Nowe mutacje koronawirusa. Czy należy się ich bać?

05 Maja 2021, 15:41 wirus koronawirus covid

Czym różnią się - południowoafrykańska, brazylijska, indyjska - mutacje koronawirusa? Czy szczepionki są wobec nich skuteczne? Jaki poziom szczepień musimy osiągnąć do nabycia odporności stadnej i czy konieczne do tego jest szczepienie przeciw COVID-19 dzieci? M.in. na te pytania odpowiada w rozmowie z PolitykąZdrowotną wirusolog z NIZP-PZH, prof. Włodzimierz Gut.

J.K.:Co wyróżnia indyjską mutację koronawirusa? Czy jest bardziej niebezpieczna, bardziej zakaźna?

Prof. Włodzimierz Gut: Ta mutacja wpisuje się na listę godnych uwagi. Jest masowa. Trafiła z jednego obszaru do drugiego. Nikt jej skrzydełek nie przepisuje, "wirus szybciej nie lata"...

Dlaczego południowoafrykańska, brazylijska czy odmiana indyjska koronawirusa, budzą taki niepokój? Czy powinniśmy się obawiać ich bardziej niż pozostałych mutacji?

Praktycznie wszystkie cząsteczki zawierają mutacje - to jest ich cechą charakterystyczną. Wirusy stale mutują. Z jednej cząsteczki wirusowej powstaje około biliona kolejnych. W większości przypadków mutacje te mają co najwyżej niewielkie znaczenie.

Jeśli wirus utrzymuje się w łańcuchu zakażeń przez dłuższy czas to tworzy się jego własny szczep. Pytanie jak się to bada. Jeśli zaczynamy badać mutanty posługujemy się określonymi sekwencjami do ich wykrycia. Eliminujemy wszystkie te, które nie zawierają tych sekwencji. Poruszamy się w części którą określiliśmy. Każdy ośrodek naukowy starał się opracować własną metodą do diagnostyki zakażeń. To największa klątwa i błogosławieństwo. Jeśli jedna z metod nie wykrywa danej mutacji, można potwierdzić obecność mutacji drugą.

Mówi się o konkretnych mutacjach nie dlatego, że się te mocniej się szerzą, ale dlatego, że innych nie wykrywamy. 

Czyli to nie jest tak, że mutacja indyjska wpłynie na wzrost liczby zakażeń?

Mutacja nie może zwiększyć rzeczywistej transmisji przez to, że wirus jest strukturą martwą. Mówienie, że konkretna mutacja ma podwyższoną transmisję jest uproszczeniem. Może ona spowodować zwiększenie powinowactwa do receptora... Wirus może silniej się wiązać, czyli bardziej prawdopodobne będzie jego wniknięcie do komórki...

Sekwencjonowanie mutacji służy do śledzenia dróg szerzenia łańcuchów zakażeń. Jeśli mutacja wystąpi na danym obszarze i pojawi się w drugim miejscu to albo została dowieziona z jednego obszaru do drugiego, albo powstają niezależnie identyczne mutacje na różnych obszarach.

Tak na przykład brytyjska mutacja obecnie jest podstawową mutacją występującą w Chinach przy chińskiej polityce permanentnej kwarantanny jest dość dziwne... Mutacja ta mogła w tym regionie powstać niezależnie. W przypadku Polski i otwartych dróg komunikacyjnych, obie wersje są równie prawdopodobne.

Czyli decyzja o zaostrzeniu restrykcji dla podróżujących z Indii, Brazylii i RPA to dobra decyzja?

Z powodu licznych zachorowań w tych regionach to dobra decyzja. Chodzi o to, by nie wpuszczać na własne terytorium więcej zakażonych gdy w kraju spada liczba zachorowań.

Czy na to nie za późno? Podróżni z tych regionów od tygodni mieli otwarte granice z Polską. Tak samo do kraju wpuściliśmy brytyjską mutację…

Bać się nie było czego... Szczepionki radzą sobie świetnie z brytyjską mutacją a Anglia jest tego dobrym przykładem. A mutacja brytyjska trafiła do Polski przez powracających przed świętami.

No właśnie...

Nie można zerwać w pełni dróg handlowych czy dyplomatycznych (może stąd duże zakażenie wśród polityków). Pewne ryzyka są minimalizowane, ale nigdy do końca eliminowane.

Poza Strefą Schengen możemy robić co chcemy, w Strefie Schengen potrzebujemy solidnego uzasadnienia dla takich działań. Tak samo mogliśmy zamknąć granice z Czechami, z Niemcami… Kiedy my to zrobiliśmy niemieckie media wylały falę krytyki na nasze działania. Kilka dni później, te same, chwaliły Niemiecki rząd za identyczną decyzję wobec swoich sąsiadów.  

To co możemy zrobić by powstrzymać transmisje koronawirusa?

Jeśli nie będziemy mieli społeczeństwa, które będzie odpowiedzialne to możemy robić cuda na kiju bez efektu... Chyba, że poziom szczepień osiągnie 85%.

85 procent to poziom konieczny do osiągnięcia odporności populacyjnej na COVID-19 ? 

Tak. Autor publikacji, w której mówił o poziomie 50-73 procent teraz przyznał, że informacja ta miała wzbudzić optymizm, by ludzie z większą nadzieją oczekiwali szczepień. 

Szczepionki nas uchronią przed nowymi szczepami?

Jeżeli wejdą szczepienia dla młodszych roczników to tak. Jeśli 32 mln obywateli się zaszczepi to będzie dobrze. Nie wierzę, że wszyscy dorośli się zaszczepią, a to akurat poziom wszystkich od 18 lat w górę.

Zakaźność jest zróżnicowana zależnie od wieku, ale to, że dzieci chorują łagodnie nie znaczy, że nie zakażają. Europa pewnie przyjmie wniosek o obniżenie progu wieku do szczepień przeciw COVID-19 dla dzieci powyżej 12 lat. Wstępne wyniki badań są obiecujące i można po nich stwierdzić że odpowiedź na szczepionki jest lepsza u dzieci niż u starszych.

Bez tych grup osiągnięcie 85 proc. zaszczepionych osób będzie trudne.

A co jeśli nie osiągniemy wymaganego poziomu zaszczepienia?

Odporność zbiorową osiągamy w dwojaki sposób, albo przez zaszczepienie, albo przechorowanie. Grupy ryzyka dokonują wyboru i tak czy inaczej COVID-19 przechorują. Z tym, że 3% z nich umiera...

Czyli tak czy inaczej osiągnięcie odporności populacyjnej jest nieuniknione?

Tak. Pytanie co dalej... Przy SARS, pierwotnym kuzynie COVID, u osób które przechorowały bezobjawowo, mniej więcej po 3 latach obserwowano zjawiska o różnym stopniu nasilenia ze strony układu oddechowego, jelitowego i mózgowego.

U pacjentów obserwowano objawy od zmian osobowości poprzez autoagresję w układzie pokarmowych. Dla COVID ten okres jest jeszcze nie znany i nie wiemy.

Tylko bezobjawowi?

Wirus działa na receptor, który jest rozpowszechnionych w całym orgazmie. Wchodzi układem oddechowym, ale wędruje w inne obszary. Znane są przypadki, gdy śladowe ilości wirusa stwierdzono nawet w mózgu pacjenta. 

U pewnej grupy osób może dojść do zaburzeń odpowiedzi immunologicznej, zwaną "burzą cytokinową". Dochodzi do aktywacji układów autoagresji. Taki przebieg zakażenia może być przyczyną zgonu lub trwałych uszkodzeń narządowych.

W przypadku SARS, u pacjentów nawet 3 lata po zakażeniu, u których nie stwierdzono śladu wirusa, ich organizm szerzył spustoszenie w komórkach docelowych dla wirusa. To może stanowić w pewnym momencie problem.

Przy silnej odpowiedzi organizmu, ciężkim przebiegu zakażenia organizm całym sobą, dużym wysiłkiem walczy z wirusem. Przy łagodnym przechorowaniu, organizm "może się pomylić" i atakować samego siebie.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz