Rezydent odpowiada jak specjalista

23 Czerwca 2021, 15:33 Lekarz rezydent

Rezydenci też ponoszą odpowiedzialność karną, cywilną i zawodową za zaniedbania związane m.in. z nieprzekazaniem informacji o pacjencie specjaliście. 

W prokuraturach trwają postępowania przygotowawcze w sprawie zaniedbań medyków jakich dokonali podczas leczenia pacjentów z COVID-19. Część z nich, jak donoszą prawnicy reprezentujący rodziny pacjentów zmarłych z powodu COVID-19, dotyczy m.in. zaniedbań dokonanych przez rezydentów.

-Mimo, że mamy stan epidemii, są określone procedury działania, zasady postępowania. Jeśli z dokumentacji medycznej wynika, że pacjent był odwodniony, to są to dowody zaniedbań. Tak samo jak to, że do respiratora podłączała pacjenta osoba nieprzygotowana do tego np. rezydent i to wywołało negatywne skutki. Jest to błąd organizacyjny - wskazuje Jarosław Witkowski, radca prawny i specjalista ds. błędów medycznych. Jego zdaniem w takich przypadkach medyków, szpitala nie chroni klauzula dobrego Samarytanina bo do zaniedbań doszło z winy medyków a klauzula zdejmowałaby odpowiedzialność z nich tylko jeśli dochodzi do zdarzeń nagłych. 

Sprawy covidowe mogą potwierdzić, że rezydenci za swoje działania i zaniechania ponoszą odpowiedzialność tak samo jak lekarze specjaliści. Tymczasem młodzi medycy czasem w to powątpiewają. W sądach jednak już zapadały wyroki w sprawie odpowiedzialności lekarzy w trakcie specjalizacji. 

Odszkodowanie za błąd przy porodzie

Otóż całkiem niedawno bo w wyroku z dnia 27 listopada 2020 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. akt I ACa 253/20) uznał odpowiedzialność pozwanych i orzekł odszkodowanie 250.00 złotych dla pacjentki.

Podstawą takiego rozstrzygnięcia sądu było ustalenie, że w czasie pobytu powódki doszło do zaniedbań po stronie lekarza rezydenta, który dnia 3 lipca 2012 r. pełnił dyżur w pewnym szpitalu. Lekarz rezydent oceniający zgłaszane przez powódkę objawy nie podjął się wykonania badania fizykalnego. Biegły ocenił to  jako zachowanie nieprawidłowe. Ewentualne decyzje, już w przedmiocie samego rozwiązania, powinien podjąć specjalista, czyli lekarz prowadzący, albo kierownik dyżuru, po ustabilizowaniu stanu zdrowia kobiety. Nie istniały podstawy do wykluczenia zagrażającego stanu przedrzucawkowego. Zdaniem biegłego - całokształt dostępnych informacji pozwoliłby specjaliście na uznanie już wcześniej, że kobieta znajdowała się w stanie przedrzucawkowym. Szkopuł w tym, że rezydent nie przekazał swoich spostrzeżeń bardziej doświadczonemu lekarzowi. 

-Zdaniem sądu zaniedbanie lekarza rezydenta polegało przede wszystkim na tym, że nie przekazał specjaliście informacji o dolegliwościach, które zgłasza mu pacjentka- tłumaczy adwokat Radosław Tymiński, obrońca praw lekarzy.

Warto też pamiętać, że szpital jako pracodawca ponosi odpowiedzialność za działania i zaniechania swoich pracowników. To ubezpieczyciel podmiotu leczniczego wypłacił zapewne odszkodowanie pacjentce. Niemniej jednak, zgodnie z art. 120 Kodeksu pracy, w razie wyrządzenia szkody przez pracownika przy wykonywaniu przez niego obowiązków pracowniczych osobie trzeciej, podmiot leczniczy może w następstwie dochodzić od pracownika kwoty wypłaconej pacjentowi tytułem odszkodowania. Ale  tylko do wysokości trzymiesięcznego wynagrodzenia tego pracownika. Pracownik jest obowiązany do naprawienia szkody w pełnej wysokości wyłącznie wtedy, jeśli wyrządzi szkodę z winy umyślnej. 

 Zignorowanie informacji

W sprawie odpowiedzialności zawodowej rezydentów orzekał też Naczelny Sąd Lekarski 11 października 2019 r. (sygn. akt NSL 156/OWU/19). W sprawie chodziło o to, że lekarz-rezydent chorób wewnętrznych samodzielnie dyżurował na oddziale, na który trafił pacjent z bólami brzucha. U pacjenta lekarz wykonał badanie otrzewnowe, które potwierdziły ból brzucha zlokalizowany w nadbrzuszu, a także wykluczył zawał serca. Niemniej jednak, rezydent nie wykonał jednak badań obrazowych pomimo tego, że członkowie rodziny pacjenta kilkukrotnie informowali go o tym, że u innych członków bliskiej rodziny  występowały często przypadki tętniaków aorty brzusznej. 

W konsekwencji dopiero następnego dnia wdrożono odpowiednie leczenie u pacjenta. Ten ostatni skierował tez skargę do rzecznika odpowiedzialności zawodowej, ponieważ jeden z lekarzy z oddziału powiedział mu, że mógł w każdej chwili umrzeć. Sądy lekarskie uznały lekarza winnym zarzucanego mu czynu diagnozowania pacjenta z nienależytą starannością i wymierzyły karę upomnienia, ze względu na liczne okoliczności łagodzące. Sądy lekarskie uznały, że medyk podejmujący się samodzielnych dyżurów musi mieć świadomość faktu, iż jest on gwarantem zdrowia pacjenta, a tym samym spoczywającej na nim odpowiedzialności za zdrowie i życie powierzonych mu chorych.

-Lekarze rezydenci mają sprawy sądowe, które bezpośrednio ich dotyczą. Są to zarówno sprawy zawodowe, karne, jak i cywilne. Najczęściej sprawy te związane są z dyżurami. Dość często zarzutem, który pojawia się w stosunku do lekarzy rezydentów, jest brak przekazania informacji lekarzowi ze specjalizacją o zgłaszanych objawach czy uzyskanych wynikach badań- podsumowuje Radosław Tymiński i uczula młodych lekarzy aby sumiennie prowadzili dokumentację medyczną. 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz