Pielęgniarki i położne zaprotestowały w kraju

07 Czerwca 2021, 13:15

Pielęgniarki i położne w całym kraju wyszły zaprotestować na ulice lub przeprowadziły strajki ostrzegawcze w szpitalach. Chodzi o warunki pracy i płacy, a także sposób procedowania projektu ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia.

Dwugodzinny strajk odbył się w formie manifestacji w kilkunastu największych miastach w Polsce, a także w formie strajków ostrzegawczych w 40-szpitalach. Przekazały wojewodom list otwarty.

- Od 20 lat chcemy naszemu społeczeństwu uzmysłowić to, jak ważną grupą zawodową jesteśmy. Jesteśmy wysoko oceniani przez społeczeństwo. Szkoda, że nie jesteśmy tak oceniani przez decydentów - mówiła przedstawicielka strajkujących, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych Zofia Małas podczas protestu w Warszawie przed urzędem wojewódzkim na placu Bankowym.

Odniosła się też do prac nad ustawą o minimalnych wynagrodzeniach pracowników ochrony zdrowia. - Nie chcemy pracować na minimum. Pacjent nie chce mieć opieki minimalnej, tylko co najmniej przyzwoitą. Dlatego nie możemy mówić o minimalnych wynagrodzeniach oraz o minimalnych normach zatrudnienia - podkreślała.

Wskazywała też na kryzys kadrowy i fakt, że średnia wieku pielęgniarki obecnie to 52 lata, a w  2030 będzie to 60 lat, czyli większość pielęgniarek będzie emerytkami. Jak dodała, to jest moment, gdy jeszcze można poprawić ustawę o wynagrodzeniach i zachęcić do wchodzenia do tego zawodu. - Jeżeli nie zachęcimy warunkami pracy więcej młodzieży, to w najbliższych latach znikną 272 szpitale. Nie dlatego, że mury się zawalą, ale znikną dlatego, że nie będzie pielęgniarek i położnych - mówiła Z. Małas.

Pielęgniarki liczą na to, że jeszcze na etapie prac w Senacie uda się wprowadzić zmiany do ustawy.

- Zdrowie jest najważniejsze, ale nie widzimy tego w naszych wynagrodzeniach (...) - stwierdziła. Według niej, epidemia obnażyła, jak bardzo brakuje pielęgniarek przy łóżkach chorych.

Zwracała też uwagę na poziom nakładów na ochronę zdrowia. - Są za małe i powinny obecnie dochodzić do 10 proc. PKB, a wówczas będzie można mówić, że ochrona zdrowia jest na pierwszym miejscu - dodała.

Pielęgniarki skandowały: "godna praca, godna płaca".

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz