Indyjska mutacja koronawirusa już w Polsce

04 Maja 2021, 14:06

Indyjska mutacja koronawirusa jest już w Polsce - potwierdził we wtorek minister zdrowia Adam Niedzielski. Dwie osoby z rodziny polskiego dyplomaty zakażone były tym wariantem COVID-19. Zlokalizowano też dwa ogniska odmiany indyjskiej: koło Warszawy i w Katowicach. Stwierdzono dotychczas 16 przypadków zakażeń. Szef GIS poinformował, że chodzi o siostry zakonne, które brały udział w rekolekcjach w Zambrowie. Minister poinformował też o nowych zasadach kwarantanny dla przyjeżdżających z Brazylii, Indii i RPA.

- Jest ryzyko i zagrożenie nowymi mutacjami. Mogą się one przyczynić do kolejnej fali. Głównym zadaniem jest zbudowanie skutecznego mechanizmu śledzenia mutacji COVID-19. Do tego celu został powołany zespół przy ministrze zdrowia - mówił minister zdrowia podczas wtorkowej konferencji prasowej.  

Podkreślił, że to właśnie nowe mutacje są głównym ryzykiem pojawienia się ewentualnie kolejnej fali epidemii. - Głównym zadaniem jest zbudowanie skutecznego mechanizmu śledzenia mutacji COVID-19. Do tego celu został powołany zespół przy ministrze zdrowia - podkreślił A. Niedzielski.

Jak mówił, mamy w Polsce dwa ogniska indyjskiej mutacji wirusa – pod Warszawą i w Katowicach. Dodał, że należy szybko wyciągnąć wnioski z zaistniałej sytuacji, gdyż oba te ogniska powstały przy stosowaniu obowiązujących procedur przekraczania granicy. Przypomniał, że przewidują one pójście na 14-dniową kwarantannę albo wykonanie w ciągu 48 godzin testu, którego pozytywny wynik zwalnia z obowiązkowej kwarantanny.

Nowe zasady dla przyjeżdżających z Brazylii, Indii i RPA

- Wszyscy przyjeżdżający do Polski z Brazylii, Indii i z RPA będą automatycznie poddawani kwarantannie bez możliwości zwolnienia testem wykonanym w ciągu 48 godzin po przyjeździe – zapowiedział minister.

Dodał, że osoba, która przyjechała z Indii, miała wykonany taki test w ciągu 48 godzin po przyjeździe do Polski i dał on wynik negatywny. Stąd m.in. zmiana dotychczas obowiązujących zasad dla osób przyjeżdżających z tych trzech kierunków.

- Dlatego będziemy chcieli zmienić procedury przekraczania granicy w przypadkach tych krajów, gdzie najczęściej występują mutacje, które stanowią największe zagrożenie. Dlatego wszystkie osoby przyjeżdżające z Brazylii, Indii i z Republiki Południowej Afryki będą automatycznie poddawane kwarantannie bez możliwości zwolnienia testem wykonanym w ciągu 48 godzin po przejeździe – oświadczył.

Dodał, że dopiero po siedmiu dniach będą one mogły wykonać test, aby ewentualnie zostały zwolnione z kwarantanny.

- Siedem dni jest właśnie tym okresem, kiedy zakażenia powinno się pojawić w takiej ilości, że jest łatwe do zidentyfikowania testem PCR czy antygenowym – tłumaczył Niedzielski.

Ognisko wśród sióstr zakonnych

- Do Inspekcji Sanitarnej wpłynęła informacja, że w Domu zgromadzenia Misjonarek Miłości Matki Teresy z Kalkuty w Katowicach pojawiło się 10 osób ze schorzeniami dotyczącymi układu oddechowego. Inspekcja Sanitarna podjęła wywiad oraz wstępne badanie kilku osób. Potwierdziło ono, że są dodatnie. Wywiad epidemiologiczny potwierdził, ze część sióstr z tego zgromadzenia brało udział w rekolekcjach w Zambrowie. Na nich była jedna siostra zakonna z Indii - mówił z kolei szef GIS Krzysztof Saczka.

Jak mówił, GIS podjął natychmiast decyzję o bardzo szczegółowym zbadaniu ogniska w Katowicach, jak również w Zambrowie, które później okazało się, że również dotyczy domu zakonnego sióstr misjonarek Miłości Matki Teresy w Warszawie.

- Podjęliśmy też decyzję o tym, aby wszystkie osoby z tych ognisk były przebadane, a osoby, które są zakażone podlegały izolacji 14-dniowej, a osoby, u których wyszedł wynik ujemny przebywały na kwarantannie 14 dni - wyliczał Główny Inspektor Sanitarny. Zapewnił, że ogniska te zostały w pełni objęte nadzorem inspekcji sanitarnej, m.in. do izolatoriów trafiły osoby bezdomne, które miały kontakt z zakonnicami. Dodał, że zdecydował, iż zwolnienie z izolacji bądź kwarantanny będzie możliwe tylko i wyłącznie po wykonaniu testu, który będzie ostatecznie ujemny.

Apelował o nieukrywanie informacji o kontaktach podczas prowadzonych przez inspekcję wywiadów. - Ukrycie jednej osoby w łańcuchu zakażeń, może spowodować zgon osoby na drugim końcu Polski - zastrzegał.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz