyć życie chorych z DRP.


Jakiej grupy dokładnie to dotyczy?

3,5 tys. osób rocznie dowiaduje się, że choruje na DRP. Zwykle umierają w ciągu roku. Miesięcznie umiera ok. 600 osób, a dziennie jest to ok. 16 osób. Może nie robi to wrażenia w zestawieniu z obecnymi danymi o osobach, które umierają z powodu COVID-19, ale jest to dzień w dzień kilkanaście, dwadzieścia osób, które umierają, bo nie mają dostępu do skutecznego leczenia.


Czyli immunoterapia nie jest refundowana dla pacjentów z DRP w Polsce?

W Polsce został zgłoszony wniosek o refundację atezolizumabu w immunoterapii DRP w I linii leczenia. W innych zastosowaniach ten lek jest już zarejestrowany i refundowany w niedrobnokomórkowym raku płuca. Jednak pacjenci z DRP nie mają tej refundacji. Od września 2019 r., to już zaraz będzie dwa lata, gdy lek jest zarejestrowany, ale nierefundowany czyli niedostępny dla pacjentów z DRP. To urąga wszelkim zasadom, jakie decydenci sami przyjęli. W Polsce proces refundacji jest bardzo długi, ale to przekracza już wszelkie normy.

Do niedawna nie było czym leczyć pacjentów z DRP. Jednak jeżeli teraz pojawiła się taka możliwość, to jakie ktoś może dać uzasadnienie dla powstrzymywania tej pozytywnej decyzji o refundacji i wydania kilkudziesięciu mln zł rocznie?

Najczęściej chorzy z drobnokomórkowym rakiem płuca to nałogowi, wieloletni palacze...


Tu mógłby pojawić się zarzut, że sami zapracowali na swoją chorobę...

Oni zaczynali palić najczęściej wtedy, gdy jeszcze lekarze stali nad łóżkiem chorego w czasie konsylium z papierosem w zębach, bo nikt nie mówił wtedy o szkodliwości palenia papierosów. Więc nie możemy obarczać tych pacjentów, że wiedzieli co robią. Uzależnili się w czasach, kiedy papieros był wręcz modny.

Faktem jest, że oni przez te wszystkie lata od tych papierosów płacili podatek w formie akcyzy. Np. w tym roku wpływy do budżetu z akcyzy od wyrobów tytoniowych przekroczyły 20 mld zł. Jeżeli przez tyle lat palili, to zapracowali sobie na wyższe szanse leczenia. Dlaczego alkoholicy otrzymują część pieniędzy z akcyzy na alkohol na leczenie problemów alkoholowych, a ci, co palili papierosy nie mają z tego nic.

Skoro te osoby przynoszą do budżetu ponad 20 mld zł rocznie. To jest nieludzkie, że te pieniądze wydaje się na różne inne cele, a tym pacjentom, im się to po prostu należy.

Drugi argument jest taki, że są raki, które równie szybko i gwałtownie postępują, np. rak trzustki, ale tego raka się leczy. Chorzy na raka trzustki mają dostęp do nowoczesnych terapii, pomimo, że też nie są skuteczne w 100 procentach i nie dają szans na 5-letnie przeżycie. Wiele innych nowotworów leczy się mimo, że efekty nie są spektakularne. Więc ja nie widzę powodu, nie rozumiem tego, dlaczego chorzy z DRP to są dzieci gorszego Boga. Dlaczego? Nie ma to żadnego uzasadnienia. Sytuacja jest moralnie obrzydliwa.

Chodzi o równe, sprawiedliwe traktowanie chorych. Nie ma uzasadnienia na to, że mając lekarstwo w garści jednemu choremu je dajemy, a innemu nie. W dodatku ten, który go nie dostaje, całe życie wzbogacał budżet państwa akcyzą od papierosów.

Jakie poczucie niesprawiedliwości rodzi się w człowieku, który wie, że jest nierówno traktowany w tym kraju?. Pacjenci na grupie pytają o to, dlaczego oni nie dostają dostępu do leczenia. Również bliscy osób, którzy zmarli na raka płuca wciąż o to pytają.


Jakie korzyści dla pacjenta z DRP może przynieść immunoterapia w I linii leczenia?

Immunoterapia pozwala przedłużyć życie tym pacjentom. To świetne nowoczesne leczenie. Wykazano jej skuteczność. Mediana wynosi dwa miesiące, ale to nie jest średnia przeżycia, tylko mediana przeżycia. To oznacza, że część chorych w ogóle nie zareaguje na leczenie i umiera standardowo szybko. Jednak są osoby, które dobrze reagują i one mogą przeżyć nawet kilka lat.

DRP jest rozpoznawany zwykle w fazie zaawansowanej, w fazie rozsiewu, więc nawet nie stosuje się leczenia chirurgicznego. Immunoterapia natomiast sięga do najmniejszych i najdalszych zakamarków ciała. To nie jest zastrzyk dawany w guza, to nie jest działanie lokalne, ale immunoterapia pobudza własne siły organizmu, aby znaleźć tego wroga w najmniejszej dziurze, walczyć z nim i go wykończyć.

Nareszcie po dwudziestu kilku latach pojawiła się nowa szansa na sensowne leczenie, które jak już zadziała, to ludzie żyją rok, dwa, trzy. Bez tego, niestety umierają po trzech, czterech miesiącach od wznowy.

W porównaniu z tym, że wcześniej nie było w ogóle takiej możliwości, to jest ogromny postęp. Więc brak refundacji, to jest nieludzkie traktowanie tych chorych.

Immunoterapia nie tylko ratuje życie, ale też w porównaniu z chemioterapią, pozwala pacjentom na większy komfort życia podczas leczenia, nie jest tak obciążająca dla organizmu.

Tu ratujemy życie, aby chorzy zdążyli uporządkować swoje sprawy, bo często ludzie z tym rozpoznaniem to osoby po 70. roku życia. Dajmy im czas na to, aby pożegnali się z bliskimi, uporządkowali swoje sprawy, doczekali ostatnich świąt, ślubu dzieci, narodzin wnuka. Te szanse powinni mieć, bo odchodzą na zawsze z tego padołu.

To jest jedyne leczenie, które daje szansę. Chemio- i radioterapie niestety nie dają tych szans, a są bardzo obciążające, ludzie bardzo cierpią w ostatnich tygodniach czy miesiącach życia.


Leczenie jest zarejestrowane w UE, a czy w innych krajach jest refundowane?

Immunoterapia dla pacjentów z DRP jest refundowana w krajach o podobnym poziomie finansowania ochrony zdrowia, o porównywalnym do Polski poziomie wydatków PKB. Więc tym bardziej brak refundacji z Polsce nie ma uzasadnienia.

Czy jest więc szansa, że pacjenci z DRP otrzymają to leczenie w Polsce?

Pojawił się cień nadziei. W dotychczasowych odpowiedziach na interpelacje dotyczące refundacji w DRP ministerstwo zdrowia głównie chwaliło się sukcesami dotyczącymi leczenia raka niedrobnokomórkowego. W ostatniej odpowiedzi minister wreszcie wskazał, że rozumiejąc trudną sytuację chorych na DRP i fakt, że są oni pozbawieni leczenia celowanego, nowoczesnego leczenia, to prezes AOTMiT uznaje za zasadne finansowanie leczenia dla tych właśnie pacjentów pod warunkiem odpowiedniego podzielenia ryzyka i zastosowania odpowiednich mechanizmów finansowych.

Mamy więc nadzieję, że na najbliższej, majowej liście refundacyjnej znajdzie się immunoterapia dla pacjentów z DRP.

Nadchodzące święta Wielkiej Nocy to zawsze święta łączące się z nadzieją, gdy wszystko budzi się do życia. Przykro jest umierać w takich okolicznościach. Dobrze byłoby, aby chorzy na drobnokomórkowego raka płuca poczuli wreszcie nadzieję, bo nadzieja to jest to, czego im teraz przede wszystkim brakuje. Wiadomo, że to leczenie nie wszystkim pomoże, ale sam fakt, że mogą mieć nadzieję na to, że będą leczeni i że leczenie przyniesie skutek, to jest bezcenne. I nie wolno ludzi pozbawiać tej nadziei.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz