Efekty leczenia w przychodni mogą być czasem trudne do oszacowania

22 Czerwca 2021, 14:50 lekarz recepta

Minister zdrowia mówi lekarzom rodzinnym, że powinni być wynagradzani za efekt leczenia i być może stawka kapitacyjna, jaką dostają, nie powoduje podniesienia jakości realizowanych przez nich świadczeń. Medycy jednak odbijają piłeczkę wskazując, że w POZ nie da się określić efektywności. Szczegóły dot. ewentualnych zmian stawki kapitacyjnej minister ma przedstawić na konferencji w środę.

Podstawowa opieka zdrowotna (POZ) była jednym z odcinków medycyny, w którą przez ostatnie lata rząd mocno inwestował. Nakłady finansowe na gabinety lekarzy rodzinnych wzrastały dynamiczniej niż na inne obszary służby zdrowia. Jeszcze w 2016 r. Fundusz wydał na POZ 9,5 mld zł zaś w 2018 r. kwota ta poszybowała do 11,2 mld zł. W 2019 r. NZF przeznaczył zaś na przychodnie rodzinne 12,5 mld zł.

Wszystko przez to, że przez ostatnie lata rosła stawka kapitacyjna, czyli comiesięczna kwota jaką lekarz rodzinny dostaje za każdego pacjenta zapisanego na jego listę. Jeszcze przed kilkoma laty wynosiła ona 9 zł, dziś jest to ok. 13 zł miesięcznie. Stawka ta jest podwyższana w zależności od tego, czy lekarz rodzinny opiekuje się osobami przewlekle chorymi. 

NFZ podnosił ją w ciągu ostatniego roku także z tego powodu, że chciał motywować lekarzy rodzinnych do wystawiania e-skierowań zamiast dokumentów papierowych. 

Płacenie za efekty leczenia

Dziś sytuacja wygląda tak, że z końcem czerwca przychodniom POZ wygasają umowy z NFZ na świadczenie usług z zakresu medycyny rodzinnej. Lekarze mówią, że chcą podwyżki stawki kapitacyjnej, a minister zdrowia wskazuje, że powinna być ona stopniowana w zależności od efektywności pracy. 

- My słyszymy o tej efektywności a także o tym, że NFZ powinien nam płacić za wynik.  Ale nie wiem co Adam Niedzielski, minister zdrowia ma na myśli, gdyż nigdy nam tego nie wyjaśnił.  W mojej ocenie stawkę kapitacyjną trzeba pozostawić bez zmian, gdyż wyniku w podstawowej opiece zdrowotnej nie da się jednoznacznie oszacować- zauważa Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia. 

Pierwszą próbą płacenia za wynik jest zarządzenie prezesa NFZ, które ma zacząć obowiązywać  już od września. Fundusz planuje bowiem uzależnić wynagrodzenia miesięczne przychodni od tego, ile porad zdalnych udzielają. Lekarze POZ będą do 10 dnia każdego miesiąca sprawozdawać to do wojewódzkich oddziałów NFZ. Następnie w ciągu tego samego miesiąca Fundusz będzie wyliczał średnią krajową i w kolejnym płacił POZ. Jak teleporad będzie w danej przychodni więcej niż średnia krajowa, dostanie niższe wynagrodzenie

Płacenie w zależności od liczby realizowanych teleporad

-To, co czyni resort zdrowia jest zabijaniem teleporady. Moje przychodnie opiekują się młodą populacją pacjentów w podwarszawskich miejscowościach i ci ludzie nie wyobrażają sobie, aby w niektórych przypadkach zgłaszać się do lekarza osobiście, gdy nie ma takiej potrzeby - wskazuje Michał Sutkowski z Kolegium Lekarzy Rodzinnych.

Jego zdaniem stawki kapitacyjnej nie należy ruszać.

- W medycynie rodzinnej nie da się płacić za wynik leczenia. Bo mamy np. do czynienia z pacjentami, którzy nie dbają o siebie, nie stroną od używek, są otyli, mało się ruszają i choć mówię im od lat, że trzeba zmienić styl życia, nie przynosi to efektów. Jak więc NFZ miałby nam płacić za efekty leczenia?-wskazuje Michał Sutkowski. 

Porozumienie Zielonogórskie również jest za ryczałtowym wynagradzaniem POZ, ale domaga się podniesienia stawki kapitacyjnej o 5 proc., czyli o procent inflacji.

-1 lipca za pasem a my nie wiemy na jakich warunkach podpiszemy umowy od przyszłego miesiąca. Uważam, że  nie powinniśmy się ograniczać do kwestii finansowych i wysokości  stawki kapitacyjnej, ale rozmawiać o  systemowej poprawie dostępności pacjentów do podstawowej i szerzej ambulatoryjnej i domowej opieki zdrowotnej, ze szczególnym odniesieniem do problemu nierówności w dostępie do świadczeń zdrowotnych w przypadku mieszkańców obszarów peryferyjnych, osób starszych i przewlekle chorych z ograniczeniem sprawności psychofizycznej i innych osób  ze szczególnymi potrzebami, w  tym ze środowisk spauperyzowanych. Bo gdy wyjedziemy poza duże miasto mamy szereg białych plam z dostępem do ambulatoryjnych usług medycznych, gdzie mieszkańcy  nie maja dostępu do poradni specjalistycznych, a odchodzących z zawodu lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej nie ma kto zastąpić. Dlatego trzeba wręcz wzmacniać POZ i AOS na takich terenach a nie ją osłabiać- wskazuje Andrzej Zapaśnik, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego.

Wszystkie organizacje lekarzy rodzinnych czekają na zaproszenie do rozmów o warunkach umów po 1 lipca. 

Tymczasem jak dowiedziała się Polityka Zdrowotna, minister zdrowia na razie nie chce ujawnić planów, co do zmian stawki kawitacyjnej. Wszystkie szczegóły poda 23 czerwca podczas konferencji o godz. 13 00.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz