Sejm: w komisji zdrowia o dodatkach covidowych

14 Kwietnia 2021, 14:34 koronawirus covid epidemia pandemia szpital zakaźny

Pracownicy niemedyczni są bezpośrednio zaangażowani w zwalczanie pandemii, nie można ich dyskryminować - podkreślali posłowie opozycji podczas środowej dyskusji w sejmowej komisji zdrowia poświęconej sytuacji personelu pracującego przy pacjentach covidowych. Jak podnosili, nie tylko medycy, ale także pracownicy niemedyczni powinni otrzymywać specjalne dodatki do pensji za swoją pracę.

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski przedstawił w środę informację „na temat obecnej sytuacji pracowników wykonujących zawody niemedyczne, świadczących pracę w podmiotach leczniczych i mających styczność z osobami chorymi na COVID-19.” Dyskusja skupiła się głównie na dodatkach covidowych dla pracowników niemedycznych oraz wynagrodzeniach minimalnych w różnych grupach.

M.Miłkowski przypomniał, że Zespół Trójstronny ds. Ochrony Zdrowia uzgodnił już zmiany wysokości minimalnych gwarantowanych wynagrodzeń dla pracowników placówek ochrony zdrowia, które mają obowiązywać od 1 lipca 2021 roku. - Minimalne wynagrodzenie zasadnicze pracowników działalności podstawowej wyniesie 4 186 zł. Dotyczy to m.in. psychologów czy psychoterapeutów, a także pracowników socjalnych. Z kolei płaca zasadnicza osób z wykształceniem średnim wyniesie 3 772 zł i obejmie m.in. rejestratorki, sekretarki medyczne, statystyków, laborantów, instruktorów terapii uzależnień - wskazywał.

- Najniższa grupa z wynagrodzeniem podstawowym 3 049 zł obejmuje m.in. salowe czy sanitariuszy. Są to wszystko wynagrodzenia podstawowe, nie zawierające różnego rodzaju składników obowiązujących w ochronie zdrowia, takich, jak, między innymi dodatki stażowe czy nocne - wyjaśniał M. Miłkowski.

Elżbieta Gelert (KO), dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu, zwracała uwagę, że na podwyżki wynagrodzeń szpitale mogą nie mieć środków. Według niej „na gest podwyżkowy” czekali wszyscy pracownicy, ale z drugiej strony będzie to oznaczało poważny wzrost kosztów funkcjonowania szpitali. Jak wyliczała, np. w grupie, w której są m.in. pielęgniarki z licencjatem bez specjalizacji, rejestratorki czy sekretarki medyczne wynagrodzenie minimalne ma wzrosnąć o 14,6 proc.

- Jeżeli płace stanowią w wielu szpitalach 60-70 proc. kosztów, to wynagrodzenia mają ogromny wpływa na budżety placówek. Podwyżki oczywiście są słuszne, jednak musimy wiedzieć, skąd wezmą się na nie środki - zaznaczyła.

- Dlatego mam nadzieję, że najpóźniej w maju dokładnie poznamy treść porozumienia płacowego zawartego w Zespole Trójstronnym, na najbliższym posiedzeniu sejmowej komisji zdrowia przedstawiciel NFZ wyjaśni nam, w jaki sposób pieniądze na podwyżki wynagrodzeń będą delegowane do szpitali - podsumowała Elżbieta Gelert.

Dodatki covidowe nie dla wszystkich

Posłowie opozycji podnosili, że dodatki covidowe nie przysługują części pracowników, którzy są bezpośrednio zaangażowani w zwalczanie epidemii i pomoc pacjentom covidowym, co wpływa na podziały w środowisku.

- Pracownicy niemedyczni są bezpośrednio zaangażowani w zwalczanie pandemii. Dlatego zawężenie grup, którym przyznano dodatek covidowy tylko do pracowników medycznych powoduje, że pozostali pracownicy szpitali czują się pokrzywdzeni - mówiła Monika Wielichowska (KO). Pytała, kiedy rząd uporządkuje te kwestie związane z dodatkami covidowymi, aby przerwać obecną dyskryminację niektórych pracowników. Według niej, obecnie obowiązujące przepisy w tym zakresie "wprowadzają chaos i są różnie interpretowane".

- Chciałabym się dowiedzieć, w jaki sposób tym osobom zrekompensowane zostanie tak duże zagrożenie i to, że nie zostali potraktowani na równie z personelem medycznym - mówiła Katarzyna Lubnauer (KO) odnosząc się do tych pracowników zaangażowanych w walkę z COVID, którym dodatki obecnie nie przysługują.

- Upominamy się dzisiaj o ludzi (pracowników niemedycznych - red.), których zdrowie i życie faktycznie jest zagrożone, ponieważ pracują oni w miejscach, gdzie dochodzi do bezpośrednich kontaktów z większą liczbą pacjentów chorujących na COVID-19 - podkreślał Rajmund Miller (KO). W jego ocenie, tacy pracownicy są rozgoryczeni i czują się oszukani, ponieważ taki dodatek covidowy im obiecywano. Jak przekonywał, dzisiaj rząd i resort zdrowia powinny to zobowiązanie wypełnić. Dopytywał też o szacunki MZ dotyczące ewentualnego kosztu wypłaty dodatków covidowych także dla pracowników niemedycznych.

Z kolei Czesław Hoc (PiS) zwracał uwagę na inny problem dotyczący dodatków covidowych. - Nie może być tak, że lekarze dostają dodatek covidowy od dwóch, a nawet trzech pracodawców - stwierdził. Według niego skorygowania wymagają takie proporcje, gdy lekarz dostaje np. trzy dodatki covidowe, a pracownicy niemedyczni - żadnych, mimo, że pracują przy zwalczaniu pandemii.

Jednocześnie podkreślał, że powinniśmy być wdzięczni i okazywać szacunek wszystkim pracownikom ochrony zdrowa za to, co robią podczas pandemii.

Do tego odniósł się R. Miller (KO), który wskazywał, że "łatwo jest wymawiać słowa podziękowania, za którymi nic nie idzie". - Takie słowa słyszymy od dłuższego czasu, ale one są puste - ocenił.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz