W szpitalach zakazić się można nie tylko kornawirusem

11 Maja 2021, 17:07 śmierć trup kostnica koroner zgon akt zgonu

W placówkach medycznych cały czas brakuje skutecznego systemu do raportowania o błędach medycznych i zakażeniach. Zaś pacjenci zakażają się tam nie tylko COVID-19, ale popularną w placówkach medycznych bakterią clostridium difficile. Za późno zdiagnozowana, prowadzi do śmierci.

Nie tylko zakażenia koronawirusem dominują obecnie w szpitalu. Choć zdarza się np. na oddziałach internistycznych, że obok pacjenta wolnego do COVID-19 zostanie położony ten z koronawirusem, przed wynikiem testu, to w placówkach medycznych można się zarazić szeregiem innych bakterii i wirusów. 

Takim częstym źródłem zakażeń jest bakteria clostridium difficile. W jednym z materiałów opracowanych kilka lat temu przez Polskie Stowarzyszenie Pielęgniarek Epidemiologicznych wskazano, że jest ona bakterią powodującą ogromną ilość zakażeń szpitalnych. Zakażenie clostridium difficile jest groźne i często prowadzi do śmierci.Jest to bakteria, która normalnie występuje u 3 proc. dorosłych i aż u 66 proc. dzieci. Narażone na zakażenie bakterią są osoby osłabione, ze zmniejszoną odpornością.

Z racji tego, że wzrasta świadomość praw pacjenta, rodziny zmarłych w wyniku zakażenia bakterią pacjentów, decydują się wystąpić o odszkodowanie na drogę sądową. 

Dowody w dokumentacji medycznej 

Poszkodowani bliscy przyszli jakiś czas temu do kancelarii Michała Grabca, radcy prawnego specjalizującego się m.in. w procesach o błędy medyczne.  W sprawie chodziło o mężczyznę, po śmierci którego na proces zdecydowała się żona i trzy córki. Otóż pacjent trafił do pewnego powiatowego szpitala z objawami udaru niedokrwiennego mózgu. Personel medyczny przewiózł go na OIOM, gdzie szybko i skutecznie doszło do ustabilizowania jego stanu zdrowia.

- Po kilku dniach  mężczyzna zaczął samodzielnie jeść, pić, rozmawiać z odwiedzającą go rodziną, lekarzami. Zdnia na dzień było coraz lepiej arokowania były pomyślne. Wynika to z wytworzonej w szpitalu dokumentacji medycznej - opowiada Michał Grabiec.

Pacjent następnie trafił z OIOM na oddział neurologiczny szpitala. Nagle, krótko po zmianie oddziału, zaczął uskarżać się na biegunkę, opadać z sił. Postępy, które przyniosła rehabilitacja zostały zahamowane. Stan mężczyzny pogarszał się. Dopiero po trzech dniach podjęto decyzję o wykonaniu badań w kierunku zakażenia clostridium difficile. 

Bakteria ta jest wymieniona w rozporządzeniu ministra zdrowia w sprawie listy czynników alarmowych i rejestru zakażeń szpitalnych oraz raportów o bieżącej sytuacji epidemiologicznej szpitala jako “szczepy chorobotwórcze laseczki beztlenowej clostridium difficile oraz wytwarzane przez nie toksyny A i B“.

- Zakład medycyny sądowej wydał opinię, z której wynika, że u pacjenta leczonego w szpitalu antybiotykami, w przypadku wystąpienia biegunki należy wykonać badanie w kierunku m.in. zakażenia clostridium difficile. Z przeglądu literatury wynika, że śmiertelność z różnych przyczyn przy jednoczesnym zakażeniu clostridium difficile wynosiła 22 proc. U mężczyzny badania personel wykonał jednak trzy dni po wystąpieniu biegunki. Było już za późno na wdrożenie prawidłowego leczenia. Chory po kilku dniach od pogorszenia stanu zdrowia zmarł - wskazuje Michał Grabiec. 

Rodzina zmarłego mężczyzny walczy o przyznanie kilkuset tysięcy złotych odszkodowania. Proces trwa. Jak zaznacza jednak Michał Grabiec, zmierza do rozstrzygnięcia na korzyść rodziny.

 Ukrywanie błędów

Problem z zakażeniami szpitalnymi czy innymi błędami wynika z tego, że są one często zamiatane pod dywan. Personel medyczny obawia się ich zgłaszać z uwagi na sankcje, jakie mogą na niego spaść. Zaś doświadczenie innych krajów w tym np. Nowe Zelandii pokazuje, że im częściej się te błędy i zakażenia raportuje, tym więcej szpital może wyciągnąć wniosków i unikną niektórych błędów i zakażeń w przyszłości. 

Dlatego m.in. Rzecznik Praw Pacjenta  jest zdeterminowany, aby wprowadzić zupełnie nowe rozwiązania, oparte o system no-fault (bez orzekania o winie), podobny do działającego  także w Szwecji. Czyli polegający na przyznawaniu odszkodowań pacjentom zupełnie bez orzekania o winie personelu medycznego.

System no-fault

Nowy system powinien się składać z dwóch elementów. Pierwszy z nich wprowadziłaby ustawa o jakości w ochronie zdrowia. Ona pozwoliłaby personelowi medycznemu zgłaszać zdarzenie medyczne bez ryzyka ponoszenia konsekwencji karnych czy dyscyplinarnych, a szpital powinien prowadzić rejestr tych zdarzeń. 

Drugim elementem tego systemu, do którego powołania chce doprowadzić RPP, jest szybka wypłata odszkodowań pacjentom, wprowadzona przez nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Bez badania winy personelu. Biuro Rzecznika Praw Pacjenta jest gotowe do przyznawania tych odszkodowań. Szacuje, że w pierwszym roku funkcjonowania komisji państwowy fundusz na odszkodowania powinien wynosić 20 mln zł. Na takie sumy sądy powszechne co roku przyznają chorym rekompensaty. Bez rent.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz